Co robi student w czasie sesji? Handluje. Skojarzenie z kupowaniem notatek może być jednak błędne, gdyż istnieje grupa studentów, którym słowo "sesja" w pierwszej kolejności nie kojarzy się z egzaminami, ale z kolejnym dniem na giełdzie. Statystyki są zaskakujące: giełdowi inwestorzy wśród studentów to tylko 3,5 proc. wszystkich żaków, ale studenci wśród giełdowych inwestorów stanowią aż 22 proc. ogólnej liczby indywidualnych inwestorów na GPW!
Czy jednak, przyszli magistrzy, dzięki swej liczebności trzęsą warszawskim parkietem? Niekoniecznie. Wynika to z generalnie niewielkich kwot transakcji młodych ludzi. Ograniczeniem jest tu oczywiście kapitał. Zdaniem maklerów większość studentów nie obraca środkami wyższymi niż 5-10 tys. zł. Potwierdzają to niedawno przeprowadzone badania wśród studentów Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie.
![]() |
|
Kapitał początkowy studentów inwestujących na GPW. Źródło: Koło Naukowe Statystyki i Demografii SGH: Inwestycje Studentów SGH 2008. |
Stosunkowo niewielkie kwoty jakimi dysponują studenci, powodują, że wielu z nich traktuje inwestycje, głównie jako szansę na zgromadzenie dodatkowej wiedzy i doświadczenia, co zaprocentuje po zakończeniu nauki. Wiedzą o tym domy maklerskie i nie zamykają drzwi przed młodymi ludźmi.
- Studenci mogą być bardzo atrakcyjną grupą docelową w dłuższej perspektywie. Jeśli żacy przywykną do inwestowania, zobaczą, że im się to opłaca, to po zakończeniu studiów będą wciąż inwestować. A przecież to z tej warstwy wywodzą się potencjalni managerowie i elita kraju, dlatego pośrednicy finansowi powinni potraktować studentów jako długoterminową inwestycję - mówi Krzysztof Krzemień, szef działu finansowego w studenckim portalu e-Lama.pl.
Jak zatem wygląda oferta domów i biur maklerskich dla osób uczących się w szkołach wyższych? Tylko cztery podmioty po okazaniu indeksu oferują specjalne warunki prowadzenia rachunku. Są to DM ING Securitas, Beskidzki Dom Maklerski, DI BRE Banku i Biuro Maklerskie Banku BPH. Niestety oferta nie jest imponująca.
Prowizja w BM BPH jest regresywna i wynosi 0,38 proc. od wartości zlecenia. Niestety studencka oferta w tym biurze tak na prawdę ogranicza się tylko do rezygnacji z 40 zł opłaty aktywacyjnej. U trzech pozostałych brokerów w ramach rachunku studenckiego prowizja od zlecenia waha się od 0,25 proc. w ING, przez zmienną od 0,21 proc. do 0,39 proc. w BDM, do stałej 0,35 proc. w DI BRE. ING posiada również najatrakcyjniejszą w tym gronie ofertę dla rynku derywatów - tylko 7 zł za kontrakt na indeks.
Brak opłaty za otwarcie i prowadzenie rachunku oraz rezygnacja z szeregu pobocznych opłat to już standard w studenckich rachunkach maklerskich. Jednak takie same udogodnienia wprowadzają niezależnie inne biura maklerskie, nie różnicując klientów ze względu na zdobywane wykształcenie. Przykładem mogą być tutaj szczególnie popularny wśród studentów mBank ze swoim eMaklerem, preferowany przez bardziej zaawansowanych inwestorów DM BOŚ Bossa.pl, lub zapowiadający się bardzo dobrze nowy rachunek giełdowy X-Trade Brokers. Dowodzi to tego, że tak naprawdę instytucje finansowe nie oferują preferencyjnych warunków dla studentów chcących inwestować na giełdzie.
|
- Patrząc na polski rynek bankowy można zauważyć, że coraz trudniej zdobyć jest klienta perspektywicznego – mówi Michał Macierzyński, analityk portalu Bankier.pl. Takim rezerwuarem klientów dla banków pozostają studenci – dodaje. |
Od strony studiujących, potencjalnych klientów biur maklerskich sytuacja również nie wygląda zadowalająco. Podobnie jak w całym społeczeństwie, poziom wiedzy i zainteresowania rynkiem giełdowym jest tu niewielki. - Żaków można podzielić na dwie grupy: tych, którzy mają bardzo szeroką wiedzę na temat rynków finansowych oraz drugą, dla której to tylko abstrakcyjne kolumny cyfr. Niestety ta druga jest znacznie większa. Trzeba jednak powiedzieć, że nie odbiega to od poziomu wiedzy reszty narodu. W szkole o giełdzie w ogóle się nie wspomina, dlatego młodzi ludzie zdani są prawie wyłącznie na siebie - ocenia Krzysztof Krzemień.
Dlatego, na tym większą pochwałę zasługują inicjatywy promujące wiedzę o rynkach finansowych. W Internetowej Grze Parkietu Dla Studentów rokrocznie bierze udział ponad 6 tys. osób, a mamy za sobą już 7 edycji. Sama Giełda prowadzi swoją Szkołę Giełdową, której uczestnicy uzyskują kompleksową wiedzę z zakresu funkcjonowania rynków finansowych. Szansę na wykorzystanie wiedzy w praktyce dają wirtualne portfele, dostępne m.in. na stronach Bankier.pl.
Mówi się, że ostateczną barierą jest brak kapitału, na który narzeka większość studentów. Rozwiązaniem może być kredyt studencki. Pożyczone pieniądze na zakup akcji przez osobę bez dostatecznego doświadczenia i wiedzy? To wcale nie jest finansowe samobójstwo, jak się pozornie wydaje. Studenci mają możliwość uzyskać kredyt współfinansowany przez państwo, oparty na bardzo preferencyjnych zasadach. Odsetki naliczane są tylko od połowy stopy redyskontowej NBP i spłacane wraz z kredytem dopiero w dwa lata po zakończeniu studiów, w ratach, w dwukrotnie dłuższym okresie spłaty niż okres kredytowania.
Co więcej, student, który może pochwalić się dobrymi wynikami w nauce, lub znalazł się w trudnej sytuacji życiowej, ma szansę na umorzenie spłaty nawet 20 proc. wartości kredytu. Jak wyliczył Maciej Kossowski z Wealth Solutions zakładając przeznaczenie całego kredytu na inwestycje ze średnią 8 proc. stopą zwrotu w skali roku, absolwent w dwa lata po otrzymaniu dyplomu, może spłacić kredyt i zostanie mu "na czysto" aż 13 tys. zł.
Czy jednak nie lepiej powierzyć swoje pieniądze profesjonalistom? Niekoniecznie. Studenci powinni pozbyć się kompleksów. Jak pokazuje raport przygotowany przez Studenckie Koło Naukowe Statystyki i Demografii SGH uczniowie Szkoły Głównej Handlowej osiągnęli w 2007 r. średnią stopę zwrotu z bezpośrednich inwestycji w akcje na poziomie 9,22 proc. Tym samym studenci pokonali profesjonalnych zarządzających takich potentatów rynku funduszy inwestycyjnych jak AIG Akcji (+6,06 proc.), PZU Akcji (+4,61 proc.), czy DWS Akcji (+6,2 proc.). Wypadli też wyraźnie lepiej od swoich kolegów, którzy zamiast akcji wybrali fundusze inwestycyjne (+7,51 proc.).
|
° Blisko co piąty inwestor indywidualny na Warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych jest studentem - wynika z danych Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych. |
Studia to świetna inwestycja. Nie można jednak, niezależnie od kierunku, zapominać o rozwijaniu swoich umiejętności finansowych. Studenci, którzy odważą się wejść na parkiet, mogą zdobyć wiedzę bogatszą, niż to się pozornie wydaje. Giełda łączy w sobie dziedziny wiedzy takie jak ekonomia, rachunkowość, prawo i psychologia, ale co ważniejsze uczy zasad twardej gry rynkowej, w której po zakończeniu nauki będą musieli wziąć udział wszyscy studenci.
Jarosław Ryba / Bankier.pl



































































