REKLAMA

Sejmowa walka z wiatrakami ws. ustawy o zamrożeniu cen energii. Tak dyskutowali posłowie

2023-12-06 13:40
publikacja
2023-12-06 13:40

W Sejmie odbyło się pierwsze czytanie projektów - rządowego i poselskiego - ustawy o zamrożeniu cen energii. Poruszono oczywiście głośną w ostatnich dniach aferę wiatrakową.

Sejmowa walka z wiatrakami ws. ustawy o zamrożeniu cen energii. Tak dyskutowali posłowie
Sejmowa walka z wiatrakami ws. ustawy o zamrożeniu cen energii. Tak dyskutowali posłowie
/ Sejm RP

O co chodzi?

Projekt rządowy zakłada przedłużenie na cały 2024 r. zamrożonych cen energii. Kosztować ma to w sumie ponad 31 mld zł, z czego w 2024 r. - 25,5 mld zł, a w 2026 r. - 5,6 mld zł. Źródłem finansowania jest budżet państwa.

Z kolei projekt grupy posłów Polski 2050-TD i KO przedłużają zamrożenie cen energii do 30 czerwca 2024 r. Projekt zawierał także przepisy liberalizujące stawianie farm wiatrowych i wiatraków w Polsce. Przepisy te zostały skrytykowane przez PiS. We wtorek wieczorem na stronach Sejmu pojawiła się informacja o wniesieniu autopoprawki do tego projektu. Polega ona na wykreśleniu z projektu przepisów dotyczących elektrowni wiatrowych.

Hennig-Kloska broni swojej ustawy

"Od nowego roku Polakom grożą wzrosty cen energii o 76 proc., gazu o 48 proc., a ciepła - w zależności od źródła - od 31 do 196 proc. To jest niebezpieczeństwo ekonomiczne, na które narażacie obywateli, zostawiając rząd i przekazując go w ręce kolejnej władzy. Również jednostki samorządu są w podobnej sytuacji" - wskazała posłanka Paulina Hennig-Kloska z Polski 2050-TD.

Zwróciła się do minister klimatu i środowiska Anny Łukaszewskiej-Trzeciakowskiej: "To, co powiedziała minister, jest zatrważające. Jest 6 grudnia, a pani przyznała, że nie jesteście w stanie powiedzieć, jakie

taryfy będą od 1 stycznia dla małych i średnich przedsiębiorstw. (...) Nie potraficie powiedzieć Polakom, jakie ceny będą miały polskie przedsiębiorstwa od 1 stycznia 2024 r." - dodała.

Zapewniła, że rząd większości sejmowej chce dostarczyć Polakom "tani i czysty prąd". Zwróciła uwagę, że przy średnim tempie inwestycyjnym przez 5 lat można było wybudować w Polsce elektrownie wiatrowe o mocy 10 GW. "To dałoby rocznie 30 TWh czystej energii, nieobciążonej ceną ETS. Mogliśmy zaoszczędzić. Nie potrzebowalibyśmy 24 mln ton praw do emisji CO2. Tylko dlatego, że zblokowaliście rozwój turbin watowanych musimy płacić więcej" - mówiła.

Posłanka wyjaśniła dlaczego KO i Polska 2050-TD wycofują się z części zapisów dotyczących wiatraków. "Nie możemy pozwolić na to, by dać pretekst prezydentowi (Andrzejowi - PAP) Dudzie, by zawetował ustawę (...), bo wtedy Polscy zapłaciliby więcej za swoje rachunki za energię elektryczną, za gaz i ciepło. Dobro Polek i Polaków jest dla nas najważniejsze" - podkreśliła posłanka. "W przeciwieństwie do was, odbudujemy suwerenność energetyczną Polski" - zaznaczyła. Zacytowała też dane z raportu think tanku, Forum Energii.

"W ubiegłym roku na importowane paliwa kopalne wydaliśmy 193 mld zł , przez ostanie 10 la - 964 mld zł. 594 mld zł trafiło do budżetu Rosji. Czyje interesy na tej sali reprezentują ludzie, którzy chcą dalej wstrzymać transformację energetyczną w naszym kraju" - pytała posłanka w Sejmie.

Po zejściu z mównicy sejmowej posłanka otrzymała bukiet kwiatów, słychać też było okrzyki: Brawo! Jednak inni posłowie krzyczeli: hańba!

