Stan wyjątkowy, godzina policyjna, ponad 500 ofiar śmiertelnych i 2,9 tysiąca rannych. 43 spośród ofiar to policjanci. Tak wyglądał Egipt, w którym walkę toczą ze sobą zwolennicy odsuniętego od władzy prezydenta Mursiego i służby bezpieczeństwa. Bilans ofiar wciąż rośnie.

Egipt: Atak na zwolenników prezydenta Mursiego
Źródło: PAP/EPA Hesham Mostafa
W środę rano egipska policja rozpoczęła likwidację dwóch obozowisk zwolenników obalonego rządu Bractwa Muzułmańskiego i prezydenta Mursiego. Funkcjonariusze przejęli kontrolę nad placem Nahda i nad placem przy meczecie Raaba al-Adawiya. Agencja AFP poinformowała, że zanim doszło do szturmu policji, sympatycy Bractwa Muzułmańskiego dostali szansę opuszczenia strategicznego placu tzw. tunelami bezpieczeństwa. Z "oferty" funkcjonariuszy miały skorzystać setki protestujących. Policja podczas starć zatrzymała dwóch czołowych liderów Bractwa - Mohameda El-Beltagiego i Essama El-Erian
Do walk zwolenników Bractwa Muzułmańskiego z policją dochodziło nie tylko w stolicy kraju - Kairze. Zamieszki miały też miejsce w miastach Al-Minja, Asjut, Asuanie i Aleksandrii.
Stan wyjątkowy
Konsekwencją napiętej sytuacji było ogłoszenie w Egipcie stanu wyjątkowego. Ma on obowiązywać przez miesiąc. Rząd zadecydował o wprowadzeniu godziny policyjnej. Ograniczenia w poruszaniu obowiązują od 19.00 do 6.00 w dwunastu muhafazach kraju. Poza Kairem są to prowincje: Aleksandria, Giza, Beni Suef, Al-Minja, Asjut, Sauhadż, Al-Buhajra, Północny Synaj, Południowy Synaj, Suez i Ismailia. W specjalnym oświadczeniu, które odczytano w państwowej telewizji, prezydent Egiptu poprosił wojsko o "pomoc w przywróceniu porządku w kraju".

Dymisja wiceprezydenta Mohameda ElBaradei
Sytuacja w Egipcie doprowadziła do dymisji wiceprezydenta kraju, Mohameda ElBaradei. O swojej rezygnacji poinformował tymczasowo urzędującego prezydenta listownie. Jak zaznaczył w korespondencji, zawsze opowiadał się za pokojowymi rozwiązaniami i porozumieniem społeczeństwa. Dlatego trudne stało się dla niego "branie odpowiedzialności za decyzje, z którymi się nie zgadza i których konsekwencji się obawia". W liście napisał również, ze "nie może być odpowiedzialny za ani jedną kroplę krwi".
| Egipt - bomba z opóźnionym zapłonem? | |
![]() | |
| Reperkusje Arabskiej Wiosny... | |
Egipskie władze nie chcą kolejnych "siedzących protestów". Minister spraw wewnętrznych Mohammed Ibrahim zapowiedział, że siły bezpieczeństwa nie dopuszczą, aby gdziekolwiek w kraju doszło do kolejnych tego typu aktów sprzeciwu wobec rządu.
Mohammed Ibrahim poinformował, że dwa obozowiska zwolenników Mursiego w Kairze zostały całkowicie "wyczyszczone". Dodał, że wbrew wcześniejszym doniesieniom, dwaj liderzy Bractwa Essam-el-Erian i Mohammed el-Beltagi nie zostali jeszcze aresztowani.
"Władze nie miały wyjścia, musiały działać"
Tymczasowy premier Hazem el-Beblawi bronił decyzji rządu o likwidacji obozów protestu,,mówiąc, że "władze nie miały wyjścia, musiały działać". Przyznał, że "nie była to decyzja łatwa". Obiecał, że stan wyjątkowy w Egipcie "będzie trwał najkrócej jak to będzie możliwe", a rząd ma nadzieję na odbudowę demokracji w kraju. "Jeśli Bóg zechce, będziemy kontynuowali swoją pracę. Będziemy budować nasze demokratyczne, cywilne państwo"- mówił Hazem el-Beblawi w wystąpieniu telewizyjnym
Świat potępia zamieszki
ONZ, Unia Europejska i Stany Zjednoczone potępiły zajścia w Egipcie. Głos w sprawie zabrali sekretarz generalny ONZ Ban Ki-moon oraz szefowa unijnej dyplomacji Catherine Ashton. "Wzywam siły bezpieczeństwa do powściągliwości, a rząd tymczasowy- do zniesienia stanu wyjątkowego, najszybciej jak to będzie możliwe, by ludzie mogli powrócić do normalnego życia".- napisała w oświadczeniu Catherine Ashton.
Amerykański Sekretarz stanu John Kerry wezwał rząd Egiptu by "przestrzegał podstawowych praw człowieka, w tym wolności organizowania pokojowych zgromadzeń oraz prawa do uczciwego i zgodnego z prawem procesu". Wcześniej rzecznik amerykańskiego prezydenta Baracka Obamy podkreślił w wygłoszonym dzisiaj oświadczeniu, że użycie siły przeciwko zwolennikom obalonego prezydenta Mohammeda Mursiego jest w bezpośredniej sprzeczności z obietnicą powrotu do demokracji w tym kraju.
Sekretarz generalny ONZ wezwał wszystkich Egipcjan, by skoncentrowali swoje wysiłki na dążeniu do pojednania. O spokój w Egipcie apeluje też NATO. Sekretarz generalny organizacji Anders Fogh Rasmussen napisał w specjalnym oświadczeniu, że jest bardzo zaniepokojony sytuacją w w tym kraju.
Działania armii w Egipcie potępiły też władze Wielkiej Brytanii, Iranu, Turcji i Kataru.
Według najnowszych doniesień, do miast, w których doszło do krwawych starć, powrócił wieczorem spokój.
IAR/Informacyjna Agencja Radiowa/wcześn/dyd
































































