REKLAMA
TYLKO NA BANKIER.PL

Subiektywne analogie giełdowej hossy

Krzysztof Kolany2010-11-09 06:00główny analityk Bankier.pl
publikacja
2010-11-09 06:00
Od dna z lutego 2009 roku indeks WIG20 dał zarobić niemal 118%. Ale trwająca od 20 miesięcy hossa może powoli zbliżać się ku końcowi. Co więcej, niektóre analogie z rokiem 2007 pozwalają przypuszczać, że koniec może być rychły.

Zarówno wśród ekonomistów, analityków jak i inwestorów coraz częściej przeważa optymizm. Ci pierwsi widzą coraz lepszą koniunkturę gospodarczą (przyspieszający PKB, wysoką dynamikę produkcji przemysłowej), drudzy raportują o coraz wyższych wynikach giełdowych spółek a ci ostatni coraz chętniej wykładają gotówkę, która przynosi coraz niższe odsetki na bankowych lokatach i papierach skarbowych. Taka atmosfera z kontrariańskiego punktu widzenia skłania do ostrożności i stopniowego wycofywania się z rynku akcji.

Listopad 2010 kontra listopad 2007

Na pierwszy rzut oka nie widać jednak bezpośrednich podobieństw z końcem roku 2007. Lecz zarówno na Wall Street, jak i na polskim parkiecie, niektóre wydarzenia wydają się wręcz łudząco podobne do tych sprzed trzech lat. Pierwszym podobieństwem jest zbieżność dat i sposób zachowania się indeksu S&P500. Maksimum poprzedniej hossy odnotowano w drugiej połowie października, gdy minimalnie (o kilka punktów) przekroczony został wcześniejszy szczyt z lipca. W tym roku maksimum wypadło trochę wcześniej (bo w kwietniu) i zostało poprawione nieco później (5 XI). Zarówno w roku 2007 jak i 2010 pomiędzy dwoma szczytami odnotowaliśmy silne i zupełnie „zaskakujące” spadki. Trzy lata temu był to efekt kryzysu finansowego, który rozpoczął się w segmencie subprime. W tym roku mieliśmy pierwszą fazę kryzysu fiskalnego w Europie, którą rozpoczęliśmy od faktycznego bankructwa Grecji. Zarówno trzy lata temu jak i obecnie problemy te w powszechnej opinii były traktowane jako „przejściowe”, „lokalne” czy też generalnie mało istotne z punktu widzenia światowej gospodarki.

Źródło: Bankier.pl

Drugim podobieństwem jest przyczyna jesiennych wzrostów. Trzy lata temu amerykańscy inwestorzy cieszyli się, że Rezerwa Federalna zacznie obniżać stopy procentowe. Indeksy wręcz rosły po publikacji słabych danych makro – w myśl zasady: „im gorzej, tym lepiej” (czyli tym większe szanse na obniżki stóp). Fed istotnie zaczął obniżać cenę pieniądza, co jednak nie uchroniło Ameryki przed głęboką recesją i najpoważniejszym od roku 1929 kryzysem finansowym. Podobnie we wrześniu i październiku 2010 ceny akcji rosły z powodu oczekiwań na wznowienie dodruku pieniądza przez Fed. Bernanke w końcu postanowił dodrukować 600 mld USD, planując zwiększenie bazy monetarnej Stanów Zjednoczonych o 30%. Może się jednak okazać, że polityka pieniężna Fed-u znów okaże się błędna i całkowicie nieskuteczna w obliczu poważnej nierównowagi makroekonomicznej.

Źródło: Bankier.pl

Bo przecież recesji nie będzie...

