Rosyjskie, zmasowane ataki na infrastrukturę gazową Ukrainy wpływają na wielkość wydobycia surowca i zmuszają do jego zakupów za granicą – oświadczył w czwartek prezes zarządu państwowego koncernu Naftohaz Ukrainy Serhij Korecki.


„To już szósty zmasowany atak na obiekty gazowe tylko od początku października. Oczywiste jest, że rosyjscy terroryści na tym nie poprzestaną. Ma to bezpośredni wpływ na wolumen wydobycia własnego gazu, który jesteśmy zmuszeni uzupełniać importem” – przekazał Korecki na portalach społecznościowych.
W nocy ze środy na czwartek wojska rosyjskie przeprowadziły zmasowany atak m.in. na ukraińskie obiekty gazowe. W obwodzie połtawskim całkowicie wstrzymano prace na jednej z instalacji wydobywczych. Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski poinformował, że Rosjanie użyli ponad 300 dronów uderzeniowych i 37 rakiet, w tym balistycznych.
„Niestety są poszkodowani. Czterem naszym pracownikom udzielana jest obecnie pomoc. Odnotowano trafienia i zniszczenia w kilku obwodach jednocześnie. Praca szeregu kluczowych obiektów została wstrzymana. Nasi specjaliści natychmiast przystąpili do usuwania skutków ataku” – napisał Korecki.
Zaapelował przy tym do mieszkańców Ukrainy o oszczędne korzystanie z gazu. „Każdy zaoszczędzony metr sześcienny ma dziś znaczenie. Mamy siły, by poradzić sobie także z tym. Dziękuję wszystkim, którzy pomagają” – podkreślił prezes Naftohazu. (PAP)
jjk/ ap/




























































