Rafalska o niedoszacowaniu "500 plus": Zaobserwowano dopasowywanie dochodów

W trakcie realizacji programu "Rodzina 500 plus" zaobserwowano m.in. zjawisko dopasowywania dochodów w celu otrzymania świadczenia wychowawczego na pierwsze dziecko - oświadczyła minister Elżbieta Rafalska, odnosząc się do medialnych doniesień o niedoszacowaniu programu.

(fot. Krystian Maj / FORUM)

"Dziennik Gazeta Prawna" napisał, że rząd pomylił się w rachunkach dwukrotnie. Pesymistycznie ocenił liczbę urodzin i zdecydowanie nie docenił wypłat na pierwsze dziecko. "W tym roku program +Rodzina 500 plus+ miał kosztować 23,1 mld zł. Tymczasem Elżbieta Rafalska, minister rodziny, szykuje się na wydatki rzędu 24,5 mld zł" - czytamy w artykule.

Rafalska wyjaśniła w komunikacie przesłanym PAP, że szacując liczbę rodzin uprawnionych do świadczenia wychowawczego spełniających kryterium dochodowe na pierwsze dziecko, ministerstwo posługiwało się jedynym wówczas dostępnym źródłem, opracowanym przez GUS. Chodzi o badanie "Budżet gospodarstw domowych za 2014 rok".

"Badanie to opierało się na danych z 2012 i częściowo 2013 r., a jednocześnie uwzględniało takie tendencje jak kilkuletni spadek urodzeń, kryzys, malejące zaufanie społeczne czy rosnąca migracja. Co warte podkreślenia, badanie to było przeprowadzone zgodnie z metodą reprezentacyjną, która nie daje bardzo precyzyjnych danych pozwalających na bardziej szczegółowe określenie dochodów rodzin uprawnionych do świadczenia wychowawczego" - podkreśliła minister.

Jak podkreśliła, w trakcie realizacji programu "Rodzina 500+" zaobserwowano zjawisko dopasowywania dochodów w celu otrzymania świadczenia wychowawczego na pierwsze dziecko, w czego wyniku wzrosła liczba osób uprawnionych do tego świadczenia. "Liczba dzieci uprawnionych do świadczenia wychowawczego była szacowana w stosunku do rozwiązań zawartych w projekcie ustawy o pomocy państwa w wychowaniu dzieci. Rozwiązania te podczas prac w Sejmie RP zostały zmienione i spowodowały wzrost liczby uprawnionych. W efekcie tych zmian została wprowadzona możliwość wypłaty świadczenia dla samotnego rodzica bez konieczności orzekania o alimentach" - oświadczyła Rafalska.

Zwróciła uwagę, że wyższe niż zakładane wydatki na program w 2017 r. wynikają również z konieczności wypłaty świadczeń wychowawczych należnych za rok ubiegły. "Spowodowane jest to dużą skalą opóźnień w realizacji wniosków przez marszałków województw. Skutkuje to koniecznością wypłaty w bieżącym roku świadczeń przysługujących za kilkanaście miesięcy" - podkreśliła minister.

"Z oceną różnicy pomiędzy zawartym w ocenie skutków regulacji szacunkiem wydatków w 2017 r., a faktycznie poniesionymi wydatkami, należy poczekać do zakończenia bieżącego roku, gdy będzie znana liczba uprawnionych w kolejnym okresie świadczeniowym, w którym podstawą ustalania prawa do świadczenia wychowawczego na pierwsze dziecko będą dochody za 2016 r." - dodała Rafalska.

Jej zdaniem, wzrost liczby urodzeń miał niewielkie znaczenie przy obliczaniu skutków finansowych programu. "Przy założeniu, że na każde +nieoszacowane+ urodzone dziecko zostałoby przyznane świadczenie na okres 9 miesięcy (od kwietnia do grudnia 2016 r.). Wydatki byłby wyższe o ok. 23 mln zł, co stanowiło w 2016 roku 0,1 proc. całości wydatków" - wyjaśniała szefowa MRPiPS.

