Dla niektórych przedsiębiorczych Polaków system kaucyjny jest dobrym sposobem na zarobek. Rośnie liczba osób, które odbierają puste opakowania np. z restauracji, firm czy prywatnych domów. Oferują niższe stawki niż system kaucyjny, ale pozbawiają problemu z opakowaniami tych, którym nie zależy na odbiorze kaucji.


O tym, że Polak jest kreatywny i potrafi zarobić na wszystkim, wiadomo pod każdą szerokością geograficzną. Dla wielu naszych rodaków znakomitą okazją do dorabiania stał się system kaucyjny. Mają wiele sposobów, a ostatnio popularność zdobywa nowe rozwiązanie.
Wyręczają w "śmieciowym problemie"
Otóż niektórzy mieszkańcy ogłaszają się np. na grupach internetowych i proponują, że mogą odebrać większe ilości butelek, np. z hoteli, restauracji, siedzib firm, szkół - opisała trójmiejska „Gazeta Wyborcza”. Za każde opakowanie płacą niższą kwotę niż obowiązujące w systemie kaucyjnym 50 gr (za butelki plastikowe i puszki) lub 1 zł (za butelki szklane wielokrotnego użytku), ale dzięki skorzystaniu z ich usług wspomniane wyżej podmioty mogą łatwo pozbyć się śmieciowego problemu, zamiast targać opakowania do punktów zwrotu.
Niektórzy uczynili z tego całkiem niezły sposób na zarobek. I tak np. jeden z nauczycieli z Gdyni tym sposobem dorobił do pensji 2,4 tys. zł. Jak opisuje „GW”, odbiera nie mniej niż 50 sztuk jednorazowo, a za każdą płaci 30 gr. Idzie z tym do butelkomatu, w którym za każdą sztukę dostaje 50 gr.
– Przez pierwsze dni była cisza, więc wysłałem maile do hoteli, restauracji, a nawet pływalni i siłowni. Wszędzie tam, gdzie potencjalnie zużywa się dużo butelek. Odpowiedziało kilkanaście z nich. Jeśli zgłosili, że butelek mają mniej niż 50, ale było mi po drodze, to też podjeżdżam, by je odebrać. Dotychczas zarobiłem w ten sposób 2,4 tys. zł. Ale liczę, że to rozgrzewka do tego biznesu, bo jak zacznie się lato, butelek przybędzie – mówi nauczyciel cytowany przez "GW".
Kto z restauracji będzie jeździł po zwrot?
Inny rozmówca gazety, pan Michał, butelki zbiera głównie w restauracjach.

– Umawiamy się tak, że przyjeżdżam, kiedy do mnie zadzwonią. Zwykle jednorazowo zabieram 40-70 butelek. Ale jak zrobi się ciepło, może być ich dwa, a może i trzy razy tyle. Płacę 25 groszy za butelkę. Ktoś może powiedzieć, że to tylko połowa kaucji, ale lepsze pół niż nic. A kto w restauracji będzie jeździł z butelkami do sklepu? Właściciel, kelner, a może szef kuchni? – mówi pan Michał.
Zauważa, że obecnie wielu Polaków chętnie oddaje opakowania zwrotne, ale jego zdaniem ta tendencja się nie utrzyma.
– Jest w tym teraz rodzaj jakiejś mody, a każda moda przemija. W koło słyszę od znajomych, jak irytujące jest gromadzenie butelek w domach, na balkonach albo bagażnikach samochodów. W końcu pogodzimy się z tym, że po prostu cena wody butelkowanej poszła w górę o 50 groszy i nikt nie będzie biegał z butelkami - uważa pan Michał.
Na zbieraniu butelek zarabia również pan Krystian. W tym celu zamieścił ogłoszenie w jednej z trójmiejskich grup na popularnym portalu społecznościowym:
"Jeśli nie chce Ci się chodzić z butelkami/puszkami zwrotnymi do butelkomatów, zrobimy to za Ciebie. Odbieramy opakowania zwrotne z Twojego adresu i płacimy na miejscu: 25 groszy za sztukę. Minimum logistyczne: 100 sztuk" – napisał pan Krystian.
Na takie usługi będzie popyt
Jak mówi Michał M. Sieczkowski, ekspert od systemów kaucyjnych i opakowań zwrotnych, właściciele hoteli czy kurortów mogą być zainteresowani usługami firm odbierających plastikowe butelki, ponieważ nie chcą, aby ich pracownicy wyciągali je ze śmieci, jest to więc jakiś pomysł na biznes.
– Wydaje się, że zwłaszcza w wakacje taka usługa może być w cenie. Poza tym ten system odbierania butelek nawet za stawkę 25-30 groszy może rozwinąć się w małych miejscowościach, gdzie brakuje infrastruktury handlowej, a butelkomatów nie ma wcale. Ludzie będą zadowoleni z odzyskania choćby części kaucji – mówi dla "Wyborczej" Michał M. Sieczkowski.
Łatwiej niż w innych krajach
Jego zdaniem trend na oddawanie butelek do butelkomatów przez Polaków się utrzyma.
– W Niemczech, Holandii i Słowacji kaucje wypłacane są tylko w sklepie, w którym butelka została oddana, natomiast w Polsce można to zrobić w całym kraju, co zachęca ludzi do tego, by korzystać z butelkomatów – zwraca uwagę Michał M. Sieczkowski.





























