Inną analogią jest postawa większości amerykańskich ekonomistów, którzy dość zgodnie twierdzą, iż nowej recesji w Stanach Zjednoczonych nie będzie. Trzy lata temu najwięksi pesymiści dawali ledwie 50% szans scenariuszowi recesyjnemu. Choć teraz część wskaźników makroekonomicznych prezentuje się nieco lepiej, to jednak nie brakuje sygnałów negatywnych. Za recesją (lub przynajmniej stagnacją) przemawia choćby niezawodny wskaźnik WLI, katastrofalna sytuacja na rynku nieruchomości, malejące zadłużenie konsumentów oraz marazm na rynku pracy przy sięgającym 17% bezrobociu. Recesyjnie wygląda też zachowanie indeksu ISM, który szczyt tego cyklu koniunkturalnego najprawdopodobniej osiągnął już w kwietniu.

Nie należy zapominać, że giełda wycenia przyszłość, a nie teraźniejszość. W cenach akcji znajdują się więc oczekiwania na zyski z przynajmniej czterech następnych kwartałów. Podczas poprzedniego cyklu koniunkturalnego dynamika PKB Polski osiągnęła maksimum w drugim kwartale 2007 roku. Czyli wtedy, gdy szczyt hossy ustanowił WIG. Prognozy zakładają, że szczytową dynamikę wzrostu gospodarczego osiągniemy pod koniec 2011 roku, co teoretycznie dawałoby przynajmniej kilka miesięcy wzrostów cen akcji. Tyle że szacunki ekonomistów często okazują się bardziej optymistyczne od rzeczywistości.

Czy tak wyglądają zdrowe fundamenty?

Kluczowym argumentem za kontynuacją hossy są modele wyceny spółek, które (w zależności od przyjętych parametrów) wyznaczają docelowy poziom indeksu WIG20 w okolicach 3.000 punktów. Obecne wskaźniki giełdowe dla indeksu 20 polskich blue chipów prezentują się w miarę neutralnie i raczej nie zwiastują rychłego przegrzania koniunktury. Według danych GPW relacja ceny do zysku 8. listopada wyniosła 13,44. Akcje wchodzące w skład WIG20 były wyceniane 1,71-krotnie wyżej od wartości księgowej i przynosiły stopę dywidendy równą 3,4%. Parametry te nie wyglądają jednak imponująco, jeśli zestawić je z wynoszącą 5,4% dochodowością 10-letnich obligacji skarbowych. Przy obecnych wycenach akcji daje to zaledwie dwa punkty procentowe premii za ryzyko.

Znacznie gorzej prezentuje się atrakcyjność spółek amerykańskich. Wskaźnik C/Z dla indeksu S&P500 wynosi obecnie 22,31 i jest o 36% wyższy od historycznej średniej, choć zarazem wciąż niższy niż trzy lata temu. Wyniki największych amerykańskich korporacji powróciły już do stanu z roku 2005, lecz wciąż nie osiągnęły rekordowych poziomów z lat 2006-07. Niemal na historycznie niskich poziomach jest za to wynosząca ledwie 1,8% stopa dywidendy. Przy obecnych wycenach rentowność amerykańskich akcji wynosi 4,5%, czyli tylko o dwa punkty procentowe powyżej obligacji 10-letnich (te ostatnie zresztą i tak przynoszą niemal rekordowo niski dochód).

Wskaźnik ceny do zysku dla indeksu S&P500 w latach 1880-2010. Źródło: www.multpl.com

OFE niezawodnym antywskaźnikiem...

Na GPW najlepszym indykatorem przegrzania koniunktury jest jednak zachowanie Otwartych Funduszy Emerytalnych. Na koniec października średnie zaangażowanie OFE na GPW wyniosło 35,7%. Ostatni raz nasze OFE tak chętnie inwestowały w akcje... w czwartym kwartale 2007 roku. Portfele funduszy znów są wyładowane papierami giełdowych spółek i powoli zbliżają się do 40-procentowego limitu zaangażowania. Warto odnotować, iż na dnie bessy w lutym 2009 roku udział akcji w portfelach OFE wyniósł zaledwie 19%.

...tak samo jak znakomite nastroje inwestorów

Innym, znacznie częściej śledzonym wskaźnikiem kontrrarnym, są nastroje amerykańskich inwestorów indywidualnych. W ostatnim cotygodniowym sondażu AAII 48,2% inwestorów było pozytywnie nastawionych do akcji. Niespełna 30% spodziewało się spadków. Pod koniec października odsetek giełdowych byków sięgnął aż 51,2%, a różnica pomiędzy odsetkiem optymistów a pesymistów była najwyższa od... lutego 2007 roku. Wysoki poziom optymizmu świadczy o tym, że kto miał kupić akcje, ten już to zrobił. Wkrótce na rynku może więc zwyczajnie zabraknąć kapitału zainteresowanego inwestowaniem po obecnych cenach.

Różnica pomiędzy odsetkiem giełdowych byków i niedźwiedzi a indeks S&P500 Źródło: opracowanie własne na podstawie danych AAII.

Tak więc pomimo sączącego się zewsząd optymizmu giełdowy inwestor powinien zachować ostrożność. Przedstawione powyżej analogie, choć nie gwarantują spadków, to jednak ostrzegają przed możliwością pogorszenia giełdowej koniunktury. Na Boże Narodzenie zamiast rajdu świętego Mikołaja możemy dostać rózgę korekty. Przy niesprzyjającej koniunkturze w globalnej gospodarce lub na rynkach finansowych w roku 2011 powinniśmy się nastawić na bessę.

Krzysztof Kolany
Analityk Bankier.pl

Źródło:
Krzysztof Kolany
Krzysztof Kolany
główny analityk Bankier.pl

Absolwent Akademii Ekonomicznej we Wrocławiu. Analityk rynków finansowych i gospodarki. Analizuje trendy makroekonomiczne i bada ich przełożenie na rynki finansowe. Specjalizuje się w rynkach metali szlachetnych oraz monitoruje politykę najważniejszych banków centralnych. Inwestor giełdowy z 20-letnim stażem. Jest trzykrotnym laureatem prestiżowego konkursu Narodowego Banku Polskiego dla dziennikarzy ekonomicznych. W 2016 roku otrzymał także tytuł Herosa Rynku Kapitałowego przyznawany przez Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych. Telefon: 697 660 684

Do pobrania

AAIIgifAAIIgifAAIIgifAAIIgif
Tematy
Konta firmowe bez ukrytych opłat. Sprawdź najnowszy ranking
Konta firmowe bez ukrytych opłat. Sprawdź najnowszy ranking

Komentarze (10)

dodaj komentarz
~PIT
drukować se mogą; opór wśród największych wierzycieli USA narasta ; na G20 będzie ciekawie:-) moim zdaniem FEDMANSACHS przegiął; nosił wilk razy kilka ponieśli i wilka....
~JOHN
Panie Kolany stracił Pan 5 letni zysk z lokaty BANKOWEJ w 1 DZIEŃ ............

pozdrawiam i życzę dalszych trafnych analiz........................
~Metastock
Uprzejmie prosze o wyjaśnienie tej części:
"Akcje wchodzące w skład WIG20 były wyceniane 1,71-krotnie wyżej od wartości księgowej i przynosiły stopę dywidendy równą 3,4%. Parametry te nie wyglądają jednak imponująco, jeśli zestawić je z wynoszącą 5,4% dochodowością 10-letnich obligacji skarbowych. Przy obecnych wycenach akcji
Uprzejmie prosze o wyjaśnienie tej części:
"Akcje wchodzące w skład WIG20 były wyceniane 1,71-krotnie wyżej od wartości księgowej i przynosiły stopę dywidendy równą 3,4%. Parametry te nie wyglądają jednak imponująco, jeśli zestawić je z wynoszącą 5,4% dochodowością 10-letnich obligacji skarbowych. Przy obecnych wycenach akcji daje to zaledwie dwa punkty procentowe premii za ryzyko."

Jak obliczył Pan premię za ryzyko? Rozumiem, gdyby wskaźniki były odwrotne (choc i wówczas byłaby to dośc daleko idąca idea) ale w tym przypadku nie widzę matematycznej logiki.

Dziękuję i pozdrawiam!
~mich
W normalnych warunkach indeksy nie doszłyby do połowy aktualnych wartości licząc od dołka, ale jeśli banki centralne drukują pieniądze na potęgę to hossa może jeszcze potrwać kilka miesiecy, a może i dłużej, choć zawsze znajdą sie jakieś argumenty za odwróceniem trendu. Mi sie wydaje że będziemy mieli przede wszystkim zwyżkę surowców,W normalnych warunkach indeksy nie doszłyby do połowy aktualnych wartości licząc od dołka, ale jeśli banki centralne drukują pieniądze na potęgę to hossa może jeszcze potrwać kilka miesiecy, a może i dłużej, choć zawsze znajdą sie jakieś argumenty za odwróceniem trendu. Mi sie wydaje że będziemy mieli przede wszystkim zwyżkę surowców, która po pewnym czasie sprawi że zrobi sie "drogo" i zdecydowana wiekszosć sektorów gospodarki dostanie ostro po tyłku, gdyż zadłużony konsument bojacy sie jeszcze o utratę pracy, po zakupie tego co niezbędne do życia będzie wydawał mniej, nawet jeśli ceny dóbr konsumpcyjnych będą szły do góry. TAk wiec w dłuższym terminie pomimo drukowania pieniedzy dużych spadków nie unikniemy. Ostatecznie lepiej mieć w ręku nawet pieniądz tracący na wartosci niż bankrutującą spółkę. No chyba że liczymy na kasę z sprzedaży likwidowanego majątku.
~ziutek
kolany to niezly analityk ,a jezeli chodzi o gpw to przy takiej redukcji to marny zarobek , zreszta zaraz bedzie mozna kupic taniej na wtornym
~JOHN
Redukcja ,redukcją ważne ,że Polacy na debiucie mogli poczuć smak prawdziwych owoców jakie dają rynki kapitałowe...............

Na lokacie w Banku 25% zarobku - to minimum 5 lat oszczędzania.......................
~Miki
To ten sam Gość co przekonywał dlaczego nie warto wchodzić w Tauron. Ma wyjątkowo nietrafione prognozy. Zwykle jest dokładnie na odwrót. Chociaż tym razem sam widze, że nie jest dobrze i tąpnięcie wisi na włosku.
~JOHN
Korekty są potrzebne więc należy przygotować się na taki scenariusz ...............

korekta rzędu 25-30 % na WIG-20 będzie doskonałym momentem do zwiększenia swojego zaangażowania w ryzykowne aktywa......................
~JOHN
Dodam,że Pan Kolany nie uczestniczył w prywatyzacji GPW i tym samym pozbył się dodatkowego zarobku na debiucie................................

GPW - w tej chwili 20 % zarobku.....................

Szkoda słów........................
~JOHN
Panie Kolany .........................

Szkoda,że Pan jako świetny ,,analityk,, nie podpowiedział swoim rodakom na możliwość zarobienia w cale nie małych pieniążków od marca 2009 roku do chwili obecnej............

Teraz Pan straszy wizją następnej BESSY.....................(możliwa większa korekta )w 2011r.

Tylko
Panie Kolany .........................

Szkoda,że Pan jako świetny ,,analityk,, nie podpowiedział swoim rodakom na możliwość zarobienia w cale nie małych pieniążków od marca 2009 roku do chwili obecnej............

Teraz Pan straszy wizją następnej BESSY.....................(możliwa większa korekta )w 2011r.

Tylko czy nie widzi Pan ,że szykuje się WIELKA INFLACJA z powodu dodruku pustego pieniądza przez AMERYKANÓW....................

Pakiet 600 mld dollarów to jeszcze nie koniec............................

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki