Bronisław Komorowski, tymczasowo pełniący obowiązki prezydenta kandydat Platformy Obywatelskiej do objęcia najwyższego stanowiska w państwie, zwleka z podjęciem decyzji w sprawie ewentualnego powołania nowego prezesa banku centralnego. Przyczyną tego stanu jest niedookreślenie w ustawie o NBP tego, czy wiceprezes Banku, Piotr Wiesiołek, ma uprawnienia do zwoływania posiedzeń RPP.
Komorowski zatem czeka na ekspertyzę, która ma przedstawić otoczenie prawne całej sytuacji. Również jego kompetencje w tej kwestii są poddawane w wątpliwość. Przed wyborami prezydenckimi musi on być nadzwyczaj ostrożny z podjęciem jakiejkolwiek decyzji, która mogłaby zostać uznana za kontrowersyjną. Dlaczego akurat obsadzenie stanowiska prezesa NBP jest postrzegane jako sprawa nad wyraz delikatna?
Przy zachowaniu należnego szacunku dla osiągnięć Sławomira Skrzypka należy jednak pamiętać, że był on uważany raczej za pośrednika między prezydentem a wykonawcami polityki pieniężnej kraju niż zupełnie niezależnego urzędnika państwowego, co wielu miało mu za złe. Zarazem wszyscy pamiętamy wypowiedzi premiera Tuska, który obiecywał Polakom wprowadzenie euro najszybciej, jak to tylko było możliwe. Również Sławomir Skrzypek uważał, że przyjęcie wspólnej waluty jest koniecznością. Studził jednak zapał premiera, dla którego euro stanowiło i stanowi nadal narzędzie polityczne służące kreowaniu propagandy sukcesu. Były prezes NBP jeszcze w swoim ostatnim artykule pisał o konieczności rozważnego podejścia do wprowadzenia wspólnej waluty. Przywoływał przy tym przykłady państw, których gospodarki w momencie przyjęcia euro nie były jeszcze na to gotowe. Mowa oczywiście o krajach nadbałtyckich czy też Grecji, gdzie finanse publiczne są w opłakanym stanie. Nowy prezes NBP najprawdopodobniej będzie prezentował zgoła inne stanowisko.
Według obecnie publikowanych sondaży, Komorowski powinien bez trudu zwyciężyć w drugiej turze wyborów. Prędzej czy później to chyba właśnie on powoła nowego prezesa banku centralnego, którego dążenia będą zatem zbieżne z polityką rządu kierowanego przez Tuska. Kolejne interwencje NBP na rynku walutowym w tym wypadku wydają się mniej prawdopodobne niż dotychczas, zwłaszcza że umocnienie PLN może zostać przedstawione jako kolejny sukces rządów Platformy Obywatelskiej.
Podstawową kwestią jest jednak sprawa naszego przystąpienia do strefy euro, która rozwiązałaby problem dużej zmienności kursu naszej waluty w stosunku do euro i manipulacji nią przez nastawionych na spekulację inwestorów. Wydaje się, że nawet absolutne rządy PO nie wpłyną na przyspieszenie przyjęcia euro, zwłaszcza w kontekście obecnych olbrzymich problemów państw „szesnastki” z obsługą długu publicznego. Trzeba to jasno powiedzieć: przyszłość strefy euro stoi pod dużym znakiem zapytania.
Pośpiech przy wprowadzeniu chociażby usztywnienia kursu PLN w stosunku do EUR w ramach ERM II jest niewskazany. Słabość europejskich gospodarek powoduje, ze Polska w coraz większym stopniu będzie prowadzić wymianę handlową z państwami spoza Starego Kontynentu. Tak więc wyeliminowanie zmienności jedynie na parze EUR/PLN może okazać się niewystarczające do wyraźnej redukcji ryzyka walutowego ponoszonego przez polskie przedsiębiorstwa. Co więcej, usztywnienie kursu wymaga ogromnego nakładu wysiłków ze strony NBP, które, biorąc pod uwagę dążenia inwestorów na rynku walutowym i postrzeganie Polski jako miejsca do atrakcyjnych inwestycji, nie koniecznie zakończą się powodzeniem. A przecież należy jeszcze wypełnić kryteria konwergencji, spośród których Polska może się pochwalić jedynie odpowiednim poziomem inflacji. Nie zapominajmy także o pewnym uniezależnieniu polityki pieniężnej od sytuacji gospodarczej w Polsce w przypadku przyjęcia wspólnej waluty.
Rząd wydaje się świadomy tych wszystkich ryzyk i pomimo usilnych starań, których celem jest przyjęcie euro w jak najmniej odległym terminie, nie powinien swoich działań przyspieszyć. Nowy prezes NBP będzie najprawdopodobniej prezentował podobne stanowisko w sprawie wprowadzenie w Polsce wspólnej waluty. Większą uwagę należy skierować na jego działania związane z bieżącą polityką pieniężną – poziomem stóp procentowych i, w szczególności, ewentualnymi interwencjami na rynku walutowym.
Tomasz Woźniak





























































