W obliczu najwyższej od 30 lat inflacji Bank Anglii podnosi stopy proc. Ale to może nie wystarczyć, by szybko i wyraźnie zahamować wzrost cen na Wyspach. Prezes brytyjskiego banku centralnego apeluje do mieszkańców Zjednoczonego Królestwa, by nie zabiegali o duże podwyżki.


W czwartek Bank Anglii (BoE) po raz drugi z rzędu podniósł stopy procentowe - w przypadku stawki referencyjnej z 0,25 proc. o 0,5 proc., a zabrakło raptem jednego głosu, by podwyżka wyniosła 50 pb. Była to także pierwsza od 18 lat sytuacja, gdy brytyjski bank centralny podniósł koszt pieniądza na dwóch kolejnych posiedzeniach.
Brytyjczycy zacieśniają politykę pieniężną w obliczu przyspieszającej inflacji. W grudniu sięgnęła ona 5,4 proc., a w kwietniu ma według prognoz dobić do 7,25 proc.
Ekonomiści obawiają się, że same działania na polu monetarnym nie wystarczą, by sprawnie wygasić dynamiczny wzrost cen. W odpowiedzi na pytanie BBC, czy Bank nie wprost apeluje do pracowników, by nie żądali dużych podwyżek wynagrodzeń, prezes BoE odpowiedział: "Zasadniczo, tak". Andrew Bailey stwierdził, że chociaż zaakceptowanie wzrostu cen szybszego niż wzrost płac byłoby "bolesne" dla pracowników, to pewna "powściągliwość podwyżek wynagrodzeń" jest potrzebna, by zapobiec utrwaleniu się inflacji - podaje BBC.
Według badań BoE pracownicy otrzymują teraz średnie podwyżki w wysokości niespełna 5 proc. Realne dochody na Wyspach mają się skurczyć w tym roku o 2 proc., co - jak podkreślają media - byłoby największym obniżeniem standardu życia w Zjednoczonym Królestwie co najmniej od 1990 r., odkąd istnieją porównywalne dane.
MKa




























