"Należy zauważyć, że szacowany w projekcie ustawy wzrost liczby urodzeń był poddawany przez licznych +ekspertów+ krytyce jako nierealistyczny, a rozwiązania zawarte w projekcie miały nie wpływać na wzrost liczby urodzin" - dodała Rafalska.

Według niej, większy wzrost liczby dzieci urodzonych po wprowadzeniu ustawy jest powodem do satysfakcji. "Chętnie pomylę się jeszcze bardziej. To potwierdzenie, że świadczenie wychowawcze jest bardzo istotnym wsparciem dla polskich rodzin. W dłuższej perspektywie stwarza to szansę na odbicie się od negatywnego trendu demograficznego i wzrost wskaźnika dzietności" - zaznaczyła szefowa MRPiPS.

Zwróciła uwagę, że różnica pomiędzy wydatkami na "500 plus" a szacunkiem jest niewielka i oscyluje na poziomie maksymalnie 6 proc. "Skala ewentualnego niedoszacowania jest wielokrotnie niższa niż błędy w szacunkach popełnione przez poprzedni rząd przy wprowadzenia rozwiązania +złotówka za złotówkę+, a także świadczenia rodzicielskiego" - oświadczyła Rafalska. (PAP)

pż/ karo/

Źródło: PAP

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
0 0 (usunięty)

(wiadomość usunięta przez moderatora)

! Odpowiedz
0 2 dziki_losos

Gdyby w tym programie chodziło o zwiększenie dzietności, to powinien celować w bariery przeszkadzające w zakładaniu rodziny, a nie dawać kasę "już po". W szczególności, przydałyby się dopłaty dla pracodawców przyznających urlopy rodzicielskie, aby uczynić rynek pracy bardziej przyjaznym rodzinie, a nie promujący "niezachodzenie".

Poza tym, poprawa warunków mieszkaniowych znacząco zwiększy motywację do posiadania dzieci - przecież gdzieś muszą one mieszkać, a na rynku najmu w Polsce brakuje dużych, zadbanych mieszkań; przeważająca większość to ruiny dzielone na pokoje dla studentów. A co się buduje? Mikro-apartamenty, bo najwięcej można wyciągnąć za metr od klienta ("mieszkania pod inwestycje"). Wystarczyłoby zrobić odpowiednik MdM, tylko dla najmu od właścicieli prywatnych (zamiast M+), i ustalić limit czynszu i minimalny czas najmu - 2 lata. Dodatkowo większe dopłaty zrobić do większych mieszkań (3-pokojowych). I moglibyśmy mieć koniec kryzysu mieszkaniowego w kilkanaście miesięcy, jednocześnie dając zastrzyk sektorowi prywatnemu, zamiast snuć gierkowskie sny.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 7 ~silvio_gesell

Kryterium dochodowe jest błędem. Już lepiej było zrobić 250zl na każde dziecko.

! Odpowiedz
5 9 _jasko

"zaobserwowano zjawisko dopasowywania dochodów w celu otrzymania świadczenia wychowawczego na pierwsze dziecko" które winno być z urzędu ścigane podobnie jak optymalizacja podatkowa

! Odpowiedz
4 10 jkl777

I jak kretynizm czlonkow PiS...

! Odpowiedz
1 14 trooper

Ale co powinno byc scigane, poproszenie szefa o obnizke pensji np o 20 zl? Tak samo mozesz isc prosic o podwyzke, jak i o obnizke.
Chore jest, ze osoba zarabiajaca 800 moze dostac 800+500=1300 na reke, a po podwyzce do 1000 na reke dostaje tylko 1000. Jaka tu jest motywacja do rozwoju zawodowego albo walki o awans?

! Odpowiedz
0 0 dziki_losos

Wystarczyłoby dopłacać do pewnej konkretnej kwoty, ale max 500 zł - np. zarabiasz 1800 zł, "dopełniają" do 2000. Wtedy takie optymalizacje (obniżenia) ze strony pracownika nie byłyby nic warte. Z drugiej strony, to by zdemotywowało pracodawców i pracowników do dawania i szukania podwyżek, ponieważ pracodawcy nie czuliby ciśnienia od pracowników, którym przestałoby zależeć (i tak w końcu dostaną tyle samo, z podwyżką czy bez).

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz