Zielonogórski LUG SA, jeden z czołowych europejskich producentów rozwiązań oświetleniowych, zmaga się z problemami finansowymi swojej spółki zależnej LUG Light Factory, podaje portal zielonagora.wyborcza.pl. Mimo sukcesów technologicznych i realizacji prestiżowych kontraktów, m.in. dla Warszawy czy Hagi, przedsiębiorstwo zmaga się z zatorami płatniczymi i agresywną konkurencją z Azji, dlatego podjęto decyzję o złożeniu wniosku o upadłość, traktowanym jednak jako ostateczność. Obecnie LUG skupia się na restrukturyzacji i ograniczaniu kosztów, a także układzie z wierzycielami.


Restrukturyzacja ratunkiem dla LUG Light Factory
W połowie marca 2026 r. LUG zainicjował postępowanie restrukturyzacyjne spółki zależnej LUG Light Factory, którego celem jest zawarcie porozumienia z wierzycielami. W wywiadzie z portalem zielonagora.wyborcza.pl prezes LUG SA, Ryszard Wtorkowski, tłumaczy, że to zła sytuacja spółki-córki doprowadziła do złożenia wniosku o ogłoszenie upadłości, co było ruchem o charakterze formalno-prawnym i ostrożnościowym. Zgodnie z przepisami, w pierwszej kolejności rozpoznawany jest wniosek restrukturyzacyjny, a ten o upadłość nie jest obecnie procedowany i nie oznacza decyzji o likwidacji zakładu.
Spółka planuje do połowy czerwca przegłosować układ z wierzycielami, Zarząd planuje przeprowadzenie głosowania nad układem z wierzycielami do połowy czerwca, co ma pozwolić na uporządkowanie zobowiązań w sposób akceptowalny dla partnerów biznesowych. Zatwierdzenie dokumentu przez sąd spodziewane jest we wrześniu, a proces ten ma na celu stabilizację finansową przy pełnym zachowaniu bieżącej działalności operacyjnej. Według danych na koniec 2025 roku, zobowiązania handlowe spółki wynosiły 37 mln zł, a bankowe 73 mln zł, przy jednoczesnym posiadaniu aktywów o wartości ponad 162 mln zł.
Niepewny los pracowników
Proces naprawczy, który rozpoczął się w drugiej połowie 2025 roku, wymusza na LUG głębokie cięcia kosztów operacyjnych oraz dostosowanie struktury organizacyjnej do nowych realiów. Spółka ogranicza wydatki pozapłacowe, benefity oraz część przywilejów pracowniczych, które przez lata były standardem w zielonogórskim zakładzie. Zarząd podkreśla, że są to rozwiązania czasowe, mające na celu uniknięcie masowych redukcji zatrudnienia i uratowanie jak największej liczby miejsc pracy.
- LUG Light Factory zatrudnia około 90 procent wszystkich pracowników Grupy LUG. To pokazuje skalę odpowiedzialności, jaką jako zarząd bierzemy na siebie, podejmując decyzje w ramach restrukturyzacji. Od samego początku naszym celem było i jest uratowanie jak największej liczby miejsc pracy. - odpowiada prezes LUG SA, Ryszard Wtorkowski, w wywiadzie dla zielonagora.wyborcza.pl.
Prezes Wtorkowski zaznacza, że nie jest w stanie jednoznacznie określić ostatecznej skali potencjalnych zwolnień, gdyż proces analizy obciążeń poszczególnych obszarów jest dynamiczny. Restrukturyzacja ma być przede wszystkim przebudową sposobu działania firmy, a jej pełne i mierzalne efekty mają stać się widoczne w 2026 roku.
Efekt domina w branży budowlanej uderza w płynność
Problemy LUG Light Factory, głównej spółki produkcyjnej w grupie LUG, nie wynikają z braku zamówień, lecz ze skomplikowanej sytuacji w sektorze budowlanym i inwestycyjnym. Przedsiębiorstwo od dłuższego czasu obserwuje wydłużające się terminy płatności oraz narastające zatory płatnicze, które dotykają firmy realizujące duże projekty infrastrukturalne. Ponad połowa należności spływa do spółki z opóźnieniem sięgającym od dwóch tygodni do nawet trzech miesięcy, co drastycznie zwiększa zapotrzebowanie na środki obrotowe.
Sytuację pogorszyła kumulacja negatywnych zjawisk geopolitycznych, począwszy od pandemii COVID-19, która przerwała łańcuchy dostaw, aż po wojnę w Ukrainie i konflikty na Bliskim Wschodzie. Wydarzenia te przełożyły się na gwałtowny wzrost kosztów energii, surowców oraz transportu komponentów wykorzystywanych w produkcji. Dodatkowym wyzwaniem jest model finansowania projektów publicznych, w którym środki są wypłacane często dopiero po zakończeniu inwestycji, co wymusza na dostawcach kredytowanie samorządów przez wiele miesięcy.
Chińska konkurencja zagrożeniem dla polskiego przemysłu
Prezes LUG zwraca uwagę na konieczność wprowadzenia mechanizmów typu *Local Content*, które promowałyby technologie produkowane w Europie w ramach zamówień publicznych. Obecnie polscy producenci muszą mierzyć się z chińską konkurencją, która oferuje tańsze zamienniki o niższej jakości, często kopiując chronione patentami wzory. Rezygnacja z wymogów dotyczących europejskiego pochodzenia produktów w programach takich jak „Rozświetlamy Polskę” jest oceniana przez zarząd jako działanie szkodliwe dla bezpieczeństwa technologicznego państwa.
LUG SA dostrzega również lukę w systemie wsparcia finansowego dla dużych przedsiębiorstw, które nie kwalifikują się do programów dla sektora MŚP, a jednocześnie są zbyt małe na wsparcie dedykowane dla koncernów strategicznych. Firma liczy na ściślejszą współpracę z instytucjami takimi jak BGK, postulując realne współdzielenie ryzyka gospodarczego między sektor publiczny a przedsiębiorców. Zdaniem prezesa, bez systemowych rozwiązań zabezpieczających kapitał obrotowy, kolejne polskie firmy z dużym doświadczeniem mogą tracić miejsce na rynku na rzecz podmiotów zagranicznych.
Oprac. AD




























































