W piątek rano kurs euro spadł poniżej 1,12 dolara. To najniższy poziom od września 2003 roku. Przez ostatnie 7 miesięcy eurodolar stracił prawie 18% - to zmiana trendu porównywalna z konsekwencjami bitwy stalingradzkiej dla Niemców. W efekcie euro jest obecnie tańsze od franka szwajcarskiego.


O 9:55 za euro płacono 1,12580 dolara wobec 1,1369 USD na zamknięciu czwartkowych notowań. Od połowy grudnia kurs EUR/USD spada jak kamień, obniżając się z 1,25 do poniżej 1,13. A jeszcze na początku maja 2014 roku za euro można było kupić niemal 1,40 dolara.
Aktualizacja: Po południu kurs EUR/USD spadł nawet do 1,1114 dolara za euro, powiększając skalę tegorocznych strat do 8,15%. O 14:30 za jedno euro płacono ok. 1,12 dolara.

Zapaść euro to nie tylko efekt siły dolara wspieranego spekulacjami na temat pierwszej od niemal dekady podwyżki stóp procentowych w Stanach Zjednoczonych oraz całkiem przyzwoitego wzrostu gospodarczego za Atlantykiem.
Ale spadek wartości euro to obecnie w znacznej mierze efekt działań Europejskiego Banku Centralnego, który wczoraj ogłosił rozpoczęcie skupu obligacji skarbowych w ilości 60 mld euro na miesiąc. W 1,5 roku EBC zamierza „wydrukować” ponad bilion euro, istotnie rozwadniając wartość wspólnotowej waluty. Do tego dochodzą niepokoje polityczne związane z przyszłością Grecji, gdzie w niedzielę odbędą się przedterminowe wybory parlamentarne.

W rezultacie euro traci nawet do złotego. W piątek rano za jedno euro płacono 4,2431 złotego, czyli najmniej od 18. grudnia. A jeszcze przedwczoraj europejska waluta kosztowała ponad 4,30 zł. Euro notuje rekordowo niski kurs wobec franka szwajcarskiego - w rezultacie za franka (4,3165 zł) trzeba obecnie zapłacić więcej niż za euro.






























































