Rośnie liczba ofiar koronawirusa. Chiny przedłużają dni wolne do 2 lutego

Liczba śmiertelnych ofiar koronawirusa wzrosła do 80, a osób zarażonych do 2.744. W ciągu ostatnich 24 godzin potwierdzono 769 nowych przypadków zachorowań - poinformowała w poniedziałek chińska Narodowa Komisja Zdrowia.

(fot. Yuan Zheng/Utuku/Ropi / ZUMA Press)

W poniedziałek poinformowano, że liczba śmiertelnych ofiar koronawirusa wzrosła do 80, w tym 76 zarejestrowano w prowincji Hubei, której stolicą jest miasto Wuhan. Liczba osób zarażonych wzrosła do 2.744. Prawie połowę nowych przypadków (1.423) wykryto w prowincji Hubei.

Potwierdzono również pięć przypadków zachorowań w Hongkongu i dwa w Makao. Niewielkie liczby zachorowań stwierdzono w Tajlandii, na Tajwanie, w Japonii, Korei Południowej, USA, Wietnamie, Singapurze, Malezji, Nepalu, Francji i Australii. W Tajlandii wykryto w niedzielę trzy nowe przypadki a po jednym na Tajwanie, w Singapurze i Korei Południowej. W Stanach Zjednoczonych potwierdzone przypadki zachorowań zarejestrowano w stanie Waszyngton, Chicago, południowej Kalifornii i w Arizonie.

W niedzielę o pierwszym przypadku zachorowania poinformowała Kanada. Chodzi o 50-letniego mężczyznę, który odwiedził chińskie miasto Wuhan, gdzie wykryto pierwsze przypadki, po czym przyleciał do Toronto.

Prezydent Chin Xi Jinping określił obecną sytuację jako "poważną" i poinformował, że rząd podejmuje wszelkie możliwe działania, aby zablokować podróże do zarażonych rejonów, a także zgromadzenia publiczne. Poinformował, że skierowano dodatkowy personel medyczny i leki do Wuhan, które pozostaje miastem całkowicie zamkniętym. 

Wolne do 2 lutego. Na razie

Rząd chiński postanowił w poniedziałek przedłużyć przerwę świąteczną z okazji Nowego Roku Księżycowego o 3 dni, do 2 lutego, w ramach walki z rozprzestrzeniającym się koronawirusem. "Decyzję taką podjęto, aby zmniejszyć ilość zgromadzeń publicznych i zapobiec rozprzestrzenianiu się epidemii" - głosi komunikat rządu. Chińczycy mieli powrócić do pracy, po trwającej 7 dni przerwie świątecznej, w piątek 31 stycznia.

Okres obchodów Nowego Roku to równocześnie szczyt podróży. Miliony Chińczyków udają się wtedy do bliskich w różnych częściach kraju, a także - nierzadko - za granicę.

Mongolia zamknęła drogowe przejścia graniczne z Chinami

Oficjalna mongolska agencja prasowa Moncame poinformowała, powołując się na władze, że przejścia graniczne dla ruchu samochodowego i pieszego będą zamknięte od poniedziałku. Nie wiadomo, do kiedy będą obowiązywać te ograniczenia.

Mongolia jest pierwszym krajem sąsiadującym z Chinami, który zamknął drogowe przejścia graniczne z Państwem Środka - zauważa AFP. Połączenia kolejowe i lotnicze między Mongolią i Chinami nadal działają.

Rząd w Ułan Bator wezwał też do odwołania wszystkich zgromadzeń publicznych w kraju.

Coraz bliżej Polski

Obywatel Czech, u którego podejrzewa się zarażenie nowym koronawirusem, został hospitalizowany w Wietnamie - potwierdziło w niedzielę MSW w Pradze. W związku z niebezpiecznym wirusem premier Andrej Babisz zwołał na poniedziałek Radę Bezpieczeństwa Narodowego.

Według donesień mediów Czech wraz z innymi obcokrajowcami trafił do szpitala w kurorcie Danang. Minister zdrowia Adam Vojtiech podkreślił, że podejrzenia, iż doszło do zarażenia, na razie nie zostały potwierdzone.

Zwołana przez Babisza Rada Bezpieczeństwa Narodowego jest organem rządowym i zasiadają w niej obok szefa gabinetu wicepremierzy i wybrani ministrowie, m.in. spraw zagranicznych, spraw wewnętrznych, obrony, zdrowia i transportu. Premier poinformował agencję CTK, że Rada zbierze się rano, przed zapowiedzianym posiedzeniem gabinetu. Babisz poinformował, że na lotnisku w Pradze wszystkie służby są w stałym pogotowiu. „Jeszcze do tego nie doszło, ale w przypadku, gdy na pokładzie samolotu pojawią się podejrzenia (w sprawie zarażenia) u konkretnego podróżnego, na lotnisku natychmiast zostaną uruchomione procedury przewidziane w sytuacjach alarmowych” – przekazał.

Przedstawiciel lotniska w Pradze zapowiedział, że dla samolotów przylatujących z Chin zostaną wytypowane dwa osobne stanowiska parkingowe, które będą dezynfekowane częściej niż inne. Rzehorz zapewnił też, że każdy pasażer, który na lotnisku uzna, że źle się czuje, będzie mógł skorzystać z pomocy lekarza bez konieczności udawania się do centrum miasta.

Vojtiech powiedział też, że spośród czeskich obywateli, którzy znajdują się w Chinach w miastach objętych kwarantanną, dwóch studentów zgłosiło gotowość do ewakuacji. Według niego czeskie ministerstwo spraw zagranicznych prowadzi w tej sprawie rozmowy z partnerami z Francji, którzy planują przetransportowanie swoich obywateli z zamkniętych miast w Chinach do Europy.

GIS wydał zalecenia dla osób wracających z Azji Południowo-Wschodniej

"W ostatnich tygodniach w Azji Południowo-Wschodniej (Chiny, Tajlandia, Japonia, Korea Południowa, Tajwan) wystąpiły zachorowania z objawami wysokiej temperatury, tzn. powyżej 38 st., kaszlu, duszności i problemów z oddychaniem" - czytamy w komunikacie Głównego Inspektoratu Sanitarnego. Dlatego GIS zaleca wszystkim, którzy wracają z tego obszaru, aby zgłosili się do szpitala, jeśli zaobserwują u siebie powyższe objawy.

Do tej pory w Polsce nie ma potwierdzonego przypadku koronawirusa (wirusa 2019-nCoV), ale Główny Inspektorat Sanitarny poinformował w nocy z soboty na niedzielę, że grupa studentów, którzy przez Dubaj przylecieli do Warszawy z Chin (przebywali na wymianie studenckiej w Wuhan) została skierowana na obserwację w specjalistycznym szpitalu.

GIS poinformował również, że "w porozumieniu z innymi służbami, w tym strażą graniczną i służbami lotniskowymi prowadzi bieżący monitoring osób przekraczających granicę Polski". Osoby, które wracają z Chin i innych krajów Azji, poddawane są bieżącej weryfikacji pod kątem stanu zdrowia, wypełniają dokumenty i podają dane umożliwiające kontakt z nimi w ciągu najbliższych dwóch tygodni.

Łącznie w okresie od 31 grudnia 2019 r. do 26 stycznia 2020 r. odnotowano 2026 laboratoryjnie potwierdzonych przypadków zakażeń koronawirusem, w tym 56 śmiertelnych. 1988 zachorowań odnotowano w Chinach, 38 przypadków w innych krajach. 16 przypadków zakażeń dotyczyło personelu medycznego. We Francji potwierdzono trzy przypadki, dwa w USA i jeden w Kanadzie.

Potwierdzono, że wirus 2019-nCoV przechodzi z człowieka na człowieka, ale informacje na temat wirusa są niewystarczające. "Źródło infekcji nie jest znane i dlatego zakłada się, że może ono nadal być aktywne i prowadzić do kolejnych przypadków zakażeń" - przekazał GIS.

Urząd wydał ponadto zalecenia dla osób podróżujących po Chinach. Należy tam bezwzględne unikać bliskiego kontaktu z osobami chorymi, a w szczególności tych z objawami ze strony układu oddechowego. Nie należy także odwiedzać targowisk lub innych miejsc, gdzie są żywe lub martwe zwierzęta i ptaki. Trzeba również ściśle przestrzegać zasad higieny rąk, czyli myć je często czystą wodą z mydłem lub dezynfekować je środkiem na bazie alkoholu. 

nmk/ jann/

Szef WHO uda się do Chin w sprawie epidemii koronawirusa

Dyrektor generalny Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) Tedros Adhanom Ghebreyesus poinformował w niedzielę, że pojedzie do Pekinu, aby skonsultować się z chińskimi urzędnikami i ekspertami ds. zdrowia na temat epidemii nowego koronawirusa. Szef WHO Ghebreyesus na Twitterze napisał, że chce "wzmocnić partnerstwo" z Chinami, aby "zapewnić dalszą ochronę" w sprawie epidemii.

Pomoc Chinom w walce z koronawirusem zaoferował także Tajwan, który z Pekinem ma napięte stosunki polityczne. Wiceprezydent elekt Tajwanu William Lai napisał na Facebooku, że zarówno jego kraj, jak i Chiny mają wspólnych wrogów, w tym choroby zakaźne i katastrofy. Podkreślił, że koronawirus stanowi okazję do współpracy, i wezwał Pekin do "otwartego podejścia" w kwestii przyjmowania pomocy międzynarodowej.

Tajwan, który zgłosił cztery przypadki zarażenia koronawirusem, już wcześniej podjął decyzję o niewpuszczaniu na swoje terytorium wycieczek z Chin, a w niedzielę wprowadził zakaz wjazdu na wyspę osobom z chińskiej prowincji Hubei, gdzie znajduje się główne ognisko epidemii.

Na Tajwan mają być wpuszczane z Chin jedynie osoby zaangażowane walkę z wirusem lub niosące pomoc humanitarną oraz niektórzy przedstawiciele biznesu pod warunkiem, że zgodzą się na monitorowanie swojego stanu zdrowia przez dwa tygodnie po dotarciu na wyspę.

Napięcia w Hongkongu

W Hongkongu, gdzie od kilku miesięcy dochodzi do antyrządowych demonstracji, często brutalnie tłumionych przez policję, setki osób w niedzielę zablokowało drogi prowadzące do budynku, który władze planują wykorzystać jako miejsce kwarantanny na wypadek pojawienia się kolejnych przypadków koronawirusa w tym mieście.

Do tej pory w Hongkongu zanotowano sześć przypadków zarażenia. 107 osób poddano kwarantannie, w przypadku 77 kolejnych osób zarażenie jest koronawirusem jest podejrzewane.

"Jesteśmy niezadowoleni z faktu, że rząd wybrał to miejsce na kwarantannę, ponieważ jest ono bardzo blisko dzielnicy mieszkalnej i szkoły podstawowej" - mówił jeden z mieszkańców miasta.

W pewnym momencie do budynku wtargnęła grupa zamaskowanych osób, która wrzuciła do środka koktajl Mołotowa. Na miejsce incydentu przybyła straż pożarna oraz oddziały prewencyjne. Aresztowano jedną osobę.

Wcześniej władze Hongkongu ogłosiły zawieszenie części połączeń z Chinami kontynentalnymi, w tym lotów oraz szybkich połączeń kolejowych. Szkoły pozostaną zamknięte do 17 lutego. Następnie wydano zakaz wjazdu do Hongkongu mieszkańcom prowincji Hubei, w której wybuchła epidemia. Zakaz obejmuje osoby, które były w tej w prowincji w ciągu ostatnich 14 dni, ale nie obejmuje obywateli Hongkongu.

Z Pragi Piotr Górecki

zm/ akl/ jm/ ndz/ ap/


Źródło: PAP
Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
0 4 momotaro

Natura sama rozwiązuje problem przeludnienia.

! Odpowiedz
4 6 loool

Teraz wystarczy przesłać komunikat że ten wirus roznosi się także poprzez przedmioty i USA może odtrąbić sukces operacji "virus" i zakończyć temat wojny celnej i handlowej z Chinami. Tak wygląda nowoczesny front walki bez jednego wystrzału.

! Odpowiedz
Polecane
Najnowsze
Popularne