W Hiszpanii będą protestować rybacy z Algeciras (czyt. alhesiras) i Linii - terenów sąsiadujących z Gibraltarem. Władze należącego do Wielkiej Brytanii przylądka nie pozwalają im na łowienie ryb na wodach w pobliżu Gibraltaru. Rybacy twierdzą, że ponieśli już półtora miliona euro strat.
Najpierw Gibraltar blokował hiszpańskim rybakom drogę do położonych w pobliżu przylądka łowisk. W lipcu wrzucił do nich około 100 betonowych bloków, które uniemożliwiają zarzucanie sieci.
Rybacy zamierzali wyłowić dzisiaj te bloki. Zdecydowali jednak, że protest będzie pokojowy. Przed południem 70 kutrów z Algeciras i Linii dopłynie do miejsca, na którym zwykle łowiły ryby i włączy syreny. "Nie mamy gdzie łowić. Zostaliśmy wyrzuceni z akwenów, na których zarzucalisieci nasi ojcowie i dziadowie" - skarży się poszkodowany przez konflikt rybak.
Gibraltar twierdzi, że miejsca połowów należą do jego wód terytorialnych. Madryt utrzymuje, że są to wody hiszpańskie. Kto ma racje, zdecyduje na jesieni Unia Europejska, do której Hiszpania zwróciła się o pomoc.






























































