REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Śmiertelny wypadek na A1. Sebastian M. obciąża ofiary

2025-11-06 17:09
publikacja
2025-11-06 17:09
Dodaj Bankier.pl w Google

Pasażerowie BMW, którzy jechali z Sebastianem M. w dniu wypadku na autostradzie A1 we wrześniu 2023 r. zeznali przed sądem w Piotrkowie Trybunalskim, że usłyszeli od oskarżonego, że kia wjechała przed BMW i nic nie mógł zrobić i nie mają powodów, by w to nie wierzyć.

Śmiertelny wypadek na A1. Sebastian M. obciąża ofiary
Śmiertelny wypadek na A1. Sebastian M. obciąża ofiary
fot. Cezary Pecold / / FORUM

Proces Sebastiana M. oskarżonego o spowodowanie śmiertelnego wypadku z 16 września 2023 r. na autostradzie A1, w którym zginęła trzyosobowa rodzina, toczy się przed Sądem Rejonowym w Piotrkowie Trybunalskim.

W czwartek zeznawali pasażerowie BMW, którzy w chwili wypadku byli w aucie razem z oskarżonym.

Obaj świadkowie - Patryk K. i Arkadiusz N. złożyli wnioski, żeby sąd wyłączył jawność rozprawy na czas składania przez nich zeznań. Sędzia Renata Folkman nie zgodziła się jednak uzasadniając, że jawność jest podstawową zasadą procesu.

Patryk K. powiedział przed sądem, że tragicznego dnia brał udział w imprezie po turnieju piłkarskim w Łodzi, gdzie wypił dużo alkoholu, a później z kolegą - Arkadiuszem N. znaleźli się w BMW Sebastiana M. Nie pamięta jednak, dokąd jechali.

Wakacje na giełdzie

- To była moja pierwsza podróż z Sebastianem. Charakterystyczne, że czułem taki spokój, który został zakłócony przez krzyk Sebastiana. Krzyknął „O, k…!” i zaraz poczułem uderzenie. Nie wiem, jak doszło do tego wypadku. Nie pamiętam. Ale wydawało mi się, że to trwało bardzo długo od zderzenia do zatrzymania auta - zeznał świadek.

Odpowiadając przed sądem zasłaniał się niepamięcią, ale potwierdził swoje wcześniejsze zeznania złożone w śledztwie, że po wypadku wysiadł z BMW o własnych siłach i z gaśnicą pobiegł do auta kia, ale po drodze usłyszał od świadków, że nie ma już po co iść.

W śledztwie Patryk K. zeznał też, że Sebastian M. od początku mówił, że kierujący drugim pojazdem (kia) wyjechał bezpośrednio przed BMW, nie dając możliwości uniknięcia zderzenia.

Arkadiusz N., pasażer z tylnego fotela BMW przyznał, że nic nie pamięta, bo był wtedy pod wpływem alkoholu. - Z opowieści kolegów wiem, że po zderzeniu przeleciałem z tylnego fotela do przodu, a po zderzeniu z BMW kia spaliła się. Ludzie niestety też - zeznał świadek przed sądem.

Ponieważ zeznał, że nic nie pamięta, sędzia odczytała jego zeznania ze śledztwa. W nich też najczęściej pojawiały się odpowiedzi „nie pamiętam”.

- Siedziałem z tyłu za kierowcą. Musieliśmy jechać lewym pasem, bo pamiętam barierki autostradowe po mojej lewej stronie. W pamięci mam slajdy, urywki, a później, że leżałem w karetce - zeznawał w śledztwie.

Dodał w zeznaniach, że z Sebastianem M. widział się następnego dnia.

- Powiedział mi wtedy, że jechał normalnie – z prędkością autostradową, a kia zajechała mu drogę i nic nie mógł zrobić. Z tego, co powiedział Sebastian, winny był kierowca kii - zeznał w śledztwie świadek. Dodał, że nie ma powodu, by nie wierzyć oskarżonemu, ale chciałby cofnąć tamten dzień, żeby w ogóle go nie było, bo zginęli ludzie.

Sąd przesłuchał także dwoje świadków, których Sebastian M. wyprzedził na autostradzie tuż przed tragedią. Zeznali, że wyprzedziło ich bardzo szybko jadące auto, a chwilę później wjechali na odcinek drogi zasypany częściami rozbitych samochodów i porozrzucanymi przedmiotami i zobaczyli auto odwrócone o 180 stopni, całe zajęte ogniem. - Płomienie były takie, że nawet nie dało się podejść - zeznali świadkowie.

Na kolejnym posiedzeniu 25 listopada sąd będzie przesłuchiwał kolejnych świadków w procesie Sebastiana M.

Do śmiertelnego wypadku doszło 16 września 2023 r. na autostradzie A1 w rejonie Piotrkowa Trybunalskiego. W zderzeniu zginęła trzyosobowa rodzina – rodzice i ich 5-letni syn. Zanim prokuratura zdołała przesłuchać Sebastiana M., ten wyjechał za granicę. Został zatrzymany w Dubaju i wydany Polsce w maju br. Od tego czasu przebywa w areszcie tymczasowym. Za spowodowanie śmiertelnego wypadku Sebastianowi M. grozi kara do 8 lat więzienia.(PAP)

jus/ jann/

Źródło:PAP
Tematy

Komentarze (17)

dodaj komentarz
incitatus
Aż dziw że nie użył argumentu jakiego niegdyś użył naćpany adwokat, sprawca wypadku - że ofiary poruszały się trumną na kółkach.
januszbizensu
Jak już skażecie tego sebę to polecałbym też się zastanowić czy auta przy takich prędkościach kolizyjnych powinny spontanicznie sobie wybuchać czy nie. No bo jeśli tak to takie tragiczne wypadki nadal będą się zdarzać nawet przy prędkościach przepisowych.
januszbizensu
Rozumiem zminusowanie posta każdy dba o własne bezpieczeństwo a gość jechał za szybko ale nadal ten samochód praktycznie wybuchł kulą ognia przy różnicy prędkości zderzenia ~120km/h od uderzenia z tyłu. Jakby auto stało na poboczu a ktoś jechał z przepisową prędkością mogłoby się stać dokładnie to samo. Samochody nie powinny wybuchać Rozumiem zminusowanie posta każdy dba o własne bezpieczeństwo a gość jechał za szybko ale nadal ten samochód praktycznie wybuchł kulą ognia przy różnicy prędkości zderzenia ~120km/h od uderzenia z tyłu. Jakby auto stało na poboczu a ktoś jechał z przepisową prędkością mogłoby się stać dokładnie to samo. Samochody nie powinny wybuchać przy takiej prędkości a nikogo to nie interesuje. Bezpieczeństwo trzeba zwiększać w każdy dostępny sposób a nie tylko licząc na to, że się świry przestraszą Sądów.
jeuop odpowiada januszbizensu
mylisz się w swojej ocenie - owszem kia zapewne ma niższy stopien bezpieczeństwa niż pancerne bmw niemniej w testach bezpieczeństwa otrzymała 5 gwiazdek w swojej klasie, bmw tej klasy nie jest poddawana takiej ocenie - problem tkwi w energii jaka niesie ponad 2 tonowy samochód (mv2/2), gdzie przy rożnicy predkości 320/h bmw i 140/h mylisz się w swojej ocenie - owszem kia zapewne ma niższy stopien bezpieczeństwa niż pancerne bmw niemniej w testach bezpieczeństwa otrzymała 5 gwiazdek w swojej klasie, bmw tej klasy nie jest poddawana takiej ocenie - problem tkwi w energii jaka niesie ponad 2 tonowy samochód (mv2/2), gdzie przy rożnicy predkości 320/h bmw i 140/h kii - różnica wynosi 180/h - co daje ok. 5 MJ co jest równoważne 1,2 tony trotylu pod samochodem - sam powiedz czy cokolwiek wytrzymałoby tego rodzaju test... no chyba nie bo przypisujesz bzdurne teorie o zapaleniu się samochodu od byle uderzenia na postoju... śmiech pusty ode mnie...
jeuop odpowiada jeuop
Sorry pomyłka w zerach. 1,5kg trotylu. Tyle mial energii samochód sebcia przy uderzeniu w kie czyli niewiele mniej niż mina przeciwpancerna. Pod samochodem. Amen.
januszbizensu odpowiada jeuop
Ale rozumiesz, że przy czołowym masz prędkości kolizyjne 240km/h+
piopoland
serio, taka szopka dla maksymalnie 8 lat więzienia???
romulus6
Polowanie na czarownice. Wypadek jak wszystkie. A kto winny to już inna sprawa. Szkoda ludzi ale to Polska i każdy wie co się dzieje na lewym pasie. Ludzie zapominają co to lusterko wsteczne. Lata temu jadąc w Niemczech 150 km/h zostałem wyprzedzony jakbym stał w miejscu. Po to robią szybkie samochody żeby szybko jeździć.
investor33
po to też robią ograniczenia prędkości, żeby takie patusy nie stwarzały zagrożenia dla normalnych kierowców; Nie żyjemy w Niemczech.
kartel
W niemczech też sa ograniczenia na autostradzie a nieswiadomośc tego jest tylko dowodem na nieznajomość przepisów co jest typowe dla miszczów kierownicy. Kierowca który prowadzi auto MUSI zachować ostrozność w przypadku sytuacji niebezpiecznej a taka jest wyprzedzanie lub jazda w bliskości innych pojazdów.

Powiązane: Bezpieczeństwo na drogach

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki