Sztab Generalny Wojska Polskiego zaprzeczył, jakoby do jednej z jego komórek miała wpłynąć informacja o wstrzymaniu rotacji wojsk USA do Polski, „która miałaby być następnie przetrzymywana bez przekazania do MON”. Wcześniej media podały, że ta informacja miała „ugrzęznąć w poczcie” szefa SGWP.


Agencja Reutera poinformowała w piątek, powołując się na dwóch amerykańskich urzędników, wypowiadających się anonimowo, że Pentagon anulował plany rotacyjnego przemieszczenia 4 tys. amerykańskich żołnierzy do Polski. Z kolei CNN podał, powołując się na źródła w resorcie wojny USA, że decyzja szefa Pentagonu Pete'a Hegsetha o wstrzymaniu planowanej rotacji amerykańskiej brygady pancernej była częścią serii ruchów mających zredukować liczbę sił USA w Europie.
W piątek portal Onet opublikował tekst, według którego wiadomość o wstrzymaniu rotacji amerykańskiej brygady pancernej miała „ugrzęznąć w poczcie niejawnej szefa sztabu gen. Wiesława Kukuły”. Według portalu, wiadomość od Amerykanów miała zostać wysłana w poniedziałek lub wtorek za pomocą specjalnego systemu łączności.
Z informacji Onetu wynika, że polskie władze polityczne były kompletnie zaskoczone decyzją sojusznika zza oceanu. Jednak, jak się dowiadujemy, w tym samym czasie, kiedy Pentagon informował dowódców swojej 2. Brygady Pancernej, że na razie nie lecą do Polski, lakoniczna informacja na ten temat trafiła również do szefa Sztabu Generalnego Wojska Polskiego, gen. Wiesława Kukuły. Potwierdziliśmy ten fakt w trzech niezależnych od siebie źródłach wojskowych z bezpośredniego otoczenia szefa sztabu - czytamy.
Jak dodano, powołując się na anonimowego oficera „materiał od Amerykanów wszedł więc do sztabu, ale leżał u gen. Kukuły, który musi wszystko osobiście autoryzować”. Według Onetu, informacja od USA „była niezwykle oszczędna”. „Sojusznicy nie dołączyli do niej żadnych wyjaśnień ani uzasadnienia. Potwierdza to kolejne nasze źródło zbliżone do Sztabu Generalnego. — To była krótka, jednozdaniowa informacja przesłana rutynowym kanałem wojskowym w trybie roboczym — mówi. Problem w tym, że przez prawie dwie doby nikt jej nie odczytał” - czytamy.
Na publikację w komunikacie zareagował Sztab Generalny. „Sztab Generalny Wojska Polskiego zdecydowanie zaprzecza, jakoby do SG WP wpłynęła informacja dotycząca rzekomego wstrzymania rotacji sił amerykańskich w Europie, w tym w Polsce, która miałaby być następnie przetrzymywana bez przekazania do Ministerstwa Obrony Narodowej” - czytamy.

Kwestie dotyczące obecności wojsk Stanów Zjednoczonych na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej mają charakter strategiczny i są przekazywane pomiędzy stroną amerykańską, Ministerstwem Obrony Narodowej oraz Sztabem Generalnym Wojska Polskiego wyłącznie i zawsze w ramach obowiązujących, formalnych kanałów komunikacji. Insynuowanie, jakoby tego rodzaju ustalenia miały odbywać się w trybie nieformalnych lub „roboczych” kontaktów, świadczy o braku wiarygodności jak zwykle w przypadku Pani redaktor anonimowych źródeł na które powołuje się autorka publikacji - dodano.
Jak czytamy, „tego rodzaju nieprawdziwe twierdzenia nie tylko wprowadzają opinię publiczną w błąd, ale również godzą w zaufanie i relacje sojusznicze pomiędzy Polską a Stanami Zjednoczonymi”.- W związku z publikowaniem nieprawdziwych informacji oczekujemy ich niezwłocznego sprostowania - przekazał w komunikacie rzecznik SGWP płk Marek Pietrzak.
Do sprawy wstrzymania rotacji wojsk USA odniósł się w amerykańskiej Izbie Reprezentantów dowódca US Army generał Christopher LaNeve. - Otrzymaliśmy instrukcje dotyczące redukcji sił. (...) uznaliśmy, że najbardziej sensowne byłoby, aby ta brygada nie wysyłała swoich sił na teatr działań - powiedział. - Będziemy nadal ściśle współpracować z generałem Grynkewichem (Alexusem, dowódcą sił USA w Europie) i jego zespołem, aby zapewnić mu odpowiednie siły od nas - dodał.
Informacja o wstrzymaniu rozmieszczenia w Polsce kolejnej zmiany brygady wywołała reakcje ze strony polskiego rządu; podczas piątkowej konferencji premier Tusk zapewnił, że on i wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz są w kontakcie m.in. z gen. Grynkewichem i sekretarzem generalnym NATO Markiem Rutte. - Te decyzje mają charakter logistyczny i nie wpłyną na bezpieczeństwo Polski - zapewnił.
Również szef MON zapewnił, że „nie ma decyzji o ograniczeniu obecności amerykańskich sił zbrojnych w Polsce”. - Wysunięte dowództwo V Korpusu w Poznaniu, dowództwo dywizji w Bolesławcu, bazy logistyczne we Wrocławiu, magazyny w Powidzu czy bazy lotnicze w Łasku i w Powidzu, batalionowa grupa w Orzyszu, Redzikowo i tarcza antyrakietowa, to trwałe symbole obecności wojsk amerykańskich na polskiej ziemi. Nic w tej sprawie się nie zmienia - zapewnił Kosiniak-Kamysz.
Szef MON dodał, że polski rząd jest „w stałym kontakcie z głównodowodzącymi siłami amerykańskimi w Europie”, a „rotacje, które następują, nie zmieniają strategii polityki państwa polskiego”. - Te decyzje, które państwo obserwujecie, wynikają z decyzji prezydenta (Donalda) Trumpa. Jasno wskazał o zmniejszeniu kontyngentu o 5 tys. w Niemczech. Żeby to wykonać, Pentagon podejmuje różnego typu działania. Czasem jedna brygada może być wstrzymana, żeby przyjechała na jej miejsce inna. One dotyczą zmniejszania nie obecności w Polsce, ale u innych partnerów europejskich - podkreślił.(PAP)
mml/ mro/



























































