Sprzedaż wyrobów z charakterystycznym i - wydawałoby się - jakże pożądanym logo firmy Gucci spadnie w pierwszym kwartale 2024 roku o około 20 proc. - prognozuje Kering, właściciel spółki. Jest to wynik spowolnienia sprzedaży przede wszystkim w Azji.


Jest to o tyle zaskakująca wiadomość, że sytuacja konkurentów, czyli LVMH i Hermes, jest stabilna, a sprzedaż nie ulega aż takim wahaniom. Skąd więc taka różnica?
Szacuje się, że ponad jedna trzecia artykułów Gucciego sprzedaje się w Chinach, których gospodarka obecnie zmaga się ze wzrostem cen. Kering stwierdził w swoim oświadczeniu cytowanym przez BBC News, że ostrzeżenie o mniejszych zyskach
odzwierciedla bardziej gwałtowny spadek sprzedaży w Gucci, zwłaszcza w rejonie Azji i Pacyfiku.
W ubiegłym roku Gucci wygenerował dwie trzecie przychodów operacyjnych grupy. Inne marki Keringa to Yves Saint Laurent, Balenciaga i Bottega Veneta. W zeszłym miesiącu podano, że zysk netto grupy w zeszłym roku spadło o 17 proc. Pociągnęło to za sobą wycenę akcji spółki, które także zaliczyły zniżki o ponad 23 proc.
Dla porównania największy rywal włoskiego domu mody LVMH, do którego należą m.in. Louis Vuitton, Moët & Chandon i Hennessy, odnotował większą, niż oczekiwano sprzedaż w 2023 roku. Z kolei Hermes, świętując swoją rekordową roczną sprzedaż, zaplanowała specjalne premie dla pracowników na całym świecie. To zapewne wynik innych docelowych grup klientów - Gucci kładzie nacisk na młodszych kupujących, którzy są bardziej podatni na presję ekonomiczną.

Najnowsza kolekcja Gucciego Ancora, która trafiła na półki w połowie lutego, spotkała się, jak twierdzi dom, z "bardzo przychylnym przyjęciem". Jest więc jeszcze szansa. Spółka ma podać wyniki finansowe 23 kwietnia.






























































