Ministerstwo podkreśla, że po 11 września 2001 r. pre-paidów używają również terroryści. Ładunki wybuchowe użyte w zamachu w Madrycie odpalili zdalnie za pomocą telefonów na kartę, których użytkownicy pozostają anonimowi. Użytkownicy tych telefonów nie muszą się rejestrować, okazując dokument tożsamości w przeciwieństwie do regularnych abonentów. Wobec czego rządy i instytucje odpowiadające za bezpieczeństwo państwa wywierają silną presję na operatorach. Próbują wymusić wprowadzenie obowiązku rejestracji.
Szczególnie w tym roku, po tym jak Polska znalazła się na liście krajów zagrożonych atakami al Kaidy, MSWiA zaostrzyło kurs, zerwało porozumienie z operatorami (operatorzy przekazywali informacje o połączeniach na podstawie podanego numeru telefonu) i dopilnowało, aby w projekcie ustawy prawo telekomunikacyjne znalazł się zapis o obowiązku rejestracji. Jednak zapis ten został odrzucony przez Sejm.
W Europie jest „powszechna tendencja” do rejestracji telefonów na kartę, twierdzi min. Brachmański. Został już przygotowany projekt odpowiedniego zalecenia Rady UE. Ale jak na razie obowiązek ten funkcjonuje w kilku krajach: Danii, Francji, Włoszech, Szwajcarii i Wielkiej Brytanii.
Sprzedaż telefonów na kartę spadłaby o połowę, twierdzi Maciej Rogalski, dyrektor z Ery. Operatorzy dodają, iż nasz rynek niej jest jeszcze nasycony, dlatego wszelkie utrudnienia przy zakupie mogą uderzyć w jego rozwój.
Zdaniem dyrektora Jerzego Sadowskiego z Plusa, przygotowywana nowelizacja nie ma sensu, bowiem rozwiązania takie nie gwarantują szczelności systemu. Problemem tym powinna się zająć Komisja Europejska.

































































