Rosjanie znowu testują nasze możliwości; para dyżurna polskich myśliwców przechwyciła dwa rosyjskie Su-30 nad Bałtykiem; po zakończeniu operacji piloci przechwycili rosyjski samolot rozpoznawczy Ił-20 - przekazał w czwartek wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz.


O kolejnym przechwyceniu rosyjskich samolotów - po analogicznych wydarzeniach we wtorek i w środę - poinformował we wpisie na X szef MON. „Rosjanie znowu testują możliwości naszych systemów OP. Para dyżurna polskich myśliwców z Malborka dokonała przechwycenia dwóch rosyjskich Su-30 nad Bałtykiem” - przekazał.
Jak dodał, po zakończeniu tej operacji piloci zostali przekierowani „na dodatkowe przechwycenie rosyjskiego samolotu rozpoznawczego Ił-20, 30 km na północ od Jastrzębiej Góry”. „Po zakończeniu naszej eskorty, rosyjski samolot został przejęty przez samoloty szwedzkie. W obu przypadkach nie stwierdzono naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej” - poinformował szef MON.
Do analogicznych incydentów doszło we wtorek i w środę - w środę polskie lotnictwo przechwyciło nad Bałtykiem parę rosyjskich myśliwców Su-30 z Królewca, we wtorek - rozpoznawczego Iła-20 na północ od Ustki.
Minister zauważył wtedy, że to „pierwsza od dłuższego czasu rosyjska próba zbliżenia się do naszej granicy morskiej po to, żeby rozpoznawać nasze systemy obrony powietrznej”. To pokazuje - wskazywał szef MON - że „Federacja Rosyjska cały czas prowadzi wojnę hybrydową, prowadzi rozpoznanie, jest wrogo nastawiona do wszystkich państw Sojuszu Północnoatlantyckiego”.
Wcześniej ostatni przypadek przechwycenia rosyjskiego samolotu rozpoznawczego nad wodami międzynarodowymi na Bałtyku przez polskie myśliwce miał miejsce w maju. W tym roku podobnych akcji było już co najmniej kilkanaście.

Rosyjskie samoloty zwiadowcze - a ostatnio również bojowe - regularnie latają nad Bałtykiem z wyłączonymi transponderami i bez złożonych planów lotu, co uniemożliwia ich zdalną identyfikację i utrudnia pracę organom kontroli ruchu lotniczego.
Przechwycenie obcego samolotu nad wodami międzynarodowymi polega przede wszystkim na jego identyfikacji przez pilotów myśliwców, za pomocą systemów optoelektronicznych i kontaktu wzrokowego, ewentualnie nawiązaniu z nim łączności i eskortowaniu poza obszar odpowiedzialności polskiego lotnictwa.
Jeżeli chodzi o interwencje nad Morzem Bałtyckim, to prowadzą je przede wszystkim polskie samoloty z 22. Bazy Lotnictwa Taktycznego w woj. pomorskim; stacjonują tam samoloty MiG-29. Kontroli aktywności rosyjskiego lotnictwa w regionie służy m.in. misja NATO Baltic Air Policing, w ramach której samoloty polskie i sojusznicze patrolują przestrzeń nad państwami bałtyckimi i samym Bałtykiem. Ponadto przestrzeń międzynarodowa na morzu jest monitorowana przez siły zbrojne państw regionu - Polski, Szwecji, Danii czy Niemiec.
Rosja będzie nasilać działania hybrydowe i dywersyjne poniżej progu wojny
Rosja nie może sobie pozwolić na konwencjonalną wojnę z NATO, ale będzie nasilać działania hybrydowe i dywersyjne poniżej progu wojny; Kreml chciałby w ten sposób sprowokować NATO do uderzenia odwetowego, by w odpowiedzi użyć bądź zagrozić użyciem broni nuklearnej - powiedział PAP Maciej Korowaj.
PAP: Polskie lotnictwo wojskowe niemal codziennie przechwytuje rosyjskie samoloty w pobliżu granicy. We wtorek był to Ił-20 lecący 30 km od Ustki, w środę para myśliwców Su-30SM2. To są klasyczne działania hybrydowe czy coś więcej?
Maciej Korowaj, podpułkownik rezerwy, były oficer wywiadu, analityk Instytutu Bezpieczeństwa i Rozwoju Międzynarodowego, specjalizuje się w kwestiach bezpieczeństwa oraz taktyce, operacjach i strategii Rosji, Białorusi i Ukrainy: - Mniej więcej w ciągu ostatniego miesiąca doszło do podobnych prowokacji wobec Finlandii, Szwecji i państw bałtyckich. To nie jest przypadek, tylko konsekwentna rosyjska projekcja agresji poniżej progu wojny. Nie ma powodu do przesadnej paniki, bo Federacja Rosyjska nie jest dziś zdolna do zaatakowania NATO. Żeby to zrobić, musiałaby znacznie podnieść swe zdolności ofensywne. Nie grozi nam więc klasyczny konflikt konwencjonalny z Rosją. Zupełnie inaczej wygląda sytuacja, jeśli chodzi o działania hybrydowe i dywersyjne poniżej progu wojny, ale bardzo kosztowne dla przeciwników Rosji. Te będą się, moim zdaniem, nasilały, bo Rosjan stać w tej dziedzinie na bardzo dużo, a ich zdolności rosną. Poprzez dywersję czy atak hybrydowy prowadzący do masowych strat materialnych, ludzkich lub obu na raz - Rosja chciałaby sprowokować NATO do uderzenia odwetowego. Gdyby to się udało i państwa Sojuszu dałyby się wciągnąć w tę grę, Kreml mógłby użyć bądź zagrozić użyciem broni nuklearnej. Pamiętajmy, że Rosja zmieniła swoją doktrynę nuklearną, radykalnie obniżając próg użycia broni jądrowej. Obowiązujące wytyczne pozwalają jej siłom zbrojnym na sięgnięcie po arsenał atomowy nie tylko w odpowiedzi na atak nuklearny, ale również w przypadku zagrożeń konwencjonalnych. Co więcej, Rosja obniżyła też znacznie próg użycia sił specjalnych poniżej progu wojny. Wiele wskazuje na to, że Putin szykuje się do asymetrycznego konfliktu z NATO.
PAP: Rosyjskie samoloty latające nad Bałtykiem niedaleko granicy Polski mają sprowokować NATO do uderzenia?
M.K.: - Raczej przygotować grunt pod taki rodzaj konfliktu, do jakiego dąży Federacja Rosyjska. Jak już tłumaczyłem, Rosjanie chętnie wykorzystają pretekst, jakim byłoby uderzenie ze strony NATO do balansowania na granicy wojny nuklearnej. W ten sposób Putin chciałby zmusić kraje Zachodu do ustępstw w zasadniczych kwestiach. To dobrze przemyślany scenariusz, w którym wszystkie elementy nachodzą na siebie. Najpierw zwiększanie napięcia poprzez wysyłanie samolotów, potem faza dywersji, a następnie podniesienie poprzeczki eskalacyjnej – podobnie jak to Sowieci zrobili podczas kryzysu kubańskiego.
PAP: Szacuje się, że poderwanie pary F-16 do misji bojowej lub patrolowej kosztuje około 155 tysięcy złotych za godzinę. Jeśli przemnożymy to przez te wszystkie akcje, wyjdzie okrągła sumka. Czy Rosji nie chodzi czasem o finansowe wydrenowanie Polski?
M.K.: - Stać nas na akcje lotnictwa. Jeśli weźmiemy cały budżet obronny Polski, to nie jest znaczący koszt. Sumy, o których pan mówi, robią wrażenie na przeciętnym Kowalskim, ale trzeba na nie patrzeć ze znacznie szerszej perspektywy naszego bezpieczeństwa, a ono jest bezcenne.
PAP: W którym z krajów wschodniej flanki Rosja mogłaby przeprowadzić tę dużą prowokację?
M.K.: - Rosja już próbowała sprowokować NATO rok temu, wypuszczając drony na Polskę. Był to rodzaj testu, bo Rosjanie chcieli zobaczyć, co w razie tego rodzaju akcji gotów jest zrobić Sojusz. Co więcej, od początku 2026 roku nasilają się pomniejsze prowokacje skierowane przeciwko państwom bałtyckich i nordyckim, w szczególności Finlandii. Wygląda na to, że Rosja przygotowuje grunt pod coś poważniejszego. Scenariusze są dwa: albo Zachód się wystraszy i zacznie rozmawiać o tym, o czym chce dyskutować Rosja. Albo dojdzie do eskalacji.
Jak na razie kraje NATO dobrze odczytują strategię Rosji i kierują pod jej adresem jasny przekaz: „Wiemy, co robicie, nie zgadzamy się z tym, ale nie będziemy grać w waszą grę!”. Odpowiadając na pytanie, niestety, takim najbardziej, jak to nazywam, „pociesznym celem” wielkiej prowokacji byłaby Polska. Jesteśmy węzłem logistycznym NATO w tej części Europy, przez nasze terytorium idą szlaki zaopatrzenia na wschód, północ i południe. Na terytorium naszego kraju znajdują się sojusznicze instalacje wojskowe, atak, na które zostałby zinterpretowany jako atak na Stany Zjednoczone czy NATO. Jeśli byłbym rosyjskim generałem i miałbym zrealizować scenariusz, o którym rozmawiamy, na cel wybrałby Polskę albo Niemcy, lub dwa kraje jednocześnie. To gwarantowałoby przejście z konfliktu konwencjonalnego na poziom konfliktu nuklearnego. Podsumowując, Rosji chodzi o to, by doprowadzić do podobnej sytuacji, jak w czasie kryzysu kubańskiego w 1962 roku, kiedy świat znalazł się na krawędzi wojny nuklearnej. Stany Zjednoczone i Rosja cofnęły się o wówczas krok. Federacja Rosyjska nie jest dziś w stanie osiągnąć swych celów politycznych metodami militarnymi, więc dąży do powtórki z 1962 roku. Nazywam to „kryzysem kubańskim 2.0”.
Rozmawiał Jacek Pawlicki (PAP)
mml/ sdd/ mhr/
































