Lewica zgadza się z poprawką

"PiS doprowadził do tego, że w Polsce nie ma rynku energii, jest monopol, nie ma oddzielania dystrybucji od obrotu, to wszystko doprowadziło do tego, że prezesi koncernów energetycznych ustalają jaka będzie cena. Wystarczyło nie podnosić cen energii i gazu i nie byłoby problemu i napędzania inflacji" - powiedział Wieczorek.

Jego zdaniem PiS tłumaczy wzrosty cen energii wojną w Ukrainie i działaniami Władimira Putina, ale to nie może być przyczyną, gdyż 70 proc. energii produkowane jest z polskiego węgla.

"Manipulowaliście cenami na rynku gazu, rynku energii i nie ma co do tego wątpliwości. Wykorzystywaliście ceny w swojej grze politycznej. Ceny paliwa spadały przed wyborami, po czym po wyborach rosły. Ceny energii w 2018 r. były zamrożone, bo w 2019 były wybory" - argumentował poseł Lewicy.

"Nikt do tej pory tak nie zepsuł rynku energii elektrycznej i surowców jak wasza polityka. Dziś potrzeba zmiany polityki energetycznej i myślę, że jest to pierwsze zadanie dla nowego rządu, bo trzeba tę politykę napisać od nowa, trzeba przywrócić wolny rynek i uczciwe powiedzieć jak te ceny będą wyglądały. Trzeba zobaczyć jak ceny były kształtowane, co robiły zarządy koncernów energetycznych" - podkreślił Wieczorek.

"Dzisiaj, w trosce o odpowiedzialność za to co będzie się działo w 2024 r., rekomendujemy przyjęcie projektu poselskiego, a odrzucenie projektu rządowego" - powiedział przedstawiciel Lewicy.

Stanowisko PSL-u

Koszty rządowego projektu przedłużenia na 2024 r. ochrony odbiorców energii są szacowane na 31 mld zł, częściowo z budżetu państwa, tymczasem w złożonym przez rząd projekcie budżetu nie ma tej kwoty - zauważył poseł PSL Andrzej Grzyb w środę w czasie sejmowej debaty.

Jak powiedział Grzyb w czasie pierwszego czytania rządowego i poselskiego projektów ustaw o ochronie odbiorców energii w 2024 r., prezentując projekt rządowy minister klimatu zauważyła, że przewidziane w nim subsydia wyniosą 31 mld zł - częściowo z budżetu. "Nie są one uwzględnione w projekcie ustawy budżetowej, tam nie ma tej kwoty. Wymagałoby to więc nowelizacji złożonego projektu budżetu" - zauważył Grzyb.

Jak podkreślił, należy zdawać sobie sprawę z tego, że ograniczanie cen energii to rozwiązanie doraźne, które "musi prowadzić do tego, aby koszty wytwarzania energii w Polsce stały się rynkowo akceptowalne". "To powinno być głównym zadaniem" - wskazał Grzyb.

Poseł zauważył również, że projekt rządowy modyfikuje systemy wsparcia w ten sposób, iż osiem obecnych regulacji przenosi do jednej ustawy, projekt poselski przenosi do jednej ustawy pięć obecnych regulacji.

Zaznaczył, że projekt poselski wprowadza tożsamy z rządowym katalog uprawnionych do zamrożonych cen energii, także mikro- i małe firmy, oraz gospodarstwa rolne.

Projekt poselski, obok mechanizmów ograniczania cen energii przewiduje również przywrócenie obliga - czyli obowiązku sprzedaży energii elektrycznej przez giełdę towarową. Jak przypomniał Grzyb, obligo powodowało, że można było obserwować sytuację na rynku, ale zostało zniesione przez rząd PiS. Wydaje się, że przywrócenie obliga pozwalałoby na obserwację, jak trendy rynkowe się układają, ceny rynkowe już teraz są poniżej cen maksymalnych, gwarantowanych w ustawach - zauważył poseł.

Zaznaczył jednocześnie, że nie oznacza to, iż powinno się zrezygnować z pewnych gwarancji. Gdy cena rynkowa przekracza cenę maksymalną, gwarantujmy tym odbiorcom, że nie przekroczy tej wartości - wyjaśnił Grzyb, dodając, że "to nie jest kosztowne".

PiS kontratakuje, broniąc przedsiębiorców?

"Projekt o mrożeniu cen energii ma zasadniczą wadę, zasadniczą merytoryczną wadę. On pomija przedsiębiorców - dwa miliony przedsiębiorców, polskich przedsiębiorców, którzy nie mogą liczyć na maksymalną cenę prądu. Dlaczego (...) nie chcecie wesprzeć przedsiębiorców?" - pytał poseł Buda. "Nie ma tego w waszym projekcie. Pytam się dlaczego? Bo niemieccy przedsiębiorcy mają na tym zyskać? Polscy przedsiębiorcy mają stracić konkurencyjność? Na tym wam zależy? Tak to dokładnie wygląda szanowni państwo" - powiedział Waldemar Buda.

Jak mówił poseł PiS, przy tworzeniu tego projektu zabrakło uczciwości, zabrakło transparentności i odpowiedzialności za kraj. "To jest bubel, o którym będą książki pisać i wy dzisiaj po czterech dniach mówienia o tym, że to jest doskonały projekt, składacie poprawkę na 69 stron. Taki doskonały był to projekt. 69 stron poprawek jest potrzebnych" - stwierdził Buda.

Poseł w imieniu klubu Prawa i Sprawiedliwości wniósł o odrzucenie projektu poselskiego wraz z poprawką i procedowanie projektu rządowego, który, jak wskazał Buda, jest sprawdzony i w oparciu o który już wcześniej mrożone były ceny prądu.

Buda zwrócił ponadto uwagę, że rządowy projekt zakłada, aby w zamrożeniu cen energii elektrycznej partycypowały wszystkie firmy - zarówno polskie, w tym Orlen, jak i zagraniczne. Tymczasem projekt złożony przez KO i Polskę 2050-TD przewiduje, że zapłaci za to jedynie Orlen, a firmy zagraniczne będą z tego zwolnione.

Jak przypomniał, w pierwotnej wersji projektu posłów KO i Polski 2050-TD znalazły się zapisy dotyczące liberalizacji stawiania lądowych farm wiatrowych i wiatraków w Polsce.

"Skąd te zapisy się wzięły, do tej pory nie wiemy. Pani Paulina Hennig-Kloska bardzo ciężko nad nimi pracowała, ale kiedy okazało się, że to jest bubel lobbystyczny, to dokładnie nie wie, kto je tutaj do ustawy wprowadził i dokładnie nie wie, kto za nie ponosi odpowiedzialność. Być może pan Borys Budka. Sam odpowiedział, że niekoniecznie się pod tymi przepisami podpisuje. Pan poseł śledczy Szczerba, pytany (...) czy wie, kto go napisał, czy wie (...), co tam w tym projekcie jest, powiedział: +Nie do końca wiem, nie interesowałem się+" - stwierdził Buda.

"Szanowni państwo, pani poseł Paulina Hennig-Kloska to jest Rywin w spódnicy tej kadencji, Rywin w spódnicy. Już widać, że każdej waszej ustawie trzeba się przyglądać słowo po słowie, bo lobbyści kręcą się wokół was i chcą swoje interesy załatwiać. Pani Hennig-Kloska uległa pierwsza, ale będą kolejne projekty. Trzeba będzie pilnować w czyim interesie działacie" - podkreślił poseł Buda.

Autorzy: Anna Bytniewska, Anna Wysoczańska, Łukasz Pawłowski

ab/ drag/

Źródło:PAP
Tematy
Ile kosztuje kredyt firmowy na 100 tys. zł?

Ile kosztuje kredyt firmowy na 100 tys. zł?

Komentarze (21)

