W Libii trwa już regularna wojna domowa, która ograniczyła eksport libijskiej ropy o ok. milion baryłek dziennie. W rezultacie ceny czarnego surowca osiągnęły najwyższy poziom od 29 miesięcy, potęgując strach przed inflacją. Na rynku panują też obawy, czy tak wysokie ceny paliw nie doprowadzą do drugiej globalnej recesji w ciągu trzech lat.
„Mamy do czynienia z mieszanką strachu przed inflacją oraz zakupami napędzanymi popytem na bezpieczne inwestycje. Dopóki niepokoje polityczne na Bliskim Wschodzie i w Afryce Północnej będą trwały, tak długo ceny ropy utrzymają się na wysokich poziomach, co będzie dobrym wsparciem dla notowań złota” – powiedział cytowany przez Bloomberga Peter Fertig, szef firmy Quantitative Commodity Research.
W rezultacie w poniedziałek na nowojorskiej giełdzie towarowej za uncję złota płacono rekordowe 1.443,30 USD, czyli o 1,1% więcej niż przed weekendem. Wciąż jednak mówimy tylko o rekordzie nominalnym. Gdyby bowiem cenę 850 USD/oz z roku 1980 przeliczyć na bieżące dolary, to wyniosłaby ona ok. 2.250 USD.
Jeszcze więcej powodów do zadowolenia mają posiadacze srebra. Koszt zakupu uncjowej sztabki wzrósł dziś o 3,3%, sięgając 36,66 USD. To najwyższa cena od lutego 1980 roku, gdy za biały metal płacono nawet 50,35 USD. Po uwzględnieniu inflacji rekord sprzed 31 lat pozostaje jednak niezagrożony, ponieważ realnie wynosi on 135 USD/oz.
Krzysztof Kolany
Bankier.pl
Zobacz też:
» Czy warto inwestować w srebro?
» Czy warto inwestować w złoto?
» Tajemnica bałtyckiego indeksu
» Czy warto inwestować w srebro?
» Czy warto inwestować w złoto?
» Tajemnica bałtyckiego indeksu





























































