REKLAMA
WAŻNE

Skazani na samochód. Bo transportu publicznego brak

2021-11-26 06:51
publikacja
2021-11-26 06:51
Skazani na samochód. Bo transportu publicznego brak
Skazani na samochód. Bo transportu publicznego brak
fot. Marcin Szkodzinski / / Forum

W PRL wszyscy marzyli o własnym aucie. Teraz coraz częściej walczymy raczej o przywrócenie skasowanych połączeń autobusowych - pisze w piątek "Dziennik Gazeta Prawna".

Gazeta informuje, że "choć w ostatnich dwóch-trzech latach coraz głośniej mówi się o konieczności walki z wykluczeniem komunikacyjnym, problem wciąż się pogłębia". "Prawdziwe spustoszenie wywołała pandemia COVID-19. Wciąż słychać o upadku kolejnych przewoźników oraz zamykaniu lokalnych tras. Na przykład we wrześniu ostatnie kursy skasował PKS +Trans-Pol+ Legnica, a PKS w Bolesławcu wprowadził ogromne cięcia. Całkiem niedawno przewozy zlikwidował łódzki PKS" - podkreśla.

Jak czytamy, "według danych GUS w 2020 r. liczba podróżnych pozamiejskiej komunikacji autobusowej w stosunku do roku poprzedniego spadła o ponad połowę - z 327 mln do 157 mln". "A w 2000 r. długość regularnych linii autobusowych wynosiła prawie 1,3 mln km, a w zeszłym roku zmniejszyła się do 480 tys. km" - dodano.

Dziennik zwraca uwagę, że "zanikanie transportu publicznego oznacza, że w wielu rejonach kraju mieszkańcy są zmuszeni do korzystania z samochodów". "To zaś sprawia, że narastają inne problemy. Korki, które kiedyś widzieliśmy w dużych miastach, teraz paraliżują mniejsze ośrodki. Duży problem mają osoby starsze, które nie mogą dotrzeć do lekarza czy na zakupy. To też spory kłopot dla uczniów dojeżdżających do szkół średnich, bo ciężar codziennego ich dowożenia na lekcje często spoczywa na rodzicach (samorządy mają obowiązek zapewnienia dowozu jedynie uczniom podstawówek)" - wyjaśnia.

"DGP" podaje, że "teraz największe białe plamy komunikacyjne - czyli obszary bez zorganizowanej komunikacji publicznej - znajdują się głównie w rejonach mniej zaludnionych: na Mazurach, w Bieszczadach, ale także w wielu częściach Dolnego Śląska czy w Lubuskiem". "Według niedawnego raportu stowarzyszenia Miasto Jest Nasze stan transportu pogarsza się także na Mazowszu" - alarmuje. (PAP)

dap/ mmu/

Źródło:PAP
Tematy
Otwórz konto w mBanku i zgarnij do 300 zł

Otwórz konto w mBanku i zgarnij do 300 zł

Komentarze (11)

dodaj komentarz
tubak
Na Górnym Śląsku jest też d.... blada dwa miasta 30tys obok siebie a jeden autobus co dwie godz ostatni kurs o 18,30.
jan-kowalski
Takiego poczucia swobody (niektórzy twierdzą, że nawet wolności...), komfortu, elastyczności, jaki daje samochód osobowy, nie zapewni żaden transport zbiorowy (z drobnymi wyjątkami, jak np, metro w mieście, szybki pociąg na średnim dystansie czy samolot na długim). To dlatego, jak tylko ktoś może, przesiada się do Takiego poczucia swobody (niektórzy twierdzą, że nawet wolności...), komfortu, elastyczności, jaki daje samochód osobowy, nie zapewni żaden transport zbiorowy (z drobnymi wyjątkami, jak np, metro w mieście, szybki pociąg na średnim dystansie czy samolot na długim). To dlatego, jak tylko ktoś może, przesiada się do samochodu, własnego lub najmowanego (są oczywiście od tej zasady wyjątki, motywowane głównie ideologicznie). Nawet jeżeli wcześniej jeździł zbiorkomem, który z tego powodu traci klientów i staje się coraz bardziej deficytowy, aż wreszcie zamiera.
I nic tego nie zmieni.

Wróć, może zmienić - w tym celu światłe głowy na tzw. Zachodzie uznały, że można samochód osobowy uczynić po prostu dla ludzi mniej dostępnym (jak za komuny, kiedy to zbiorkom "kwitł"), z jedne strony czyniąc ich produkcję coraz droższą, z drugiej walcząc ograniczeniami administracyjnymi dot. poruszania się (zakazy wjazdu, płatne strefy ruchu inne ograniczenia i płatności), z trzeciej ograniczając ich fizyczną podaż.

A jak już ludzie nie będą mieć samochodów prywatnych, to i przemieszczanie zbiorkomem łatwiej będzie regulować (limitować, czynić z tego przywilej, czy po prostu na tym więcej zarabiać). No bo po co w sumie ludzie mają się "niepotrzebnie" przemieszczać, skoro mogą siedzieć w domu-kapsule i "chłonąć" świat z ekranu tableta, smartfona czy czego tam jeszcze.
Matrix.
_as
na początku rządów pisu z mojego miasta ( 350 tys. mieszkańców) do 20 tysięcznego miasteczka leżącego rzut kamieniem od drugiego o podobnej wielkości jeździło dziennie około 10 autobusów w jedną stronę. W sobotę i niedzielę to było 5-6 kursów dziennie.
Teraz w weekendy nie ma żadnego a w dni robocze są 3
na początku rządów pisu z mojego miasta ( 350 tys. mieszkańców) do 20 tysięcznego miasteczka leżącego rzut kamieniem od drugiego o podobnej wielkości jeździło dziennie około 10 autobusów w jedną stronę. W sobotę i niedzielę to było 5-6 kursów dziennie.
Teraz w weekendy nie ma żadnego a w dni robocze są 3 albo 4. A przez chwilę nie było w ogóle.
I obcinanie kursów zaczęło się długo przed covidem. Ludzie nie mają czym dojeżdżać do pracy, szkoły, galerii handlowej, więc ci co korzystali z PKSu kupują w większości stare auta bo nie mają wyjścia.
Pis niszczy w tym kraju regularnie wszystko, zniszczył też komunikację autobusową między miastami
michalshk
Nie przesadzaj, właśnie Mentzen i konfederacja chce wybudować morawieckiemu pomnik...
marekpoznan
A ktoś w ogóle jeździł tymi autobusami czy tylko powietrze przewoziły?
3456
a w Holandii nie ma hołoty , tam nie bo hołota zarobi 3000 EU , to przestaje być hołotą ,
janoz_lobolotorant
bzdura, w Warszawie jest dobrze zorganizowany transport publiczny a ja i tak jeżdżę własnym autem bo jest wygodniej i nie trzeba mieć styczności z hołotą
marekpoznan
No tak, bo po warszawskich drogach hołota autami nie jeździ :)
ozz198
Jak masz parking pod domem i darmowy parking w pracy to jeszcze można to zrozumieć, ale jednak nic nie dorówna podróży metrem z Ursynowa na Żoliborz. Taka trasa codziennie samochodem to samobójstwo.
wiktoria007
... a masło jest maślane. Skoro zdecydowanie mniej osób korzysta z tego typu transportu, to na jakiej zasadzie wyciągany jest wniosek, że społeczeństwo walczy o przywrócenie likwidowanych (nierentownych) połączeń? Jest wręcz odwrotnie - społeczeństwo zdecydowało, że taki rodzaj transportu nie jest potrzebny. Oczywiście ... a masło jest maślane. Skoro zdecydowanie mniej osób korzysta z tego typu transportu, to na jakiej zasadzie wyciągany jest wniosek, że społeczeństwo walczy o przywrócenie likwidowanych (nierentownych) połączeń? Jest wręcz odwrotnie - społeczeństwo zdecydowało, że taki rodzaj transportu nie jest potrzebny. Oczywiście zawsze znajdą się niezadowolone osoby, które chętnie jechałyby busem obłożonym w 10%, ale reszta społeczeństwa niekoniecznie ma obowiązek dokładać do tego biznesu.

Powiązane: Bezpieczeństwo na drogach

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki