Supermarkety lekceważą giełdowych producentów mięsa
Większość giełdowych spółek mięsnych ma kłopoty ze współpracą z supermarketami, do których należy ok. 50-proc. rynku zbytu. Najpierw Sokołów zawiesił współpracę z Hitem, teraz Morliny wstrzymały dostawy swoich wyrobów do Makro.
Morliny nie będą na razie współpracowały z siecią Makro. Powodem tej decyzji był brak zrozumienia ze strony Makro dla naszej strategii polegającej na zapewnianiu naszym odbiorcom dostaw produktów spełniających najwyższe wymogi bezpieczeństwa żywnościowego - powiedział PG Przemysław Chabowski, prezes Morlin. Tę strategię rozumieją konsumenci i większość naszych partnerów handlowych. Szkoda, że akurat jeden z naszych największych partnerów - Makro, nie podziela naszej długofalowej strategii, mającej na celu zdrowie konsumenta - stwierdził P. Chabowski. Wyraził jednak nadzieję, że stosunki z Makro poprawią się i będzie możliwa dalsza współpraca.
Natomiast Robert Majewski, specjalista ds. mediów i kontaktów z klientami w Makro Cash and Carry powiedział PG, że Makro jako prywatna firma nie udzieli informacji dotyczących warunków współpracy ze swoimi partnerami handlowymi i nie odniesie się do sprawy Morlin.
Okazuje się jednak, że problemy z siecią supermarketów ma większość producentów mięsa. Nie widać zachowania proporcji we współpracy producentów z supermarketami. Siła rynkowa poszczególnych supermarketów jest tak duża, że lekceważą oni sobie współpracę z producentami mięsa. Zmieniły się bowiem zwyczaje klientów, którzy przede wszystkim robią zakupy w sieciach super i hipermarketów - powiedział PG Witold Choiński, dyrektor biura Polskiego Związku Producentów, Eksporterów i Importerów Mięsa. Sieci supermarketów dalece niekorzystnie odróżniają się nawet od dużych hurtowników. Jednak wrzucanie wszystkich do jednego koszyka byłoby bardzo niesprawiedliwe - stwierdził w rozmowie z PG Jerzy Majchrzak, dyrektor biura obsługi spółki i rzecznik prasowy Sokołowa. Wszystko zależy od sieci. Są takie, które do współpracy z producentami mięsa starają się podchodzić w sposób uwzględniający interesy obu stron. Inne natomiast stawiają kuriozalne warunki, wówczas współpracę z nimi musimy zawieszać - dodał J. Majchrzak. Podkreślił, że Sokołów np. rozpoczął współpracę z Hitem, którą po pewnym czasie musiał przerwać. Dodał jednak, że Sokołów będzie kontynuował politykę poszukiwania dla obu stron korzystnych punktów we wzajemnych interesach.
Eksperci zwracają uwagę, że mięsne spółki giełdowe, które posiadają dość znaczny udział w krajowym rynku mięsa, są w zdecydowanie lepsze sytuacji od firm małych i średnich, które nie mają takiej siły przebicia, jak one. Podkreślają ponadto, że podejmowane są próby prawnego uregulowania stosunków między producentami a sieciami supermarketów. Jednak, jak na razie, bez rezultatu.
STANISŁAW ZIĘBA sekretarz generalny Polskiego Związku Producentów, Eksporterów i Importerów Mięsa
Dlaczego producenci mięsa przegrywają z supermarketami?
Według szacunków PZPEiIM przez sieć hiper - i supermarketów sprzedaje się blisko 40 proc. produktów rolno-przemysłowych. Rośnie zatem w szybkim tempie rola, jaką odgrywają one w sprzedaży towarów przetworzonych. Dlatego nikt nie chce zrezygnować z obecności na prawie 20-50 proc. rynku zbytu. Ten atut supermarkety wykorzystują w kontraktach handlowych. Zmuszają firmy do podpisywania z nimi umów, które gwarantują im zwrot niesprzedanego towaru producentowi lub dostawcy. Wobec tego, bardzo często producent nie dość, że pieniądze za sprzedany towar uzyskuje z bardzo dużym opóźnieniem, to jeszcze dostaje z powrotem niesprzedane produkty, w tym mięso i jego przetwory, na krótko przed upływem terminu ważności i w dodatku musi zapłacić za ich utylizację. W krajach UE jest to zabronione ustawowo. Towar, który trafia do sieci jest jej własnością. W przypadku mięsa wyznaczone SĄ odpowiednie miejsca utylizacji, a jej koszty ponosi dana sieć supermarketów. Nie mówiąc już o tym, że supermarkety kredytują się dostawcami, którym płacą za towar często po 2-3 mięsiącach, to jeszcze uruchamiają na zapleczach własną produkcję. Stąd często widzimy na półkach ciepłe kiełbaski czy świeże mięso mielone. Jest to absolutnie niedozwolone i niezgodne z prawem.
Producenci mięsa osiągają zyski znacznie mniejsze od zakładanych. Wpływ na to mają między innymi niekorzystne kontrakty, jakie zawierają z supermarketami. Te zaś, ze względu na to, że zajmują obecnie około 50 proc. rynku zbytu dysponują ogromną siłą rynkową. Wykorzystują ją właśnie w momencie zawierania kontraktów. Tylko najwięksi producenci mięsa mogą okazywać swoje niezadowolenie i rezygnować ze współpracy. Tak stało się wcześniej w przypadku Sokołowa, który zawiesił współpracę z Hitem, a obecnie ZM Morliny, które wstrzymały dostawy swoich wyrobów do sieci Makro Cash and Carry.
Producenci mięsa w swoich zakładach zamontowali nowoczesne urządzenia i linie technologiczne, zadbali o produkcję wyrobów z zachowaniem wszelkich standardów weterynaryjno-sanitarnych. Dzięki temu wytwarzają wyroby zdrowe i smaczne. Zapomnieli jednak o podstawowej sprawie - sieci sprzedaży. Dzisiaj więc są uzależnieni od supermarketów, które dyktują im swoje warunki. Tylko częściowym usprawiedliwieniem dla nich może być zmiana zwyczaju społeczeństwa, które obecnie robi zakupy głównie w sieciach supermarketów. Ale to zjawisko powinni również przewidzieć producenci. Często narzekamy na wątpliwe korzyści, jakie wynikają dla Polski z procesów dostosowawczych do Unii Europejskiej. Jednak w tym przypadku powinniśmy zdecydowanie skorzystać z wzorów panujących w krajach UE i uregulować stosunki na linii producenci mięsa - supermarkety zgodnie z prawem obowiązującym w państwach piętnastki.
WOJCIECH ADAMCZYK

























































