REKLAMA

Rozłam w partii Razem - posłanki opuszczają ugrupowianie polityczne. "To porządkuje sytuację na lewicy"

2024-10-24 11:18, akt.2024-10-25 07:22
publikacja
2024-10-24 11:18
aktualizacja
2024-10-25 07:22
Dodaj Bankier.pl w Google

Wicemarszałek Senatu Magdalena Biejat, senator Anna Górska, posłanki Joanna Wicha, Dorota Olko i Daria Gosek-Popiołek zdecydowały o opuszczeniu partii Razem. Poinformowała o tym w czwartek dotychczasowa współprzewodnicząca ugrupowania Magdalena Biejat. Parlamentarzystki pozostają w klubie Lewicy.

Rozłam w partii Razem - posłanki opuszczają ugrupowianie polityczne. "To porządkuje sytuację na lewicy"
Rozłam w partii Razem - posłanki opuszczają ugrupowianie polityczne. "To porządkuje sytuację na lewicy"
fot. Jacek Szydłowski / / FORUM

Parlamentarzystki o swojej decyzji poinformowały we wspólnym oświadczeniu opublikowanym w mediach społecznościowych. Przekazały, że pozostaną w klubie Lewicy, ale nie zapisują się do żadnej partii. "Stworzymy platformę, która ułatwi wspólne działania" - zapowiedziały. "W partii Razem dzieliła nas fundamentalnie wizja tego, jak chcemy działać w polityce. Uważamy, że trzeba robić wszystko, żeby zmieniać otaczającą nas rzeczywistość tu i teraz. Nie za rok, nie za dwa, nie w kolejnej kadencji - dziś" - podkreśliły.

"Wierzymy, że naszym zadaniem jest załatwiać konkretne sprawy, że jako polityczki i politycy mamy obowiązek nie ograniczać się do krytyki, ale po prostu działać. Nie chcemy grzęznąc w poszukiwaniu kolejnych pretekstów do wyjścia Razem z klubu Lewicy" - czytamy.

Parlamentarzystki podkreśliły, że "gdy w siłę rośnie skrajna prawica, pora skupić się na walce o sprawy". "Idziemy do przodu i wspólnie z innymi ugrupowaniami lewicy będziemy walczyć o to wszystko, o czym mówiłyśmy niewiele ponad rok temu w kampanii wyborczej. Chcemy budować na serio współpracę w klubie parlamentarnym, którą obiecałyśmy po wyborach" - oświadczyły.

"Ostatnie dwa tygodnie pokazały, że Lewica w koalicji rządzącej, dalekiej od naszych marzeń, może mówić własnym głosem. Uważamy, że naszą odpowiedzialnością jest ten głos wzmacniać. Im silniejszy klub parlamentarny Lewicy, tym silniejsza lewica w rządzie. Nasz cel jest jasny - realizacja jak największej części naszych postulatów jeszcze w tej kadencji" - dodały polityczki.

Wakacje na giełdzie

Pod oświadczeniem nie podpisali się współprzewodniczący partii Razem, poseł Adrian Zandberg oraz posłowie: Marcelina Zawisza, Maciej Konieczny i Marta Stożek.

Na czwartkowej konferencji prasowej dotychczasowa współprzewodnicząca ugrupowania Magdalena Biejat nawiązała do wyników wewnętrznego referendum, w którym 53,75 proc. działaczy partii Razem opowiedziało się za opuszczeniem klubu Lewicy. "Jest jasne, że Adrian Zandberg i część parlamentarzystów Razem chcą opuścić klub Lewicy i przejść do ław opozycji. Ta decyzja właściwie już zapadła, a zbliżający się kongres ma po prostu ją przypieczętować" - podkreśliła.

Wicemarszałkini Senatu oceniła, że wewnętrzny konflikt w klubie Lewicy sprawił, że wyborcy stracili zaufanie do całej formacji. "Tak się nie wzmacnia siły Lewicy w parlamencie, czy rządzie, aby mogła stanąć w kontrze do sił rządowych, które postulują bardzo konserwatywne rzeczy" - stwierdziła. "Życzymy tym, którzy chcą wyjść z klubu Lewicy wszystkiego najlepszego, ale uważamy, że to jest zła droga, która osłabi całą Lewicę" - podsumowała Biejat.

Na 26-27 października zaplanowano kongres partii Razem, który ma zdecydować o przyszłości ugrupowania. Działacze Razem omówią na nim wyniki wewnętrznego referendum, które przeprowadzono w dniach 11-12 października.

W pierwszej turze głosowania najpopularniejszą odpowiedzią była ta dotycząca opuszczenia klubu Lewicy i utworzenia samodzielnego koła parlamentarnego. Odpowiedź taką wskazało 48,12 proc. głosujących. "W związku z tym, że najpopularniejszej odpowiedzi zabrakło głosów do większości bezwzględnej, wyniki przeliczono zgodnie z procedurą instant-runoff voting (IRV): wyeliminowano opcję o najmniejszej liczbie głosów, a głosy tej grupy zostały rozdzielone zgodnie z drugą preferencją wskazaną przez głosujących" - wyjaśniono.

Dodano, że do celów poglądowych zostały przeliczone również głosy w trzeciej turze. Odpowiedź "opuścić klub Lewicy i utworzyć samodzielne koło parlamentarne" wskazało 70,06 proc. Natomiast odpowiedź "rozpocząć negocjacje w sprawie wejścia do rządu w ramach klubu Lewicy, a w przypadku ich niepowodzenia pozostać w klubie" – 29,94 proc.

Po wyborach parlamentarnych w 2023 r. Rada Krajowa Razem podjęła decyzję o poparciu nowego rządu koalicyjnego, choć członkowie partii nie weszli w jego skład. Jak podkreślili wówczas w rozmowie z PAP liderzy: Adrian Zandberg i Magdalena Biejat, nie udało się przekonać pozostałych partii (KO, Polski 2050, PSL), aby kluczowe dla ich formacji postulaty zostały wprowadzone do umowy koalicyjnej.

Koalicyjny Klub Parlamentarny Lewicy liczy obecnie 26 posłów, wśród nich dotychczas było ośmioro posłów z partii Razem.

Chwedoruk: Rozłam i spór w partii Razem porządkuje sytuację lewicy

Rozłam i spór w partii Razem, chociaż trudno uznać za korzystny dla samej formacji, to - jeśli spojrzeć długofalowo - jest dobrą wiadomością dla lewicy, tzn. porządkuje sytuację wewnętrzną - powiedział PAP politolog dr hab., prof UW Rafał Chwedoruk.

Ekspert z Uniwersytetu Warszawskiego zaznaczył, że Partia Razem podzieliła się według stosunku do tego, jaką politykę należy wieść wobec rządu i de facto całości lewicowej koalicji z udziałem Nowej Lewicy i mniejszych partii. To w jakimś stopniu mogło utrudniać procesy decyzyjne w samej partii Razem i w całej koalicji.

Zwrócił uwagę, że to mogło utrudniać np. wyłanianie kandydata czy kandydatki na wybory prezydenckie, a wreszcie osłabiało pozycję lewicy jako całości wobec pozostałych koalicjantów. "W tej sytuacji wszystko jest jasne i proste" - dodał.

Zdaniem Chwedoruka ci, którzy zostaną w partii Razem, na czele z Adrianem Zandbergiem, znajdą się bardzo szybko w podwójnej próżni - społecznej i politycznej.

"Partia znajdzie się w próżni społecznej, dlatego że podziały polskiego społeczeństwa są bardzo głębokie i trwałe, i zaczęły być +obsługiwane+ przez obecny system partyjny. Nie ma tutaj miejsca na byt, który szedłby w poprzek tego wszystkiego. Elektorat, który głosował na partię Razem, bądź w próbach samodzielnego startu, bądź w ramach koalicji, to jednak w większości elektorat wielkomiejskiej klasy średniej, ludzi młodych i ich interesy w większym, bądź mniejszym stopniu, będą póki co związane z koalicją rządzącą" - powiedział politolog.

Ekspert zaznaczył, że polska sytuacja zupełnie nie przypomina sytuacji np. w Słowacji czy na terenach wschodnich Niemiec. Na Słowacji największa w koalicji rządzącej partia premiera Roberta Ficy cieszy się poparciem głównie mniej zamożnych Słowaków z mniejszych miejscowości, ze wschodniej i środkowej części kraju, elektoratu z prowincji. Z kolei w Niemczech inicjatywa Sahry Wagenknecht też przyciągnęła mieszkańców byłych Niemiec Wschodnich, uważających się za poszkodowanych zjednoczeniem kraju.

Chwedrouk ocenił, że "w Polsce miejsca na Sahrę Waghenknecht i Roberta Ficę w chwili obecnej nie ma". "Poza tym partia Razem, w porównaniu do tych inicjatyw, idzie kompletnie w inną stronę. Inicjatywa Sahry Wagenknecht i kierunek SMER Roberta Ficy w olbrzymim stopniu przejęła niewielką część agendy prawicy i w ten sposób zdołała wywalczyć sobie miejsce w systemie partyjnym, a partia Razem funkcjonuje w zupełnie innej przestrzeni" - mówił.

Politolog podkreślił, że partia Razem zostanie w pewnej próżni politycznej, bowiem istotą polityki jest wpływ na procesy decyzyjne, a nie rola bezczynnego recenzenta. Zaznaczył, że można być recenzentem jedną czy dwie kadencje, później przestaje się mieć jakiekolwiek znacznie w polityce, a możliwość wpływu na rzeczywistość daje tylko obecność w koalicji rządzącej.

"Polski system polityczny choć jest systemem wielopartyjnym, to ma jednak tendencje do bipolarności. Nikt, kto znajduje się w szarej przestrzeni pomiędzy rządzącymi a opozycją z PiS-em na czele, nie ma żadnej możliwości przebicia się. (...) Partia Razem pozostanie z rachitycznymi strukturami, z niewielkimi zasobami finansowymi, niezakorzeniona w skali ogólnokrajowej w samorządach naprzeciwko dwóch wielkich bloków politycznych" - argumentował.

Chwedoruk zaznaczył też, że podobna sytuacja miała miejsce 30 lat temu, gdy z list SLD, jeszcze jako koalicji, startowała grupa działaczy antysystemowej w Polsce Ludowej PPS Piotra Ikonowicza. Dodał, że wówczas trzech socjalistów zostało posłami, ale ta grupa jakby na własne życzenie została z klubu usunięta, kiedy nie zachowała dyscypliny w jednym z głosowań.

"PPS już nigdy nie stanęła przed podobną szansą i nikt z wyborców nie rozumiał, dlaczego w centrolewicowej kolacji nie ma kilku posłów lewicowych. W chwili obecnej tak samo stanie się z partią Razem. Będąc wewnątrz lewicy, mogła prezentować własne zdanie, polemizować z Platformą i czasem z własnym klubem. Ich zachowania mogły budzić zainteresowanie. W sytuacji, kiedy będą w formalnej opozycji wobec rządu, zawsze będą pozostawać w opozycji, w cieniu PiS i Konfederacji" - podkreślił ekspert.

Partia Razem: odeszło 27 osób; pozostaje 3 tys. członków, dla których program jest ważniejszy niż kariery

"Partia Razem była, jest i będzie partią lewicy społecznej. Niezależną i demokratyczną" - napisano w komunikacie partii ws. decyzji parlamentarzystek. Jak czytamy, ugrupowanie opuściło łącznie 27 osób. "Pozostają w niej (partii) blisko trzy tysiące członkiń i członków, którzy nadal wierzą, że program, który obiecaliśmy wyborcom, jest ważniejszy niż stanowiska i osobiste kariery" - podkreślono.

Razem zapowiedziało, że "nie dopuści do tego, by jedynym krytycznym głosem wobec rządu Tuska był głos skrajnej prawicy". "To prosta droga, by po kolejnych wyborach do władzy doszły PiS i Konfederacja. Rząd Tuska swoimi antyspołecznymi działaniami zawodzi kolejne grupy wyborców" - oceniła partia.

Na 26-27 października zaplanowano kongres partii Razem, który ma zdecydować o przyszłości ugrupowania. Działacze Razem omówią na nim wyniki wewnętrznego referendum, w którym 53,75 proc. działaczy ugrupowania opowiedziało się za opuszczeniem klubu Lewicy. "Po tym wydarzeniu wspólnie ze strukturami partii w całej Polsce, samorządowcami Razem, zaprzyjaźnionymi organizacjami i ruchami społecznymi będziemy dalej budować niezależną i odważną lewicę społeczną" - napisano w oświadczeniu.

"Dziś, gdy rząd mówi o prawach człowieka językiem skrajnej prawicy, forsuje budżet uderzający w pracowników i publiczną ochronę zdrowia, Polska bardziej niż kiedykolwiek potrzebuje partii, która stawia interes społeczeństwa ponad interesy polityków" - dodano.

del/ andr/ mrr/ godl/ mhr/

Źródło:PAP
Tematy

Komentarze (31)

dodaj komentarz
sammler
Rozwód u Zandberga mało mnie obchodzi.

Mnie bardziej interesuje nowe "lub czasopisma", czyli "afera Gawkowskiego": https://www.rp.pl/polityka/art41338931-zmiana-z-lewicowym-rodowodem-byly-dzialacz-sld-wprowadzil-do-ustawy-poprawke-warta-miliardy

Czy będzie komisja śledcza, jak za starych dobrych
Rozwód u Zandberga mało mnie obchodzi.

Mnie bardziej interesuje nowe "lub czasopisma", czyli "afera Gawkowskiego": https://www.rp.pl/polityka/art41338931-zmiana-z-lewicowym-rodowodem-byly-dzialacz-sld-wprowadzil-do-ustawy-poprawke-warta-miliardy

Czy będzie komisja śledcza, jak za starych dobrych czasów SLD? xD

Zmiana pokoleniowa, jak widać, może następować, ale modus operandi jest niezmienne... Na to przynajmniej wychodzi :/
maxykaz
Ci z Lewicy jacyś tacy niedojrzali. Przez nich PIS doszedł do władzy 9 lat temu - zachciało sie im startować w wyborach jako koalicja i nie przeszli 8% progu wyborczego. Teraz podobnie tylko bedą mieli problem z 5% progiem wyborczym. Pani ministerka od rozdawania w resorcie pracy juz nie wie co ma rozdawać - wszystko by rozdała a Ci z Lewicy jacyś tacy niedojrzali. Przez nich PIS doszedł do władzy 9 lat temu - zachciało sie im startować w wyborach jako koalicja i nie przeszli 8% progu wyborczego. Teraz podobnie tylko bedą mieli problem z 5% progiem wyborczym. Pani ministerka od rozdawania w resorcie pracy juz nie wie co ma rozdawać - wszystko by rozdała a składka zdrowotna to chyba powinna wynosic 50% zarobków.
sammler
Piękne to były czasy... Dzisiejsza minister edukacji startowała z list tej lewicowej koalicji reprezentując "Twój Ruch" Palikota xD

Ech, wzruszyłem się...

PS Kiedyś kupiłem bieliznę marki (?) Your Turn... w każdym na gumie od gatek tak było napisane xD
pilsener
Osoby w kryzysie lewicowości :)
samsza
https://www.money.pl/gospodarka/w-waznym-regionie-sypie-sie-partia-szymona-holowni-poszlo-o-stolki-7085060190284448a.html

Rozłam u Hołowni w ważnym regionie bo "u mnie słowo droższe od pieniądza"...
:)
energizerjohn51
Adrian jest za leniwy aby utrzymać razem swój harem.
sammler
Uprzedzę, że nie oglądam TV, rzadko słucham radia (głównie w samochodzie). Takim osobom jak ja Zandberg, poza oczywiście wyoutowaniem się w Wyborczej jako komunista, dał się zapamiętać tylko jako wielbiciel parówek/hot dogów z Orlenu.

Miejsce takich pajaców jest na śmietniku historii. Polityka NIE polega na staniu z boku,
Uprzedzę, że nie oglądam TV, rzadko słucham radia (głównie w samochodzie). Takim osobom jak ja Zandberg, poza oczywiście wyoutowaniem się w Wyborczej jako komunista, dał się zapamiętać tylko jako wielbiciel parówek/hot dogów z Orlenu.

Miejsce takich pajaców jest na śmietniku historii. Polityka NIE polega na staniu z boku, krytykowaniu wszystkiego i wszystkich, i brania za to pieniędzy (wydawanych u Obajtka). Sorry...
dreustachy
Te neo-lewicowe partie to są "partie ruskie".

Powiązane: Polityka

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki