Starbucks w "Grze o tron", czyli product placement na ekranie

Fani megaprodukcji "Gra o tron" z niedowierzaniem przecierali oczy i analizowali sceny z uczty na zamku Winterfell sekunda po sekundzie - na stole przed Daenerys stał kubek ze Starbucksa. Niedopatrzenie scenarzystów stało się doskonałą reklamą dla sieci kawiarni. 

Na premierę czwartego odcinka fani czekali z niepokojem. Po wielkiej bitwie żywych z Innymi, która rozegrała się pod Winterfell, trwały dyskusje, czy obydwa smoki przeżyły, co się stało z wilkorem i dlaczego tylu bohaterów przeżyło (co dla tego serialu jest niespodzianką). Nie milkły również głosy krytyczne dotyczące niedociągnięć technicznych. Zdaniem licznych odcinek trzeci był zbyt ciemny. 

Okazało się, że scenarzyści i postprodukcja zafundowali wielbicielom uniwersum Westeros niespodziewanego bohatera drugiego planu - kubek Starbucksa, który widać podczas uczty. Od razu pojawiły się komentarze, że to zapewne zazdrosna Sansa podłożyła go królowej smoków. 

HBO przyznało się do błędu w sposób dla siebie charakterystyczny. Na profilu na Twitterze napisali: "Latte, która pojawiła się w ostatnim odcinku, była pomyłką. Daenerys zamawiała ziołową herbatę".

Sam Starbucks skorzystał z okazji, by zaznaczyć, że są zdziwieni, iż "nie zamówiła Dragon Drink" [to napój z mleka kokosowego, pitai, nazywanej inaczej smoczym owocem i mango - przyp. red.].

Czy więc możemy się spodziewać, że w kolejnym odcinku Bran zamiast wron do szpiegowania innych będzie używał produktów Huawei, Sam przed podróżą zrzuci sobie księgi na kindla, a Szary Robak, żegnając Missandei, wybierze Zakład Pogrzebowy Bytom? Raczej nie, choć patrząc na ceny usługi lokowania produktu, to HBO mogłoby spokojnie sfinansować kolejną bitwę, jeszcze dwa smoki i stado wilkorów, gdyby udało się przemycić "co nieco". Biorąc pod uwagę fakt, że stacja telewizyjna nie emituje reklam, product placement jest jedynym sposobem, by jej widzowie mogli je zobaczyć.

CNBC podliczyło, że dzięki tej "wpadce" Starbucks zyskał reklamę o wartości 2,5 mld (tak, miliarda) zł. Chodzi bowiem nie tylko o pojawienie się w serialu, ale także o liczbę udostępnień m.in. na portalach społecznościowych, komunikatorach czy dzięki cytowaniu w innych mediach. 

Kto nie zrobił sobie zrzutu ekranu, może żałować. Jak poinformowała stacja, już usunięto kubek z odcinka dostępnego na platformie HBO GO.

Jak twierdzi jeden z ekspertów publikujących w serwisie Medium.com, do tej pory numerem 1 pod kątem najdroższego lokowania produktu był James Bond. Daniel Craig, który pił piwo Heinekena zamiast wstrząśniętego, ale nie zmieszanego martini, zarobił dla filmu za product placement ok. 45 mln dolarów. Jego przesiadka z BMW do elektrycznego Astona Martina kosztowała koncern samochodowy mniej więcej tyle samo. 

Tańsi byli "Avengers: Czas Ultrona", choć lokowanie produktu pojawiło się już w trailerach. Harley Davidson miał dać blisko 10 mln za “śmignięcie” w kilku scenach. Jeździli nim m.in. Czarna Wdowa, grana przez Scarlett Johansson, i Kapitan Ameryka, w którego wcielił się Chris Evans. 

(fot. materiały promocyjne filmu / Marvel)

Z kolei Samsug miał zapłacić między 3 a 5 mln dolarów, by Czarna Wdowa użyła tabletu Samsunga Galaxy, a logo koncernu pojawiło się w innej scenie w oddali. 

Średnio za produkt placement trwający w filmie od 3 do 8 sekund firmy płacą od 5 mln dolarów w górę - zgodnie z wyliczeniami opublikowanymi w Medium.com. Jeśli jest to billboard, przez który przebija się Iron Man, baner używany przez Spidermana do potrzymania się w locie lub inny element tzw. "martwego tła" wyświetlany na ekranie od 1 do 3 sekund, koszt waha się w granicach 250 tys. dolarów. 

Najdroższy product placement na ekranie:

1. Ok. 100 produktów tj. Gilette, Nokia, Chrysler - "Człowiek ze stali" (2013) - w sumie dało 160 mln dolarów.

2. Wspomniane piwo Heineken - seria o Bondzie "Skyfall" (2012 r.) - 45 mln dolarów.

3.  Apple - "Mission Impossible 4: Protokół Duchów" (2011 r.) - 23,5 mln dolarów

Producent JJ. Abrams jest wielkim fanem "nadgryzionego jabłka". Dlatego też Tom Cuise nie używał jednego produktu, a całego ich szeregu: iPhone'a 4, MacBooka Air i iPada.

4. Wspomniany Harley Davidson - "Avengers: Czas Ultrona" (2015 r.) - 10 mld dolarów.

5.  BMW -  seria Bonda "Golden Eye" (1995 r.) - 3 mln. dolarów.

Później marka pojawiała się jeszcze w "Jutro nie umiera nigdy" i "Świat to za mało".

6. Czekoladki Reese's Pieces - "E.T." (1982 r.) - 1 mln dolarów.

Co ciekawe początkowo Steven Spielberg zwrócił się do Marsa, bo chciał użyć M&Msów, ale koncern się nie zgodził.

Seriale mają większe pole do popisu, jeśli chodzi o długość pokazania produktu podczas jego lokowania, ale i niestety stawki są niższe. Za jednorazowy product placement koncerny płacą między 30 a 50 tys. dolarów. W przypadku produkcji cieszących się dużym zainteresowaniem takich jak "House of Cards", "Opowieści podręcznej", "Stranger things", "Grey's Anatomy", "Dr House" i jeśli danego produktu używa główny bohater, a przynajmniej bohater pierwszego planu, ceny mogą być wyższe. 

Wśród seriali najwięcej product placement doliczono się w “House of Cards”. Jak policzył Concave Brand Tracking, Frank Underwood wraz z żoną Claire używają około 105 produktów takich marek jak Apple, Chevrolet, Nokia, Samsung. 

Subtelności w lokowaniu produktu powinni się uczyć polscy scenarzyści. Telefonia komórkowa w "Rodzince.pl", smalczyk od babci w "Klanie" czy M&M's w "Pierwszej Miłości" to produkty, które nie tyle są używane przez bohaterów, ale nachalnie przez nich pokazywane "do kamery". 

Program Kuby Wojewódzkiego należy do jednego z droższych w polskiej telewizji. By ulokować w nim produkt, należy zapłacić 99 tys. zł. Wśród programów TVN-u prym wiodą "Top Model" (90 tys. zł), "Dzień dobry weekend" (77 tys. zł) i "Agent" (72 tys. zł). Za "Kuchenne rewolucje" cennik przewiduje opłatę w wysokości 65 tys. zł. 

Z kolei za pojawienie się w serialach "Pod powierzchnią" (72 tys. zł), "Odwróceni. Ojcowie i córki" (70 tys. zł), "Pułapka" (69 tys. zł) i "Diagnoza" (68 tys. zł). Za pojawienie się produktu w "Na Wspólnej" firmy muszą się przygotować na wydatek 65 tys. zł. Na product placement w paradokumentalnych serialach typu "Szkoła", "Szpital" i "19+" trzeba mieć 48 tys. zł. 

Najbardziej udany product placement według internautów z Quora

  • Piłka do siatkówki - Wilson - "Cast Away"
  • Buty Nike - "Forrest Gump"
  • Reebok - "Jerry Maguire"
  • McDonald's - "Pulp Fiction"
  • AOL i Starbucks - "Masz Wiadomość"
  • Okulary Ray Ban - "Top Gun"
  • Pepsi i Nike - "Powrót do przyszłości"
  • Kodak Carousel - "Mad Men"
  • General Motors - "Transformers"
  • Ikea - "Fight Club"

W Polsacie lokowanie produktu pojawia się często w programach: "Nasz Nowy Dom", "Pierwsza Miłość" i paradokumentach. Koszty tu oscylują wokół 30 - 40 tys. zł. 

W TVP cennik lokowania produktu jest ustalany indywidualnie. Jak napisały Wirtualnemedia.pl, do popularnych zaliczyć możemy "Pytanie na śniadanie", "M jak Miłość" i "Ojca Mateusza". Mówi się, że w nich za product placement należy zapłacić ponad 65 tys. zł. 

AW

Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
3 3 karbinadel

Najbardziej prymitywny product placement mamy w serialu "Rodzinka.pl". Ten serial istnieje chyba głównie po to

! Odpowiedz
2 9 innowierca

Popatrzcie na zdjecia.Siedzi Emilia Clark z wygieta w botoksowym grymasie buzka , z kubkem Starbucks na wyciagniecie reki I go nie widzi ::))
Tak czy tak cel zostal osiagniety.Chocby Bankier tlucze to od tygodnia.

! Odpowiedz
0 3 (usunięty)

(wiadomość usunięta przez moderatora)

! Odpowiedz
3 13 spolegliwyksiegowy

Komercyjna szmira. Tan-de-ta

! Odpowiedz
2 18 przemrataj

Jest to robione specjalnie !

! Odpowiedz