Rosjanie są mistrzami w zarządzaniu kryzysami, które sami wywołują – powiedział PAP Wojciech Jakóbik, analityk sektora energetycznego. Agata Łoskot-Strachota z OSW dodała, że głównym narzędziem wywoływania presji jest nie tyle ropociąg „Przyjaźń”, ile granie sytuacją na Bliskim Wschodzie i jej pochodną – brakiem paliwa lotniczego.


Słowacka ministra gospodarki Denisa Sakova powiadomiła w czwartek na Facebooku, że Słowacja zaczęła odbierać ropę rurociągiem „Przyjaźń”. Ukraiński operator tej sieci przesyłowej już w środę informował o napełnianiu arterii przesyłowej rosyjskim surowcem. Właśnie tego dnia państwa członkowskie Unii Europejskiej wydały wstępną zgodę na udzielenie Ukrainie 90 mld euro pożyczki i przyjęciu 20 pakietu sankcji wobec Rosji.
Magistrala zaopatrująca Węgry i Słowację w ropę z Syberii została uszkodzona w wyniku rosyjskiego ataku na przepompownię w Brodach w obwodzie lwowskim 27 stycznia br. Kijów zwlekał z naprawą i parokrotnie przekładał termin oddania rurociągu. Z kolei Budapeszt domagał się jego naprawy, blokując udzielenie Ukrainie unijnej pożyczki w wysokości 90 mld euro oraz przyjęcia 20. pakietu sankcji wobec Rosji. Ta druga decyzja była wstrzymywana również przez Bratysławę. W czwartek państwa UE jednomyślnie zaakceptowały obie te decyzje.
Z kolei w środę wicepremier Rosji Aleksandr Nowak poinformował, że od 1 maja br. przekieruje do innych odbiorców ropę z Kazachstanu, która miała być transportowana rurociągiem „Przyjaźń” do Niemiec. Rząd tego kraju zapewnił, że decyzja nie spowoduje ograniczeń w działalności rafinerii PCK Schwedt.
Wojciech Jakóbik, analityk sektora energetycznego, założyciel Ośrodka Bezpieczeństwa Energetycznego, w rozmowie z PAP ocenił, że powrót dostaw z Rosji przez południową nitkę rurociągu „Przyjaźń” nie poprawi znacząco sytuacji Moskwy, która boryka się z coraz większymi trudnościami z eksportem tego surowca. Ponadto – jak wskazał – to tylko chwilowe złapanie oddechu, bowiem UE ma zamiar wprowadzić regulację o całkowitym zakończeniu dostaw ropy z Rosji, co prawdopodobnie nastąpi za rok.
Ekspert odniósł się też do decyzji Moskwy o zakończeniu dostaw ropy z Kazachstanu przez ropociąg „Przyjaźń” do Niemiec. Jak podkreślił, może to być forma presji, żeby Europejczycy sięgnęli po dostawy innymi szlakami oraz forma promocji naftoportów, które są atakowane przez Ukrainę. – To presja na Europejczyków, żeby jednak znosili sankcje naftowe wobec Rosji, które właśnie teraz są najszczelniejsze, bo wchodzą szczegółowe regulacje, które nie tylko blokują dostawy morskie, ale także pozwalają śledzić rosyjską baryłkę już na etapie produkcji i blokują nawet dostawy paliwa gotowego, które było wytwarzane z użyciem surowca rosyjskiego – wyjaśnił Jakóbik i dodał, że Rosjanie wykorzystują wojnę w Iranie do tego, żeby znowu promować zależność Europy od rosyjskiego paliwa, a być może szykują się do dalszej eskalacji w relacjach z NATO.

– To mistrzowie w zarządzaniu kryzysami, które sami wywołują – podkreślił rozmówca PAP i wskazał, że nieprzypadkowo Moskwa próbuje wywołać kryzys dostaw ropy ropociągiem „Przyjaźń” do Niemiec akurat, gdy Węgrzy i Ukraińcy porozumieli się w sprawie wznowienia dostaw, a w Niemczech zaczyna brakować paliwa lotniczego, Lufthansa kasuje część lotów i właśnie teraz, gdy zagrożone są dostawy do rafinerii Schwedt, która zapewnia 90 proc. paliw dla Berlina i Brandenburgii, a więc także dla lotnisk.
Kolejna rozmówczyni PAP, Agata Łoskot-Strachota, koordynatorka projektu „Energia w Europie” w Ośrodku Studiów Wschodnich, podziela przekonanie, że przywrócenie dostaw dla Węgier i Słowacji nie stanowi znaczącego zasilenia budżetu wojny, którą prowadzi Putin. – To, co pozostało, a co nadal trafia na Węgry i Słowację, stanowi dziś tylko około 2 proc. całości unijnego importu – zaznaczyła. Jak wyjaśniła, plan całkowitego wycofania się także z tej części importu miał zostać przedstawiony przez Komisję Europejską w pierwszej połowie tego roku, jednak zniknął z agendy. Zdaniem analityczki może to mieć związek z obecną sytuacją na Bliskim Wschodzie.
Ekspertka podkreśliła, że przestój spowodowany zniszczeniami infrastruktury na Ukrainie pokazał, że zarówno Węgry, jak i Słowacja są w stanie importować potrzebne im wolumeny ropy alternatywną drogą, przez rurociąg „Adria” biegnący z Chorwacji. Kluczową kwestią pozostają jednak koszty – import surowca alternatywnego, szczególnie w trybie awaryjnym i w kontekście sytuacji w Zatoce Perskiej, jest po prostu droższy. To czynnik, który może budzić obawy zarówno na Słowacji, jak i na Węgrzech, niezależnie od zmian politycznych.
Rozmówczyni PAP wskazała, że w obecnej sytuacji istotnym aspektem, już nie bezpośrednio związanym z działaniami Rosji, lecz z wydarzeniami na Bliskim Wschodzie, jest kwestia paliwa lotniczego. – Należy ono do tzw. średnich destylatów, które w większym stopniu były wcześniej produkowane w Unii, zarówno w rafineriach, z których część została zamknięta, jak i z rosyjskiej ropy, dobrze nadającej się do tego typu produkcji. Po wprowadzeniu embarga możliwości własnej produkcji w UE spadły, przez co ta w większym stopniu polega na imporcie, głównie z Bliskiego Wschodu – wyjaśniła.
Łoskot-Strachota oceniła, że znajdujemy się obecnie w momencie przejściowym. Z jednej strony w Europie Środkowej może dojrzewać – także w związku ze zmianami politycznymi na Węgrzech oraz doświadczeniami z alternatywnym importem – gotowość do wyznaczenia konkretnego terminu pełnego odejścia od rosyjskiej ropy. Z drugiej zaś sytuacja na światowym rynku sprawia, że proces ten może być trudniejszy, również ze względu na napięcia w samej Unii, czego przykładem jest rynek paliwa lotniczego.
– Jednocześnie Rosja korzysta obecnie nie tyle, czy nie tylko instrumentalizując przesył ropy rurociągiem „Przyjaźń”, ile czerpiąc profity z wojny na Bliskim Wschodzie – zarówno poprzez możliwość większych zysków w związku z wyższymi cenami, zwiększania sprzedaży surowca, jak i poprzez wykorzystywanie takiej opcji jako instrumentu wpływu – wyjaśniła i podkreśliła, że w takiej sytuacji mogą rosnąć pokusy powrotu do rosyjskiego surowca. Choć podejście Komisji Europejskiej i wielu państw członkowskich pozostaje niezmienne, to działania polegające na jednoczesnym utrzymywaniu czy wznawianiu dostaw rosyjskiej ropy (do Węgier i Słowacji) i zakłócaniu dostaw z innych kierunków, na przykład poprzez wstrzymywanie ropy kazachskiej, mogą służyć pogłębianiu podziałów w Unii. To jeden z ważniejszych instrumentów politycznych Rosji, który – choć coraz trudniejszy do wykorzystania – nadal pozostaje istotny, zwłaszcza w warunkach napiętej sytuacji na globalnym rynku.
gru/ mhr/


























































