Rosjanie otwarcie przyznają, że są w Nowoazowsku w obwodzie donieckim. Ukraińska Rada Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony zaprezentowała rozrzucane tam ulotki. Władze i miejscowi ochotnicy obawiają się ataku na położony 40 kilometrów na Zachód półmilionowy Mariupol.
Ulotka, którą pokazał rzecznik Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Andrij Łysenko, to krótka instrukcja, jak trzeba zachowywać się w kontaktach z kontyngentem pokojowym wojsk Federacji Rosyjskiej, który jakoby przyjechał do Nowoazowska, aby bronić mieszkańców przed przestępczą ukraińską armią. Autorzy instrukcji zachęcają do przekazywania informacji o pozycjach ukraińskiej armii, przygotowania list wojskowych, uczestników Majdanu, proukraińskich działaczy, aby potem przekazać je Federalnej Służbie Bezpieczeństwa.
Tymczasem ukraińskie wojska nadal próbują się wyrwać z rosyjskiego otoczenia pod Iłowajskiem. Nadal otoczonych jest tam 200 żołnierzy, z tego 80 przebywa już w rękach Rosjan. Dowódca ochotniczego ukraińskiego oddziału Donbas Semen Semenczenko mówi, że negocjacje prowadzone są bezpośredniego ze stroną rosyjską. Wojskowi przedstawiają się, jako służący w rosyjskiej armii.
Tymczasem w zamian za 9 rosyjskich komandosów, którzy zostali przekazani Rosji, na Ukrainę wróciło 63 żołnierzy Gwardii Narodowej.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Piotr Pogorzelski /Kijów/magos




























