dodaj komentarz
arzab
Jeszcze raz się potwierdziło, że wystarczy odpowiednio głośno wydrzeć mordę i od razu mamy efekt. W tym wypadku wycofanie się z ustawy wiatrakowej na dłuuugie miesiące !
1984
Widzę że przyszła pani minister jest nietykalna. Wystarczy lekka krytyka i post wędruje do kosza. Bo co innego było w moim skasowanym poście jak nie zwrócenie uwagi na pewien drobny acz istotny szczegół. Pani (przyszła) minister martwi sie o koszt prądu po nowym roku i promuje ustawę mrożącą ceny na pół roku. Czyli od lipca nie będzie Widzę że przyszła pani minister jest nietykalna. Wystarczy lekka krytyka i post wędruje do kosza. Bo co innego było w moim skasowanym poście jak nie zwrócenie uwagi na pewien drobny acz istotny szczegół. Pani (przyszła) minister martwi sie o koszt prądu po nowym roku i promuje ustawę mrożącą ceny na pół roku. Czyli od lipca nie będzie zmartwienia bo ceny tak mocno spadną? A może po prostu będzie już po wyborach samorządowych i do PE więc jak mówił klasyk...
jezykminimalny
Turbina wiatrowa na lądzie ma 15-22% sprawności na morzu Bałtyckim (które jest wietrzne jak północne) ma sprawność 50%. Turbiny na Bałtyku wyczerpują nasze zobowiązania w temacie udziału energii z OZE. Jak na tacy "Zła Zmiana" pokazała że spłacą swoje długi narodowym majątkiem Polaków.
1984
Trzymajmy sie faktów. Sprawność nowoczesnej el. wiatrowej zarówno na ladzie jak i morzu wynosi ok. 50%. Piszesz o innym parametrze jakim jest wykorzystanie mocy zainstalowanej ale tu też mocno naciągasz fakty. W 2022r turbiny lądowe miały moc 8 GW i wytworzyły 19 TWh energii więc jak można policzyć wykorzystały niemal 30% swojej Trzymajmy sie faktów. Sprawność nowoczesnej el. wiatrowej zarówno na ladzie jak i morzu wynosi ok. 50%. Piszesz o innym parametrze jakim jest wykorzystanie mocy zainstalowanej ale tu też mocno naciągasz fakty. W 2022r turbiny lądowe miały moc 8 GW i wytworzyły 19 TWh energii więc jak można policzyć wykorzystały niemal 30% swojej mocy. Ten czynnik mocno zależy od modelu i (niestety) nasi inwestorzy rzucili się na mocno przereklamowane maszyny Simens-Gamesa. A to oznacza, że na morzu zamiast ok. 50% osiągną ok. 40%. Być może jest to jeden z powodów kłopotów tej firmy - w folderach ich wiatraki wyglądaja znacznie, znacznie lepiej niż w realu.
kaczyslaw_
Co to za kasacja?! Może dla spokoju wyłączcie możliwość komentowania?
jezykminimalny
"Zła Zmiana" nadchodzi...
tomek323
Czy tow. Kloska nie powinna teraz przebywać w areszcie zamiast na sejmowej mównicy !?
(usunięty)
(wiadomość usunięta przez moderatora)
1984
Zdaniem tej pani powszechna szczęśliwość zapanuje gdy powstanie kolejne 10 GW wiatraków. Ale czy wie, że w tym roku kilkakrotnie ograniczano pracę el. wiatrowych bo... nie było chętnych na energię! Tak, nie było chętnych na energię więc aby ratować sieć trzeba było je zatrzymać - PSE wydał na ten temat komunikat. Jak podwoimy moc Zdaniem tej pani powszechna szczęśliwość zapanuje gdy powstanie kolejne 10 GW wiatraków. Ale czy wie, że w tym roku kilkakrotnie ograniczano pracę el. wiatrowych bo... nie było chętnych na energię! Tak, nie było chętnych na energię więc aby ratować sieć trzeba było je zatrzymać - PSE wydał na ten temat komunikat. Jak podwoimy moc el. wiatrowych do 20 GW takie zatrzymania będą częstsze. A że w aukcjach mają zagwarantowany odbiór energii elektrycznej wzrosną płacone kary. Nie tędy droga!

Długo najwyższe ceny energii w Europie miały Dania i Niemcy. Ale od pewnego czasu Dania cofa się w tym rankingu. Obecnie są poza pierwszą 10-ką i prąd dla firm oraz domów kosztuje tam tyle co w Szwajcarii. Nie dlatego, że nastawiali masę wiatraków ale dlatego, że mają bardzo przemyślany MIX. Zupełnie inny od niemieckiego, w Danii nie ma ryzyka nadmiaru prądu z wiatraków. Nie ma tez ryzyka braku pradu bo nie wieje. Właśnie w Danii notuje sie największy spadek emisji CO2 per capita oraz jest to jedyne państwo UE w 100% niezależne energetycznie. Polska mogłaby spokojnie skopiować ich pomysły ale zamiast tego idziemy w najgorszy możliwy MIX niemiecki. Po co?

Powiązane: Energia wiatrowa

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki