Pogoda dopisuje, lasy się zielenią i pojawiają się już pierwsze jagody, choć grzybiarze muszą jeszcze poczekać na zbiory. Dary lasu mogą okazać się niezwykle kosztowne, jeśli zainteresuje się nami sanepid. Chodzi o ważny dokument.


Latem nietrudno spotkać przy trasie szereg osób sprzedających jagody, poziomki czy maliny. Kto w ten sposób chce podreperować swój budżet, musi jednak pamiętać o ważnym dokumencie, za którego brak grozi mandat od 1000 do 5000 złotych.
Zgodnie z przepisami "dostawy bezpośrednie mogą obejmować produkty produkcji pierwotnej pochodzenia roślinnego, takie jak: zboża, owoce, warzywa, zioła, grzyby - uprawne, pochodzące wyłącznie z własnych upraw lub hodowli producentów produkcji pierwotnej".
Zbieranie owoców w lesie w celu dalszej odsprzedaży jest klasyfikowane właśnie jako dostawy bezpośrednie. By móc legalnie sprzedawać owoce, potrzebny jest wpis do rejestru zakładów podlegających urzędowej kontroli organów Państwowej Inspekcji Sanitarnej w terminie co najmniej 14 dni przed dniem rozpoczęcia planowanej działalności. Wniosek jest bezpłatny, a podstawą prawną jest rozporządzenie ministra zdrowia z dnia 6 czerwca 2007 r. w sprawie dostaw bezpośrednich środków spożywczych.
Grzybiarze mają nieco bardziej utrudnione zadanie. "Grzyby świeże, rosnące w warunkach naturalnych, oraz grzyby suszone pozyskiwane z grzybów rosnących w warunkach naturalnych mogą być oferowane konsumentowi finalnemu wyłącznie w placówkach handlowych lub na targowiskach pod warunkiem uzyskania atestu na grzyby świeże lub atestu na grzyby suszone" - przypomina sanepid.
Grzyby świeże i suszone są dopuszczane do obrotu przez klasyfikatorów grzybów lub grzyboznawców. Certyfikat taki można uzyskać w najbliższej powiatowej stacji sanitarno-epidemiologicznej.
JM





























































