Po świetnej wtorkowej sesji także i środowy handel WIG20 rozpoczął z wysokiego "C". Po południu indeks jednak zaczął tracić siły, co wiązać należy przede wszystkim z dzisiejszą słabością CD Projektu. Do utrzymania zieleni nie wystarczyły nawet gwałtowne wzrosty banków.


WIG20 nie spoczął na laurach i po wczorajszym +4 proc., dziś w okolicach południa rósł nawet o blisko 3 proc. Indeksowi udało się wyrwać z giełdowego marazmu i wzbić na poziomy najwyższe od 6 marca. Co istotne wszystko to działo się przy wysokich obrotach i mogło rodzić w inwestorach nadzieję, że po słabym dla WIG20 maju w końcu następuje przełom. Szerzej o tym pisaliśmy w artykule "WIG20 wybił się z giełdowego marazmu".
Po południu WIG20 zaczął jednak słabnąć i to na tyle, że ostatecznie sesję zakończył 0,1 proc. pod kreską. W trakcie dnia indeks zaliczył zatem spadek o blisko 3 punkty procentowe, na pierwszy rzut oka zacierając kompletnie dobre wrażenie, jakie wypracowane zostało wczoraj i dziś rano. Z drugiej strony aż 14 spółek z WIG20 zanotowało dziś wzrosty, z czego w 10 przypadkach (połowa indeksu) ich skala przekroczyła 2 proc. Zielonemu peletonowi przewodzili mBank (+11,7 proc.) oraz JSW (+7,6 proc.).
Skąd zatem tak słaby wynik całego indeksu przy tak dużym gronie spółek z mocnymi wzrostami? Odpowiedź na to pytanie brzmi: CD Projekt. Choć producent "Wiedźmina" do tej pory pozytywnie wyróżniał się na tle indeksu i ciągnął go w górę, dziś zanotował słabszy dzień. Akcje CD Projektu potaniały aż o 7,6 proc. Zważywszy na to, iż firma posiada 16-proc. udział w indeksie i jest jego najważniejszym komponentem, jej notowania są kluczowe dla WIG20. Dzisiejsze spadki CD Projektu obniżyły wynik WIG20 aż o 1,2 punktu procentowego.
Z "zakopywaniem" przedpołudniowych wniosków należy być zatem ostrożnym, dla dużych spółek była to bowiem całkiem udana sesja. Uwagę przykuwały też obroty, które sięgnęły na szerokim rynku aż 1,9 mld zł. Do przedwczoraj w maju mieliśmy dwie sesje z obrotami powyżej 1 mld zł, teraz wynik taki udało się osiągnąć dwa razy z rzędu (wczoraj wskaźnik zatrzymał się na 1,4 mld zł).

Siłą napędową giełdowego odbicia stanowią banki, których indeks wczoraj wzrósł o 5,7 proc., a dziś dołożył kolejne 3,7 proc. Sektor, który stanowił do tej pory ciężar dla WIG20, w ostatnich dwóch dniach błyszczy najjaśniej. Jeżeli na mocno przecenionych bankach rzeczywiście rozpoczęło się odbicie, sektor będzie stanowił istotne wsparcie dla WIG20, aż 25 proc. spółek indeksu pochodzi bowiem właśnie z tego sektora. Na GPW usnuto nawet powiedzenie, że bez banków nie ma hossy. Jak widać dziś trzeba je zaktualizować, hossy bowiem nie ma nie tylko bez banków, ale i CD Projektu.
Dzisiejszą sesję można zresztą rozpatrywać właśnie i przez pryzmat swego rodzaju inwersji. Słabe banki nagle stały się silną stroną. Z kolei spółki lepiej radzące sobie w trakcie lock downu, dziś zawodziły. I mowa tu nie tylko o CD Projekcie, ale także Dino (-5,1 proc.), czy telekomach (Play w dół o 2,8 proc., Orange o 2 proc.).
Prawidłowość ta nie ograniczała się tylko do WIG20. Fatalną sesję zanotowały bowiem i inne czołowe spółki gamingowe. WIG-Games stracił dzis 5,8 proc. O przeszło 5 proc. w dół poszły papiery 11bit i PlaWay'a, Ten Square Games straciło z kolei 4 proc. Spółki z branży ciążyły zatem także mWIG-owi, gdzie oprócz nich spore spadki notował także firmy z branży IT: LiveChat (-7,8 proc.) oraz Asseco (-2 proc.). Silny negatywny wpływ na indeks miał także tracący 4 proc. przed publikacją wyników za I kwartał Kruk. Mimo to mWIG40 zakończył dzień na 0,4-proc. plusie. Sztuka ta nie udała się sWIG-owi, który stracił 0,1 proc.
Adam Torchała






























































