REKLAMA

Rosja jest jak Czechy. Przynajmniej dla strefy euro

Krzysztof Kolany2014-09-15 13:12główny analityk Bankier.pl
publikacja
2014-09-15 13:12
Dodaj Bankier.pl w Google
Rosja jest jak Czechy. Przynajmniej dla strefy euro
Rosja jest jak Czechy. Przynajmniej dla strefy euro
fot. iStock/Thinkstock / / Thinkstock

Analizując najnowsze dane dotyczące europejskiego handlu zagranicznego trudno zrozumieć strach, jaki wśród wielu europejskich polityków wywołuje wojna handlowa z Rosją. Patrząc na liczby, dla strefy euro równie bolesne byłoby starcie z... Republiką Czeską. Przynajmniej na papierze.

O „wielomiliardowych” lub „lukratywnych” kontraktach europejskich koncernów z Rosją słyszał chyba każdy. To właśnie wielkimi interesami wielkich korporacji tłumaczono niechęć polityków z Francji, Niemiec czy Włoch do twardej postawy przeciwko zaborczej polityce Kremla. Tymczasem faktyczne znaczenie handlu z Rosją jest mniejsze, niż się mówi.

Koszt sankcji: 1 250 000 000€ na miesiąc?

Przez pierwsze półrocze 2014 roku przedsiębiorstwa ze strefy euro wysłały do Rosji towary i usługi za 38,2 mld euro. To o 14% mniej niż przed rokiem! Na skutek wzajemnych sankcji (które zawsze szkodzą obu stronom i stanowią brutalną ingerencją rządu w rynek) już doszło do załamania europejskiego handlu z Rosją, którego dotychczasowe koszty dla strefy euro można szacować na ok. miliard euro miesięcznie.

Wartość handlu krajów UE z Rosją (w mld euro)

Wakacje na giełdzie


Źródło: Eurostat

Wartość eksportu całej Unii Europejskiej do Rosji zmalała o 13% rdr, czyli o 7,5 mld euro, a więc w przybliżeniu 1,25 mld euro miesięcznie. To ewidentne straty europejskich producentów, choć zapewne wynikały one nie tylko z sankcji, ale też z recesji w Rosji i deprecjacji rubla, co podniosło ceny europejskich towarów w Rosji.

Wielka Rosja jak małe Czechy

Tyle że w skali całej Unii nie są to wielkie pieniądze. Przez pierwsze półrocze wartość eksportu do Rosji stanowiła tylko 6,3% ogółu unijnego eksportu. Firmy z UE sprzedały w Rosji dobra za 52,2 mld euro. Ważniejszym odbiorcą była Szwajcaria, która kupiła towary za 71,4 mld euro.

Rosja była dopiero 6. rynkiem zbytu dla producentów ze strefy euro, wyraźnie ustępując Polsce i Szwajcarii.

Wartość eksportu ze strefy euro. Dane za okres I-VI 2014 r. w mld euro


Źródło: Bankier.pl na podstawie danych Eurostatu

Oznacza to, że licząca ponad 143 mln ludności Rosja importowała ze strefy euro niewiele więcej niż 10,5-milionowe Czechy. A chyba mało kto by lamentował, gdyby któregoś dnia brukselska biurokracja postanowiła nałożyć jakieś sankcje na naszych południowych sąsiadów. Z tą „drobną” różnicą, że Czesi dostarczają głównie części do samochodów, a Rosja ropę i gaz (to 80% rosyjskiego eksportu do UE), które Europie byłoby ciężko zastąpić. Tyle że Rosja bez europejskich pieniędzy nie przeżyłaby nawet roku.

W wojnach handlowych nie ma zwycięzców

Zakazywanie prywatnym firmom handlu z jakimś krajem żadnej ze stron nie wychodzi na dobre. Tracą wszyscy zaangażowani w konflikt, a zyskują przedsiębiorstwa z krajów neutralnych. Unia Europejska ryzykuje, że odcięcie od rosyjskiego rynku okaże się czynnikiem, który zabije ledwo widoczne ożywienie gospodarcze i wpędzi region w ponowną recesję. Niemcy, Francja i Włochy podobnie jak cały euroland już w drugim kwartale nie odnotowały wzrostu PKB.

Struktura rosyjskiego eksportu w 2013 roku



Źródło: Eurostat

Wysokie koszty poniesie też Rosja, jej mieszkańcy i państwowe firmy (zwłaszcza sektor bankowy). Dlatego w interesie obu stron leży jak najszybsze załagodzenie konfliktu bez konieczności użycia ekonomicznej broni atomowej. Ze strony Rosji taką „opcją nuklearną” byłaby odmowa rozliczenia dostaw gazu i ropy w dolarach lub euro, żądając w zamian np. złota. Zachód mógłby zniszczyć Putina, odcinając Rosję od globalnego systemu finansowego (np. poprzez SWIFT) lub zamrażając aktywa rosyjskich oligarchów. Trzymajmy więc kciuki za wyobraźnię obu stron konfliktu, bo w razie jego eskalacji miliardy euro i dolarów mogą już nie wystarczyć, aby oszacować straty.

Krzysztof Kolany



Źródło:
Krzysztof Kolany
Krzysztof Kolany
główny analityk Bankier.pl

Absolwent Akademii Ekonomicznej we Wrocławiu. Analityk rynków finansowych i gospodarki. Analizuje trendy makroekonomiczne i bada ich przełożenie na rynki finansowe. Specjalizuje się w rynkach metali szlachetnych oraz monitoruje politykę najważniejszych banków centralnych. Inwestor giełdowy z 20-letnim stażem. Jest trzykrotnym laureatem prestiżowego konkursu Narodowego Banku Polskiego dla dziennikarzy ekonomicznych. W 2016 roku otrzymał także tytuł Herosa Rynku Kapitałowego przyznawany przez Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych. Telefon: 697 660 684

Tematy

Komentarze (16)

dodaj komentarz
~POLASKA
UNIA EUROPY --ZNIKINIE W 2014 ROKU NA PEWNO -NIE JEST POTRZEBNA W ISTNIENIU SWYM I TAKIE FAMKTY!!!!!!!!!! NASZE!!!!!!
~MacGawer
Z tym złotem to pan Kolany trochę palnął. Nawet gdyby tak zrobili, to poza podwojną indeksacją ropa Brent - cena złota - ropa Ural NIC by nie zyskali. Bo zastanówmy się: pieniądze zarobione na ropie i gazie Rosja wydaje na bieżąco na zachodzie, czy składuje w skarbcach? Ostatnio szybkość z jaką wydają walutę która wcześniej zgromadzili Z tym złotem to pan Kolany trochę palnął. Nawet gdyby tak zrobili, to poza podwojną indeksacją ropa Brent - cena złota - ropa Ural NIC by nie zyskali. Bo zastanówmy się: pieniądze zarobione na ropie i gazie Rosja wydaje na bieżąco na zachodzie, czy składuje w skarbcach? Ostatnio szybkość z jaką wydają walutę która wcześniej zgromadzili zaczęła przyspieszać. A to oznacza, że kupując na zachodzie mieliby kolejną podwojną indeksację złoto za ropę - dolar - towary. IMHO na sprzedaży ropy za złoto najlepiej wyszliby "właściciele kantorów" pobierający marże. W dodatku Rosja ma dosyć mizerny udział w międzynarodowym handlu ropą, a gdyby nie problemy techniczne z transportem na gaz nie mieliby zbyt wielu klientów. Porownanie do Czech wydaje się słuszne, tylko oni nie mają atomowki.
~rafq
Ja nie mogę tego czytać. Różnica jest taka że Czechy importują z UE sporo komponentów które po przerobieniu, zmontowaniu wracają do tej że UE, a Rosja konsumuje produkty finalne, a eksportuje to co i tak Europa musiała by kupić. Ten analityk się nie zna na niczym, od lat wieszczy krach i kryzys, upadek USD, załamanie na giełdach Ja nie mogę tego czytać. Różnica jest taka że Czechy importują z UE sporo komponentów które po przerobieniu, zmontowaniu wracają do tej że UE, a Rosja konsumuje produkty finalne, a eksportuje to co i tak Europa musiała by kupić. Ten analityk się nie zna na niczym, od lat wieszczy krach i kryzys, upadek USD, załamanie na giełdach i nic się nie sprawdza. Najlepsze jest, że w końcu trafi, wzrosty nie są wieczne. I pomimo swojej ignoranci będzie uważał że miał latami rację.
~Milicja_obywatelska
To po co czytasz. Liczby nie kłamią w przeciwieństwie do forumowiczów co kłamią zawodowo.
~Inwestor
100% racji. to jest kiepski analityk. co do zwały to duże prawdopodobieństwo, że trafi w przyszłym roku.
~luk
"Ze strony Rosji taką „opcją nuklearną” byłaby odmowa rozliczenia dostaw gazu i ropy w dolarach lub euro, żądając w zamian np. złota"ale brednie... złoto i tak poszłoby na rynek i rozliczone zostało w DOLARACH, więc dla zachodu nic by się nie zmieniło... wystarczy cene ropy obniżyć do 60 dolarów, Europa stanie sie konkurencyjna, "Ze strony Rosji taką „opcją nuklearną” byłaby odmowa rozliczenia dostaw gazu i ropy w dolarach lub euro, żądając w zamian np. złota"ale brednie... złoto i tak poszłoby na rynek i rozliczone zostało w DOLARACH, więc dla zachodu nic by się nie zmieniło... wystarczy cene ropy obniżyć do 60 dolarów, Europa stanie sie konkurencyjna, a ruskie przyjdą na kolanach...
~Inwestor
wystarczy zakręcić kurek z gazem, a europa w tym polska przyjdzie na kolanach.
~robb odpowiada ~Inwestor
myślę, że Gazprom nie jest za tym, aby zakręcać kurek z gazem tj. odcinać się od swoich klientów, a co za tym idzie nie zarabiać.
~skoczek
Policzmy... UE importuje z Rosji ropę i gaz za 200 mld EU, to równowartość mniej więcej 200 mln uncji = 6000 ton złota rocznie. Roczna światowa produkcja z pominięciem Rosji i Chin to 2000 ton, a skarbiec Bank of England świeci pustkami. Na moje oko najdalej po kwartale trwania operacji "oil for gold" COMEX i LBMA musiałyby Policzmy... UE importuje z Rosji ropę i gaz za 200 mld EU, to równowartość mniej więcej 200 mln uncji = 6000 ton złota rocznie. Roczna światowa produkcja z pominięciem Rosji i Chin to 2000 ton, a skarbiec Bank of England świeci pustkami. Na moje oko najdalej po kwartale trwania operacji "oil for gold" COMEX i LBMA musiałyby ogłosić default i podnieść cenę złota (=zdewaluować dolara) co najmniej dziesięciokrotnie.
~roni odpowiada ~skoczek
Na kilka lat by starczyło tego złota w EU. A ruscy by złotymi zębami jedli złote jabłka, i przeglądali się w polerowanej złotej blasze, bo TV, i luster by zabrakło

Powiązane: Rosja

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki