REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Razem proponuje rewolucję w przedszkolach: 18 dzieci zamiast 25

2026-02-19 13:25, akt.2026-02-19 13:40
publikacja
2026-02-19 13:25
aktualizacja
2026-02-19 13:40
Dodaj Bankier.pl w Google

Politycy Partii Razem poinformowali w czwartek, że złożyli do Sejmu projekt ustawy mającej zapobiec przepełnianiu się przedszkoli. Zakłada on wprowadzenie ustawowego limitu 18 dzieci w jednym oddziale przedszkolnym. Do tej pory limity te co roku wyznaczał minister edukacji narodowej.

Razem proponuje rewolucję w przedszkolach: 18 dzieci zamiast 25
Razem proponuje rewolucję w przedszkolach: 18 dzieci zamiast 25
fot. Małopolski Urząd Wojewódzki / / Flickr

Zdaniem lidera Partii Razem Adriana Zandberga obecnie masowo zamykane są oddziały przedszkolne w Polsce. - To jest absurd. Przez długie lata inwestowaliśmy pieniądze w to, żeby zbudować przedszkola. Żeby zbudować infrastrukturę. Żeby wykształcić nauczycieli przedszkolnych (...) i w tym momencie władza zamyka przedszkola. Likwiduje to, co żeśmy przez te lata zbudowali - mówił polityk na czwartkowej konferencji prasowej.

To jest absurdalna sytuacja i ona jest uzasadniana niżem demograficznym. Ale prawda jest taka, że ten niż demograficzny powinniśmy potraktować jako szansę. Jako szansę, żeby zmniejszyć grupy przedszkolne. Bo tylko wtedy nauczyciele będą w stanie poświęcić wystarczająco dużo uwagi, żeby zająć się odpowiednio każdym dzieckiem - argumentował.

Koniec z grupami po 25 osób? Razem chce ustawowego ograniczenia

Autor projektu Jakub Ferek z Razem przekonywał, że postulowany limit 18 miejsc w oddziałach przedszkolnych nie odbiega od średniej, która na ten moment wynosi ok. 19 dzieci na oddział. Ma on jednak uniemożliwić przepełnianie się przedszkoli, które - jak podkreślał - ma obecnie miejsce i prowadzi do likwidacji innych placówek.

- Mało kto wie, że w tej chwili maksymalna liczba dzieci w przedszkolu jest wyznaczana rozporządzeniem ministra edukacji. To oznacza, że w tej chwili maksymalny limit to jest 25 dzieci, ale jeżeli minister edukacji postanowi to zmienić, to w każdej chwili może to być 30, 35 itd. To jest bardzo niebezpieczne (...) i dlatego proponujemy, że standardem powinno być ustawowe ograniczenie tej liczby do 18 dzieci - wskazał.

Ferek podkreślił, że projekt ustawy Razem zapewnia, iż wraz ze zmniejszaniem liczebności grup w przedszkolach, nie będzie szło zmniejszenie finansowania. - Algorytm w tej chwili działa tak, że za dzieckiem idzie kwota potrzeb oświatowych. To powinno zostać zmienione w ten sposób, aby te grupy, które dostosują się do minimalnego i maksymalnego limitu dzieci w przedszkolu, dostaną finansowanie niezmniejszone. Tak, aby zmniejszanie grup nie prowadziło do zmniejszania finansowania. I to gwarantujemy w tej ustawie - mówił.

Wakacje na giełdzie

Mniej dzieci, tyle samo pieniędzy

Wiceburmistrz warszawskiej Ochoty z Partii Razem, Sławomir Cygler podkreślił, że w jego dzielnicy grupy przedszkolne już teraz są zmniejszane, choć niesie to ze sobą większe obciążenie finansowe samorządu. - Dopadł nas potworny niż demograficzny. Ten niż za kilka lat uderzy również w podstawówki. I teraz, w jakim kierunku pójdzie ta dyskusja? Dla neoliberałów to jest okazja, żeby oszczędzać na edukacji. Dla nas to jest okazja i szansa, żeby jakość tej edukacji poprawić - przekonywał.

- Jeśli nie wykorzystamy tej szansy teraz, to obudzimy się za kilka lat w momencie, kiedy połowa przedszkoli nie będzie istniała, będziemy zamykać kolejne podstawówki, ale faktycznie w budżecie będzie oszczędność grubych miliardów złotych. Tego nie chcemy zrobić - dodał.

Politycy Razem podkreślają, że proponowany przez nich projekt ustawy nie obciąży budżetu państwa. Ich zdaniem jedynym - jednorazowym - kosztem ma być przystosowanie infrastruktury przedszkoli do wprowadzanych zmian, czyli otwarcia większej liczby grup. - Natomiast docelowo chodzi o to, żeby finansowanie pozostało na tym samym poziomie (...) jeżeli dzieci jest mniej, to chodzi o to, żeby pieniędzy na przedszkola nie przeznaczać mniej, tylko tyle samo - mówił Ferek.

Egzotyczna koalicja w Sejmie? PiS pomaga Partii Razem

Szefowa koła Razem Marcelina Zawisza podkreśliła, że udało im się zebrać podpisy pod projektem dzięki pomocy przewodniczącego klubu PiS Mariusza Błaszczaka, który „umożliwił swoim posłom podpisywanie się pod ustawą”. Z kolei szef klubu Polski 2050 Paweł Śliz wyraził chęć dalszej rozmowy na temat tego rozwiązania.(PAP)

sza/ rbk/

Źródło:PAP
Tematy
Pora na MG HS Hybrid+! Zyskaj rabat aż do 15 000 zł.
Pora na MG HS Hybrid+! Zyskaj rabat aż do 15 000 zł.

Komentarze (14)

dodaj komentarz
prawnuk
Mam nadzieję, że żródło finansowania wskazali......
np obniżenie dopłat do partii politycznych...... oraz wzrost podatków, tak o 1/3 - bo to z zasady proporcji wynika......
VAT 32%.... itp itd......
prawnuk
18 w przedszkolu,
14 w podstawówce,
12 w liceum,
8 - licencjat,
4 - magisterium........

W liceum byłem na początku 41-42 w klasie , na 46 uczniów. Dzielono nas na językach /nie wszystko/ i na WF. Czyli średnio było 38 osób.
Czy uczyliśmy sie dobrze? cholerka wie - liceum było topowe w Polsce, wieć moja wybitna
18 w przedszkolu,
14 w podstawówce,
12 w liceum,
8 - licencjat,
4 - magisterium........

W liceum byłem na początku 41-42 w klasie , na 46 uczniów. Dzielono nas na językach /nie wszystko/ i na WF. Czyli średnio było 38 osób.
Czy uczyliśmy sie dobrze? cholerka wie - liceum było topowe w Polsce, wieć moja wybitna lokata, to pewnie było 1-2 miejsce w zwyczajnej szkole z 6 a nie 26 na 1 miejsce
gronostaj
Nie bardzo rozumiem sens tych zmian.

Jedyne co to wprowadzi to droższe i mniej dostępne przedszkola.
monuz
Już dziś w moim powiecie na otwarciu roku w wyższej szkole jest w rzędach więcej oficjeli i wykładowców niz studentów pierwszego roku.
daniel_1
Otwieracie rok w środku lutego?
Co to za szkoła?
pozhoga odpowiada daniel_1
W powiecie:)))
pazur_1_w
Pomysł mogę poprzeć, przy założeniu, że likwidujemy oddziały przedszkolne w centrach dużych miast, gdzie już praktycznie nie ma dzieci i przenosimy je do tych dzielnic, gdzie jest faktyczne zapotrzebowanie na przedszkola. Obecnie jest często tak, że w centrum jest kilka przedszkoli, które zapełnione są w 50%, a na obrzeżach, gdzie Pomysł mogę poprzeć, przy założeniu, że likwidujemy oddziały przedszkolne w centrach dużych miast, gdzie już praktycznie nie ma dzieci i przenosimy je do tych dzielnic, gdzie jest faktyczne zapotrzebowanie na przedszkola. Obecnie jest często tak, że w centrum jest kilka przedszkoli, które zapełnione są w 50%, a na obrzeżach, gdzie jest skumulowanie rodziców z dziećmi tych przedszkoli albo nie ma wcale, albo są tylko prywatne.
tomkooo
standardowe pytanie: kto za to zaplaci?
po_co
Płacić powinny pasożyty czyli kocimamy, najlepiej podatkiem w wysokości 50% dochodów.
samsza
Dzieciaki się dobrze same bawią, chyba że ma być indoktrynacja, a to wtedy im mniejsza grupa tym kontrola nad nią łatwiejsza.

Powiązane: Dzieci

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki