Najciekawszą klasą aktywów w 2016 roku będą akcje, pomimo szeregu negatywnych czynników, które się ujawniły w ostatnim czasie. Wyjątkiem mogą być akcje polskich spółek, dlatego należy koncentrować się na zagranicy - uważa Grzegorz Zatryb, główny strateg Skarbiec TFI.
Grzegorz Zatryb uczestniczył w poniedziałkowej debacie PAP Biznes "Strategie rynkowe TFI". Poniżej fragmenty jego wypowiedzi.

"Oczekujemy, że nadal najciekawszą klasą aktywów będą akcje i to mimo wszystkich nieprzyjemnych rzeczy, które się działy na świecie. Mieliśmy Grecję, mieliśmy problemy z Chinami, teraz wiszą w powietrzu podwyżki stóp w USA. Ale akcje dają najlepszą relację zysku i ryzyka. Niestety nie można tego powiedzieć o wszystkich akcjach i tutaj polskie akcje są takim negatywnym wyjątkiem. Koncentrowalibyśmy się zatem na akcjach zagranicznych" - powiedział Zatryb.
"W przypadku polskich akcji mamy dużo negatywnych rzeczy, począwszy od nowych podatków, a na ewentualnym zlikwidowaniu OFE, które teraz składają się tylko z akcji, kończąc. O ile podatek bankowy jest w cenach, to ewentualne dalsze zmiany w OFE już nie" - dodał.
Główny strateg Skarbiec TFI uważa, że małe i średnie spółki w przyszłym roku będą zachowywać się lepiej niż duże, gdyż mają większą szansę, aby uniknąć wpływu pomysłów politycznych i są mniej wrażliwe na reakcje rynków zagranicznych.
"Jeśli chodzi o globalne rynki akcji, trend tegoroczny powinien się utrzymać. W Stanach Zjednoczonych mamy stabilizację wzrostu gospodarczego na pewnym poziomie, co przekłada się na fakt, że oczekiwania co do zysków amerykańskich spółek nie są zbyt wygórowane. Jednocześnie rynek całkiem sporo obiecuje sobie po spółkach europejskich" - powiedział główny strateg i zarządzający Skarbiec TFI.
Jego zdaniem, najlepsze pespektywy mają spółki z europejskiego sektora usługowego. Poszkodowane są natomiast banki. Nie sprzyja im otoczenie niskich stóp procentowych i powszechny nacisk na zwiększanie bezpieczeństwa systemu finansowego, co polega na śrubowaniu wymogów kapitałowych.
"To przekłada się na zdolność do finansowania akcji kredytowej i na rentowność banków. Pewnie ten sektor nie przyniesie największych stóp zwrotu" - powiedział.
W przypadku rynku długu interesujące są tylko obligacje korporacyjne.
"Zwykle jest tak, że obligacje korporacyjne zachowują się podobnie jak akcje, więc i tu wypada być dobrej myśli. Mamy nadzieję, że uda się osiągnąć stopy zwrotu zbliżone do obecnych rentowności tych papierów. W przypadku np. rynku amerykańskiego jest to około 8 proc. w skali roku, w Europie około 5 proc. w skali roku" - powiedział Zatryb.
Jego zdaniem wielkich nadziei nie rokują surowce, gdzie nadal mamy nadwyżkę mocy produkcyjnych. W przypadku metali i innych surowców byłaby możliwość ograniczania mocy produkcyjnych, ale trudniej o to w środowisku niskich stóp procentowych.
"Przyszły rok będzie bez zmian, jeśli chodzi o surowce. Być może zobaczymy jakieś odbicie w przypadku ropy naftowej, choć mówi się o tym od dłuższego czasu, a wygląda na to, że producenci zdecydowali się konkurować ze sobą ceną, zwiększając wolumen sprzedaży i tnąc koszty" - powiedział.
Dobrych perspektyw nie ma też raczej przed metalami szlachetnymi, powiązanymi z zachowaniem dolara. Z kolei platyna, czy pallad dostały rykoszetem przy problemach Volkswagena.
Na rynkach walutowych mamy "wojny walutowe" czyli tak naprawdę działania banków centralnych. Grzegorz Zatryb spodziewa się powrotu trendu umacniania się dolara, tym bardziej, że ostatnia reakcja na rynku walutowym po decyzji EBC była zaskakująca.
"W tej chwili sprawa ulega zmianie, gdyż Rezerwa Federalna wycofuje się z tej walki o słabszą walutę krajową. W boju pozostaje EBC i Bank Japonii. Pojawił się też jako poważny gracz Bank Chin, który dokonał dewaluacji, chociaż miało to raczej związek z wejściem juana do walut rezerwowych, do jednostki SDR. Trend ogólny będzie taki, że te waluty będą się osłabiały, a umacniał się będzie USD, który już w tej chwili nie ma wsparcia ze strony banku centralnego" - powiedział główny strateg Skarbiec TFI.
Zwraca uwagę, że struktura krótkoterminowych stóp procentowych wskazuje na 75 proc. prawdopodobieństwo podniesienia stóp w grudniu. Kolejne podwyżki będą zależały od reakcji na tę pierwszą.
"Ja się skłaniam ku temu, że Rezerwa zdecyduje się na podniesienie stóp. Powoli zaczyna się bowiem na to kończyć czas. Jeśli mają to zrobić stopniowo, łagodnie, dostosowując się do bieżących danych, to najwyższy czas zacząć, ponieważ szczyt cyklu może mieć miejsce za kolejne 6-8 kwartałów" - ocenił.
Dodał, że głównym pasem transmisyjnym dla działań Fed będzie rynek walutowy.
"Nie należy spodziewać się natomiast gwałtownej reakcji na rynkach wschodzących. To nie spowoduje zmiany układu sił czy mocnych przesunięć indeksów. Podobnie w przypadku instrumentów dłużnych. Pewnie najwięcej możemy zobaczyć w przypadku kursów walutowych" - wyjaśnił. (PAP)
pr/ ana/




























































