Ważą się losy refundacji leków przeciwcukrzycowych nowej generacji, które skutecznie pomagają chorym - informuje w piątek "Nasz Dziennik".
Jak informuje "Nasz Dziennik", leki stosowane w nowoczesnych terapiach leczenia cukrzycy nie pojawiły się na liście leków refundowanych. "Chodzi o tzw. leki inkretynowe i flozyny, które mają m.in. ochronne działanie na mięsień sercowy i wydłużają życie pacjentów" - wyjaśnia dla "ND" dr Marek Derkacz, endokrynolog i diabetolog.
Prezes Polskiego Stowarzyszenia Diabetyków, wyjaśnia na łamach gazety na czym polegają zalety nowoczesnych leków: "Nie tylko obniżają poziom cukru we krwi, ale też znacząco redukują ryzyko sercowo-naczyniowe" - i dodaje, że leki inkretynowe i flozyny nie powodują glikemii, ponieważ działają tylko wtedy, gdy cukier faktycznie jest za wysoki.
Dr Derkach zwraca również uwagę, że aktualnie pacjenci muszą korzystać z leków tzw. starej generacji, co wiąże się także z wieloma działaniami niepożądanymi. "Nie od wczoraj wiadomo, iż każdemu państwu bardziej opłaci się refundować koszty nowoczesnych terapii niż potem leczyć groźne powikłania, będą efektem stosowania gorszych leków" - zaznacza lekarz. Według niego brak refundacji nowoczesnych leków czyni z Polski "diabetologiczny skansen", gdyż stosowane w naszym kraju metody leczenia cukrzycy są w wielu krajach ograniczone lub niestosowane od kilku lat.
Jak pisze "Nasz Dziennik" pacjenci i lekarze liczyli, że leki inkretynowe i flozyny znajdą się w obowiązującym od 1 lipca nowym wykazie leków refundowanych, ale tak się nie stało. Usunięto z niego natomiast najczęściej stosowaną postać gliklazydu (Diaprel MR 60 mg), co może spowodować przymus wizyty 200 tysięcy chorych w celu ustalenia nowego leczenia w skutek podwyżki ceny leku - alarmuje "Nasz Dziennik" w oparciu o list Polskiego Stowarzyszenia Diabetyków.

plp/ mark/





























































