

Jest śledztwo w sprawie pracy więźniów przy budowie autostrady A2 w 2013 roku. Prokuratura Okręgowa w Warszawie bada czy nie doszło do przekroczenia uprawnień przez funkcjonariuszy Służby Więziennej.
W styczniu "Newsweek" ujawnił, że więźniowie mieli pracować za darmo na rzecz wykonawcy jednego z odcinków drogi A2. Osadzeni pracowali taż przy budowie obwodnicy Żyrardowa. Śledztwo ma ustalić czy doszło do działania w celu osiągnięcia korzyści majątkowej przez podmiot prywatny, czyli wykonawcę autostrady. Jak mówi Przemysław Nowak, rzecznik warszawskiej Prokuratury Okręgowej, zbadane zostaną procedury przy zatrudnieniu osadzonych w zakładach karnych. Prokuratura będzie się przyglądać funkcjonariuszom Okręgowego Inspektoratu Służby Więziennej z Łodzi oraz z Centralnego Zarządu Służby Więziennej.
Po publikacji artykułu w "Newsweeku" do dymisji podał się dyrektor Generalny Służby Więziennej generał Jacek Włodarski. Oficjalnym powodem były względy osobiste, ale nieoficjalnie miało to związek ze sprawą zatrudniania więźniów przy budowie A2.
Potencjalnym podejrzanym w tej sprawie grożą 3 lata więzienia, jeśli przy przekroczeniu uprawnień czy niedopełnieniu obowiązków, działali na szkodę interesu publicznego lub prywatnego. Jeśli dopuściliby się tego czynu w celu osiągnięcia korzyści majątkowej lub osobistej, grozi im do 10 lat więzienia.
Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/kd/




























































