REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Szef MSWiA: Musieliśmy zareagować na te tłumy spacerowiczów

2020-04-01 17:18
publikacja
2020-04-01 17:18
Dodaj Bankier.pl w Google

Nie chcemy turystyki, nie chcemy sportu i nie chcemy rekreacji w najbliższych tygodniach - mówił w środę szef MSWiA Mariusz Kamiński. "Nie dlatego, że to jest nasze widzimisię, ale to jest w interesie nas wszystkich" - dodał. Prosił także wszystkich o ograniczanie wyjścia do niezbędnego minimum.

fot. Dariusz Górajski / / FORUM

Pytany przez PAP, czy w związku z wprowadzeniem ostatnich ograniczeń dotyczących przemieszczania się, planowane jest oddelegowywanie dodatkowych sił policji w miejsca najbardziej popularne turystycznie.

Kamiński przypomniał, że na mocy rozporządzenia rady ministrów, zamknięte są wszelkie miejsca tradycyjnej rekreacji, takie jak m.in. parki miejskie, skwery, bulwary, plaże. "Z tego też względu miejscowości, które tradycyjnie cieszyły się dużą popularnością, które mają swoje walory turystyczne, będą też pod tym kątem ściśle monitorowane przez policję" - powiedział.

"Nie chcemy turystyki, nie chcemy sportu i nie chcemy rekreacji w najbliższych tygodniach" - podkreślił. "Nie dlatego, że to jest nasze widzimisię, ale to jest w interesie nas wszystkich" - podkreślił. "Bardzo państwa prosimy, zostańcie w domach, ograniczajcie wyjścia do niezbędnego minimum" - apelował.

Wakacje na giełdzie

Wyraził jednocześnie zrozumienie, że każdy ma potrzebę wyjścia na krótki spacer, ale nie może się to odbywać w taki sposób, jak miało to miejsce w ostatni weekend, kiedy w parkach miejskich zobaczyliśmy bardzo duże grupy osób. "Na szczęście te osoby przestrzegały zasad trzymania dystansu wobec siebie, ale jednak liczba tych osób i potencjalne zagrożenie, jakie gromadzenie się takiej liczby osób w parkach czy na bulwarach miało miejsce, musiało się spotkać z jakąś reakcją na to" - wyjaśnił.

Kamiński przypomniał, że rozporządzenie zamyka tego typu miejsca właśnie po to, aby potencjalnie uniknąć zagrożenia. Szef MSWiA prosił także, aby te osoby, które muszą wyjść z domu, wychodziły na krótkie spacery "gdzieś w pobliżu domu", tak aby to wyjście nie miało to charakteru rekreacyjnego, czy też sportowego. "Niestety co najmniej na parę tygodni musimy te dobre kulturowe zwyczaje zawiesić w imię bezpieczeństwa nas wszystkich" - dodał.

Kamiński odniósł się także do kwestii kontroli dróg wylotowych z dużych miast i ruchu samochodowego. Poinformował, że będzie on także monitorowany przez policję, m.in. z uwagi na ograniczenia w transporcie zbiorowym, zarówno tym publicznym, jak i prywatnym. "Przypominam, że jeżeli chodzi o liczbę miejsc, które można zajmować w transporcie zbiorowym, to jest to połowa miejsc siedzących. I ten zakaz będzie egzekwowany przez polską policję" - zaznaczył.

Kamiński zaznaczył także, że działania funkcjonariuszy, którzy będą na ulicach i w radiowozach, będą wspierane przez środki techniczne, takie jak m.in. drony. "W dużych miastach będą monitorowały drony również sytuację na osiedlach, w różnych miejscach, tak, żeby ta pełna wiedza o gromadzeniu się osób, jakimś nieodpowiedzialnym, była błyskawicznie przekazywana do funkcjonariuszy i żeby szybko podejmować efektywne działania" - powiedział. (PAP)

Autorka: Daria Kania

dka/ robs/

Źródło:PAP
Tematy

Komentarze (45)

dodaj komentarz
pdox
Ludzie w parkach zachowywali odległość. W tym zarządzeniu chodzi o władzę i kontrolę, a nie żadne bezpieczeństwo, by chorzy komunistyczni psychopaci.
zenonn
"Nie chcemy turystyki, nie chcemy sportu i nie chcemy rekreacji w najbliższych tygodniach"
"Na szczęście te osoby przestrzegały zasad trzymania dystansu wobec siebie"

pis na drzewa i na latarnie. bandyci
Fuj

eagleeye
Oj zdziwi się PiSokracja jak obywatele "zareagują" przy urnach nie zależnie w jakim terminie odbędą się wybory
carlito1
Małolatów gonić! Ale jednego nie mogę zrozumieć.... Dlaczego mam trzymac odstęp na ulicy od małżonki. Z którą śpię na co dzień, jem .. i spędzamy czas we tym samym pomieszczeniu?????
leoto
idac z zona nie musisz tak samo jak z dzieckiem czy jako opiekun
adam.1983 odpowiada leoto
Jak śpi z żoną w jednym łóżku ( można założyć że większość małżonków tak robi ) a raczej nikt nie ma domu łóżka o szerokości 4m żeby zachować 2 metrowy odstęp i wygodnie się wyspać, to na bank jak jedno z nich miałoby cova19 to to drugie też więc przepis jest absurdalny
A generalnie małżonkowie raczej lubią się przytulać więc
Jak śpi z żoną w jednym łóżku ( można założyć że większość małżonków tak robi ) a raczej nikt nie ma domu łóżka o szerokości 4m żeby zachować 2 metrowy odstęp i wygodnie się wyspać, to na bank jak jedno z nich miałoby cova19 to to drugie też więc przepis jest absurdalny
A generalnie małżonkowie raczej lubią się przytulać więc co cię dziwi że lubią iść razem
edek_wroclaw
Powód jest prosty. Ma to ułatwić działanie policji. Żeby nie musieli się zastanawiać: "Zenek, Pałujemy ich? Nie trzymają odstępu..." Jak każdy musi zachować odstęp, to nie muszą się zastanawiać.
jendreka
Jasna sprawa, nie chcecie za dużo roboty. Tym się charakteryzuje właśnie elektorat komunistyczny, minimum pracy maksimum zadowolenia. Są tłumy, za małe odległości między pionkami, to karać, pilnować, jeśli ludzie nie rozumieją. Jak zwykle, jak to w systemie komunistycznym, większość płaci za głupotę bmniejszosci. A jakim prawem. Jasna sprawa, nie chcecie za dużo roboty. Tym się charakteryzuje właśnie elektorat komunistyczny, minimum pracy maksimum zadowolenia. Są tłumy, za małe odległości między pionkami, to karać, pilnować, jeśli ludzie nie rozumieją. Jak zwykle, jak to w systemie komunistycznym, większość płaci za głupotę bmniejszosci. A jakim prawem. Prawem wygody władzy? Nigdy.
niedorzeczny
Władza panicznie się boi gromadzących się ludzi? Dlaczego?
sammler
Przede wszystkim, trudno mówić o jakichkolwiek zgromadzeniach! Którejś soboty przeszedłem się po Wa-wie. Chodziłem kilka godzin po ścisłym centrum, zahaczając o bulwary (wtedy jeszcze można było). PUSTKI na drogach, PUSTKI w autobusach (dosłownie od 0 do 2 pasażerów - w ścisłym centrum stolicy). Przy każdym wejściu na bulwary radiowóz Przede wszystkim, trudno mówić o jakichkolwiek zgromadzeniach! Którejś soboty przeszedłem się po Wa-wie. Chodziłem kilka godzin po ścisłym centrum, zahaczając o bulwary (wtedy jeszcze można było). PUSTKI na drogach, PUSTKI w autobusach (dosłownie od 0 do 2 pasażerów - w ścisłym centrum stolicy). Przy każdym wejściu na bulwary radiowóz policji lub straży miejskiej (bo zakazu wejścia nie było, ale był już zakaz spożywania alkoholu i tego skrupulatnie pilnowali) - gdyby ich wszystkich zliczyć, to JEDNOCZEŚNIE przebywało na bulwarach więcej funkcjonariuszy niż cywilów.

Byłem też w każdy niemal weekend na ścieżce nad Wisłą na prawym brzegu. Na plaży na Saskiej Kępie, gdzie siedziałem z 60 minut, więc miałem okazję obserwować innych, jednocześnie przebywało może 15-20 osób, z każdym weekendem coraz mniej (bo zamknęli plac zabaw przy plaży, a sporo osób to byli rodzice z dziećmi). Do tego może kilkadziesiąt rowerzystów i biegaczy - co w czasie godzinnej obserwacji daje 2-3 na minutę. Podkreślam: na minutę. Ich zresztą trudno uznać za "gromadzących się", bo byli stale w ruchu. Dla porównania: latem zmieści się tam bez problemu kilkaset osób.

Ja nie wiem, gdzie Gliński widział te "zgromadzenia" i dlaczego nie widział ich np. pod aptekami i placówkami poczty, które limity wprowadziły wcześniej, przez co ludzie musieli gromadzić się (dosłownie) przed wejściem, zastawiając nierzadko cały chodnik. O to, dlaczego mimo to postanowili zamknąć miejsca, gdzie i tak były pustki, za to zwiększyć problem "zgromadzeń" przed sklepami, już nawet nie pytam. Bo logicznie tego uzasadnić się nie da.

Powiązane: Koronawirus w Polsce

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki