Jeden z trzech największych banków w Chile padł ofiarą szkodliwego oprogramowania wymuszającego okup. 7 września instytucja nie była w stanie normalnie funkcjonować, zamknięto wszystkie placówki.


Ransomware to rodzaj złośliwego oprogramowania, które zazwyczaj szyfruje dyski ofiary i żąda zapłacenia okupu w zamian za przekazanie klucza umożliwiającego odwrócenie zniszczenia. Ataki tego typu coraz częściej nakierowane są na duże instytucje – zarówno przedsiębiorstwa (niedawną ofiarą była firma Garmin), jak i urzędy czy szpitale.
6 września z tego rodzaju problemem musiał się zmierzyć Banco Estado, jeden z największych banków w Chile. Prawdopodobnie elektroniczny szkodnik przedostał się do systemu informatycznego dzięki spreparowanemu dokumentowi Office, który został otwarty przez pracownika. Zainfekowane zostały inne urządzenia w sieci.
Eksperci wezwani przez bank uznali, że instytucja nie może kontynuować działania w poniedziałek. Zdecydowano się nie otwierać placówek bankowych. W trakcie dnia uruchomiono część z nich, ale działały one w ograniczonym zakresie. Ransomware nie sparaliżował na szczęście systemów odpowiedzialnych za płatności, bankowość elektroniczną i obsługę bankomatów.
Szkodliwe oprogramowanie, które trafiło do chilijskiego banku to prawdopodobnie REvil. Jak wskazuje portal ZDNet, to drugi głośny cyberatak na banki w tym kraju. W 2018 r. hakerzy powiązani z Koreą Północną wykorzystali złośliwe oprogramowania do zatarcia śladów włamania do Banco de Chile.

MK


























































