REKLAMA

Socjalizm i „czarna zguba” Wenezueli. Maduro idzie po całość

Jakub Krześnicki2017-08-03 13:20redaktor Bankier.pl
publikacja
2017-08-03 13:20
Dodaj Bankier.pl w Google

Wenezuela od kilku lat pogrąża się w coraz większym chaosie. Przyczyn wybuchu niezadowolenia wśród społeczeństwa można szukać w wielu problemach dotykających Wenezuelczyków, jednak drogi do kryzysów: politycznego, ekonomicznego i społecznego spotykają się w magazynach z ropą.

Geneza kryzysu

Według danych OPEC ropa i jej pochodne odpowiada za 95 proc. eksportu (i 25 proc. PKB) kraju. Dochody z ropy przeznaczane były z kolei na liczne programy socjalne, wśród nich najważniejszymi były te zapewniające najbiedniejszym jedzenie i dobra podstawowe oraz dotyczące gospodarki mieszkaniowej. Gdy cena ropy zaczęła gwałtownie spadać z poziomów ponad 100 dolarów za baryłkę, gospodarkę Wenezueli czekał nieunikniony szok i problem, skąd brać pieniądze na zaspokajanie potrzeb swoich obywateli.

I choć niższe ceny ropy były punktem zapalnym, to za pogrążenie się w kryzysie odpowiadają rządy Wenezueli. Potężne środki finansowe generowane z zasobów ropy przeznaczane były na rozdawnictwo, by zdobyć poparcie polityczne, zamiast na infrastrukturę i inwestycje. W rezultacie, gdy ropa przestała być głównym napędem gospodarki, okazało się, że nie przewidziano żadnych alternatyw czy też planu B, a niczego poza ropą nie opłaca się tam produkować.

Za obecny obraz sytuacji w Wenezueli odpowiada m.in. urzędowa kontrola cen. W domyśle miała ona zapewnić przystępne ceny dla najuboższych mieszkańców Wenezueli, w obliczu kryzysu producenci jednak zmniejszyli produkcję, wiedząc, że nie mogą na nich zarobić przez urzędowe ograniczenia. Kolejnym problemem jest kontrola obrotu walutami. Przedsiębiorstwa, które mogły kupować dolary po niższej cenie, by kupować za nie najważniejsze dobra, jak np. lekarstwa, mogą zamiast tego po prostu sprzedać walutę na czarnym rynku.

fot. / / Bankier.pl

Zapaść gospodarki

Dopóki pieniądze z ropy wciąż napływały, można było je wykorzystywać do walki z ubóstwem, co dawało ogromną siłę polityczną Zjednoczonej Partii Socjalistycznej Wenezueli. Jeszcze za czasów Chaveza ubóstwo spadło z 50 proc. w 1998 roku do 30 proc. w 2012 roku. Maduro chciał kontynuować politykę poprzednika, na jego drodze stanęła jednak nadwyżka podaży ropy na świecie. Gdy cena baryłki ropy spadła w 2016 roku poniżej 30 dolarów, gospodarka kraju rozpoczęła swoją drogę ku przepaści. PKB Wenezueli skurczył się w 2016 roku o 18,6 proc., a inflacja CPI dobiła do 800 proc. rdr. Jest to efekt między innymi tego, że na ratunek Wenezueli ruszył między innymi bank centralny kraju, drukując boliwara na potęgę i docierając do punktu, w którym nie miał pieniędzy, by drukować pieniądze.

Wakacje na giełdzie

Jednym z rozwiązań było też ogłoszenie przez Maduro 12 grudnia 2016 roku, że w ciągu 72 godzin banknoty o nominale 100 boliwarów stracą ważność, a były wtedy najwyższym nominałem w Wenezueli i odpowiadały za ok. 80 proc. wartości gotówki. Co ciekawe, 72 godziny po ogłoszeniu decyzji, wciąż nie było nowych banknotów. Wenezuelczycy chcieli pozbyć się starych pieniędzy, ale nikt nie chciał ich przyjmować, a wypłacenie gotówki z banków nie było możliwe przez brak nowych banknotów.

Przez ostatnie 2 lata na czarnym rynku kurs boliwara do dolara stale rósł i obecnie wynosi już ponad 11 000 boliwarów za jednego dolara, a świat obiegła ostatnio informacja, że waluta z gry „World of Warcraft” jest warta więcej niż boliwar. Kurs oficjalny z kolei też rośnie – w lutym 2016 roku podniesiono kurs wymiany z 6,3 boliwara za 1 dolara do 10 boliwarów za jednego „zielonego”.

fot. ZiaLater / / Wikimedia Commons

Zdaniem Maduro problem inflacji wynikał z działań spekulantów krwiożerczych kapitalistów, a problemu nie ma, bo przecież w 2016 roku minimalna płaca została podniesiona 5 razy – łącznie o 454 proc.

Spadek wpływów z ropy wpłynął katastrofalnie na budżet państwa, co z kolei pogłębia problem zadłużenia za granicą. Na początku 2017 roku Wenezuela była dłużna zagranicy 140 mld dolarów, podczas gdy w swoich rezerwach posiadała zaledwie 10 mld. Pojawiły się więc obawy o bankructwo kraju, którym nie pomagają sankcje nałożone przez Stany Zjednoczone.

Sprzedaj dom albo go zabierzemy

Problem mieszkalnictwa jest jednym z najdotkliwszych problemów trapiących obywateli Wenezueli. W 2005 roku urząd odpowiedzialny za ten sektor szacował, że brakuje 1,6 miliona domów, a w planach było wybudowanie zaledwie 10-120 tys. mieszkań. W 2011 roku brakowało już 2 milionów domów, a w odpowiedzi na te potrzeby uruchomiono Wielką Wenezuelską Misję Mieszkaniową (Venezuela’s Great Housing Mission). Uczestniczący w programie płacą niską opłatę hipoteczną, a w zamian dostają dożywotni tytuł posiadania nieruchomości na rodzinę, który może być przeniesiony tylko w specjalnych okolicznościach. Jednak już rok później problemem zaczął być brak surowców potrzebnych do budowania domów i pod koniec prezydencji Chaveza w 2013 roku brakowało już 3 milionów mieszkań. Po przejęciu władzy Nicolas Maduro próbował temu zaradzić w sposób bliski socjalistycznym rządom – zabierając innym. W 2014 nowy prezydent Wenezueli zarządził, że opuszczone samochody i inne pojazdy zostaną zarekwirowane w celu przetopienia na pręty zbrojeniowe, ale - co ważniejsze - ogłosił, że osoby posiadające trzy lub więcej nieruchomości przeznaczonych na wynajem, zostaną zmuszone do ich sprzedaży po ustalonej cenie, w innym przypadku zostaną ukarani grzywną lub ich nieruchomości zostaną przejęte przez rząd.

W lutym 2017 roku kraj pochwalił się jednak, że od 2011 roku udało się wybudować 1,5 miliona domów.

fot. / / FORUM

Chaos, protesty społeczne i walka polityczna

Wszystkie te ekonomiczne bolączki przełożyły się na problemy przeciętnego mieszkańca Wenezueli. W sklepach zaczęło brakować podstawowych dóbr, lekarstw i jedzenia, a import spadł z 66 mld dolarów do 18 mld w latach 2012-16. Ludzie zmuszeni byli stać w kolejkach godzinami, bez gwarancji dostania tego, co potrzebują lub zwracając się w stronę czarnego rynku. Opozycja z kolei zaczęła spotykać się z coraz przychylniejszymi głosami ludu.

Za biedą i bezsilnością idzie z kolei przestępczość. W 2016 roku miało miejsce najwięcej w historii Wenezueli morderstw - 28 479, co daje 91,8 na 100 000 osób. Dla porównania wskaźnik ten dla Stanów Zjednoczonych wynosi 5 zabójstw na 100 000 osób, a w Polsce w 2016 roku, według danych policji, popełniono 456 zabójstw. Do Wenezueli powróciły też dawno niewidziane choroby, jak malaria i błonica, według badań wenezuelskiego uniwersytetu 87 proc. populacji przyznaje, że nie ma pieniędzy na jedzenie. A w tle toczy się wielki konflikt polityczny.

Na fali niezadowolenia społecznego pod koniec 2015 roku zjednoczona opozycja jako Koalicja na rzecz Jedności Demokratycznej wygrała wybory parlamentarne, uzyskując 112 z 176 możliwych mandatów. Zjednoczona Partia Socjalistyczna Wenezueli przegrała wybory po raz pierwszy od 16 lat, jednak nie zamierzała oddać władzy tak łatwo. Po zwycięstwie w wyborach opozycja rozpoczęła kampanię i przygotowania do referendum odwołującego Maduro z fotelu prezydenckiego, jednak we wrześniu 2016 roku organy wyborcze kraju, lojalne Maduro, rozkazały opozycji przerwanie kampanii, co rozpoczęło ogromne protesty obywateli i potępienie na arenie międzynarodowej.

W marcu 2017 roku natomiast miał miejsce najpoważniejszy „incydent”, kiedy to Sąd Najwyższy (lojalny wobec Maduro) ogłosił, że przejmuje od parlamentu władzę ustawodawczą, co miało przybliżyć prezydenta do władzy absolutnej. Już po kilku dniach sąd musiał wycofać się z tego pomysłu po reakcjach zarówno w kraju, jak i zagranicą, lecz Maduro nie porzucił marzeń o przejęciu całkowitej władzy. Kolejnym pomysłem na osiągnięcie celu jest zmiana konstytucji i oficjalne ustanowienie socjalizmu. Organem decydującym ma być Zgromadzenie Konstytucyjne czy też Konstytuanta. Jej członkowie będą mieć władzę na dokonanie zmian w prawodawstwie, wśród zapowiedzi Maduro jest m.in. zniesienie immunitetu poselskiego. „To będzie obywatelskie, robotnicze, chavistowskie zgromadzenie. Bez dawnych struktur politycznych i bez partii” – zapowiedział Maduro. Pomysł Konstytuanty wzbudził ogromne oburzenie wśród Wenezuelczyków i wywołał liczne protesty, które zwolennicy Maduro krwawo tłumią. Od początku kwietnia, kiedy rozpoczęły się protesty, zginęło ponad sto osób, a kilkaset ludzi zostało rannych.

fot. Miguel Gutierrez / / FORUM

30 lipca odbyły się wybory, w których bez większych niespodzianek zwolennicy Maduro zdobyli wszystkie 545 mandatów. Bez większych niespodzianek, bo wśród 5500 kandydatów wszyscy byli poplecznikami prezydenta Wenezueli. Dzień po wyborach aresztowani zostali przywódcy opozycji (na których już i tak wcześniej nałożony został areszt domowy), którzy nawoływali do zbojkotowania wyborów. Oficjalnie miało w nich wziąć udział ponad 8 milionów osób, ale opozycja twierdzi, że dane te są fałszywe i ocenia, że frekwencja nie mogła wynieść więcej niż 4 miliony. Szczególne wątpliwości budzi fakt, że według danych komisji wyborczych do 17:30 w wyborach miało zostać oddanych 3,7 mln głosów, co oznacza, że podczas ostatnich 90 minut zagłosować miało kolejnych 4,4 milionów Wenezuelczyków. Prokurator generalna Wenezueli Luisa Ortega ogłosiła w środę, że rozpoczęto śledztwo w sprawie podejrzeń o oszustwa, do których miało dojść podczas niedzielnych wyborów, a Maduro przesunął z czwartku na piątek inauguracyjne posiedzenie Konstytuanty.

Stany Zjednoczone, Unia Europejska, Kolumbia, Meksyk i Hiszpania już zapowiedziały, że nie uznają wyników kontrowersyjnych wyborów. USA zdecydowały się na nałożenie sankcji na Wenezuelę, zamrożono wszystkie aktywa prezydenta Maduro w Stanach Zjednoczonych i zakazano obywatelom Stanów Zjednoczonych prowadzenia interesów z Maduro. Według Reutersa, Stany Zjednoczone myślą nad dalej idącymi sankcjami, które miałyby uderzyć w sektor ropy, co miałoby katastrofalne skutki dla kraju. O podobnej decyzji myślała Unia Europejska, jednak ostatecznie jeszcze nie zdecydowała się na taki krok. A dalszy ciąg historii poznamy najprawdopodobniej w piątek, gdy odbędzie się pierwsze posiedzenie Konstytuanty.

Źródło:
Jakub  Krześnicki
Jakub  Krześnicki
redaktor Bankier.pl

Redaktor newsroomu Bankier.pl. Student V roku ekonomii na Uniwersytecie Ekonomicznym we Wrocławiu. W redakcji pełni rolę wydawcy - dba, aby do czytelników Bankier.pl docierały zarówno wszystkie najistotniejsze wiadomości, jak i ciekawostki z Polski i ze świata. Tel.: 71 748 95 11

Tematy

Komentarze (27)

dodaj komentarz
dyktator_kaczka
Może z powodzeniem prowadzić gospodarkę socjalistyczną. Państwo przejmuje środki produkcji, państwo dostarcza usługi i kraj kwitnie. Tylko musi być ścisła kontrola nad tym procesem by nie doszło do tego co w Polsce. Miliony okradały kraj i to doprowadziło do kryzysu gospodarczego. A strajki dokonały ruiny całej gospodarki ot i cała prawda.
iconom
Arabska wiosna ludów wywołała w naszym kraju wiele niezdrowych opinii i komentarzy zwłaszcza wśród osób starszej daty ,którzy bądź co bądź w pewnym stopniu byli nasyceni propagandą czasów PRL. Wenezuela to idealny przykład ,że władzą się bywa ,a nie zostaje. Arabscy królowie jakby zapomnieli o tym i zapłacili za to.Ale można inaczej Arabska wiosna ludów wywołała w naszym kraju wiele niezdrowych opinii i komentarzy zwłaszcza wśród osób starszej daty ,którzy bądź co bądź w pewnym stopniu byli nasyceni propagandą czasów PRL. Wenezuela to idealny przykład ,że władzą się bywa ,a nie zostaje. Arabscy królowie jakby zapomnieli o tym i zapłacili za to.Ale można inaczej (Saudowie,Katar,Bahrajn), kto tam mówi o demokracji ?Dobrze spożytkowane pieniądze z ropy na turystykę ,edukację,sport czy nowe technologie się zwracają i jakoś nie ma rozrób na ulicach czy głodujących na ulicach, jak w Caracas. Kraje te rozwijają się harmonijnie ,a dzięki wsparciu militarnemu USA mogą czuć się bezpiecznie przed szaleńcami ,którzy próbują zdewastować ich dorobek.
ajwaj
Wenezuela, zasoby ropy ca. najwieksze na swiecie > Arab. Saud.,
scenariusz podobny - zamaskowani, wojskowo zorganizowani "demokraci" z koktajlami molotowa + bombami zapalajacymi zdalnie odpalanymi. Plonacy policjanci, dewastowane banki, sklepy itd.
Oburzenie jednoglosne "zachodu" > sankcje USA

Jakies
Wenezuela, zasoby ropy ca. najwieksze na swiecie > Arab. Saud.,
scenariusz podobny - zamaskowani, wojskowo zorganizowani "demokraci" z koktajlami molotowa + bombami zapalajacymi zdalnie odpalanymi. Plonacy policjanci, dewastowane banki, sklepy itd.
Oburzenie jednoglosne "zachodu" > sankcje USA

Jakies skojarzenia ???
open_mind
Cały problem to to że nawet ludziom prawdy nie można napisać bo cię usuwają, i to jest waszym zdaniem demokracja, to wstęp do dyktatury. W prostych słowach piszę prawdę o sytuacji w odpowiedzi to @trooper to wpisy giną. A było:

Nie wiem czy Pis czy Zwis jest zagrożeniem, Zagrożeniem jest to że my nie mamy moralnego kręgosłupa,
Cały problem to to że nawet ludziom prawdy nie można napisać bo cię usuwają, i to jest waszym zdaniem demokracja, to wstęp do dyktatury. W prostych słowach piszę prawdę o sytuacji w odpowiedzi to @trooper to wpisy giną. A było:

Nie wiem czy Pis czy Zwis jest zagrożeniem, Zagrożeniem jest to że my nie mamy moralnego kręgosłupa, i dajemy się podpuszczać przez zagraniczne wrogie w zasadzie agendy, i skaczemy jak idioci w pochodach KOD`u i popieramy totalitarne sądy w myśl demokracji i obrony wolności. Boki zrywać. Kretynizm do potęgi..
resisdus
A to ciekawe...."demokracja wstepem do dyktatury"...jakich to madrosci czlowiek moze sie w necie dowiedziec ...rece opadaja.
philo128
Socjalizm przy tych pomysłach wymagałby przejęcia przez państwo roli producenta i dostarczyciela usług oraz monopolisty w kluczowych sektorach, m.in import-eksport, wymiana walutowa, ropa. W ten sposób można zapanować nad wymianą dóbr i przełamać rynkowe mechanizmy. Dekretami tylko spowodują krótkotrwałe okazje dla cwaniaków a biedę Socjalizm przy tych pomysłach wymagałby przejęcia przez państwo roli producenta i dostarczyciela usług oraz monopolisty w kluczowych sektorach, m.in import-eksport, wymiana walutowa, ropa. W ten sposób można zapanować nad wymianą dóbr i przełamać rynkowe mechanizmy. Dekretami tylko spowodują krótkotrwałe okazje dla cwaniaków a biedę dla wszystkich. A jak nie potrafią zastąpić rynku zaawansowanym centralnym planowaniem (w zasadzie nikt tego skutecznie nie dokonał w długim okresie) to niech się nie zabierają do takich rzeczy.
clex
zapewniam cię, że to nie działa. próbowano w 20 krajach z takich samym skutkiem, czyli totalną runią gospodarki. co pamiętam z autopsji.
resisdus odpowiada clex
philo 128 "zapanowac nad wymiana dobr i przelamac rynkowe mechanizmy" oj chlopie, naprawde???
open_mind
O Wenezuelskiej Genezie kryzysu i przed to najwięcej by mogło powiedzieć United States – CIA
To podstępny „diabeł” w ludzkiej skórze. Cena ropy to tylko pośrednie narzędzie.
iconom
Geneza kryzysu jest zawarta w artykule ,myślisz że takie kraje jak Katar czy Kuwejt(sojusznicy USA) nie odczuły spadku cen ropy ? To dlaczego sobie radzą i nie ma zamieszek jak w Wenezueli? A no dlatego ,że "socjaliści" w Caracas poczuli się jak w niebie i jedyne o co się martwili to ile rzucić społeczeństwu aby był spokój.Geneza kryzysu jest zawarta w artykule ,myślisz że takie kraje jak Katar czy Kuwejt(sojusznicy USA) nie odczuły spadku cen ropy ? To dlaczego sobie radzą i nie ma zamieszek jak w Wenezueli? A no dlatego ,że "socjaliści" w Caracas poczuli się jak w niebie i jedyne o co się martwili to ile rzucić społeczeństwu aby był spokój. Mają za swoje.

PS W kwestii gospodarowania dochodami z ropy można się wiele uczyć od krajów zatoki perskiej ,Kanady czy Norwegii w przeciwieństwie do Wenezueli czy Rosji.

Powiązane: Wenezuela

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki