Departament Stanu USA ogłosił w środę, że jest gotowy udzielić Kubańczykom pomocy humanitarnej o wartości 100 mln dolarów oraz zapewnić darmowy internet satelitarny, jeśli tylko komunistyczny reżim w Hawanie na to pozwoli. Pomoc miałaby zostać rozdysponowana z pomocą Kościoła katolickiego.


„Stany Zjednoczone nadal dążą do przeprowadzenia znaczących reform komunistycznego systemu na Kubie, który jedynie wzbogacił elity i skazał naród kubański na ubóstwo. Jak powiedział sekretarz stanu USA Marco Rubio, Stany Zjednoczone złożyły również liczne prywatne oferty rządowi kubańskiemu, aby zapewnić hojną pomoc narodowi kubańskiemu, w tym wsparcie dla darmowego i szybkiego internetu satelitarnego oraz (przekazanie) 100 mln dolarów bezpośredniej pomocy humanitarnej” - napisano w oświadczeniu resortu dyplomacji. Jak dodano, władze na Kubie odmawiają USA udzielenia tej pomocy.
Departament Stanu chce, by pakiet został rozdysponowany we współpracy z Kościołem katolickim „i innymi wiarygodnymi, niezależnymi organizacjami humanitarnymi”.
„Do rządu kubańskiego należy decyzja, czy przyjąć naszą ofertę wsparcia, czy też odrzucić niezbędną pomoc ratującą życie i ostatecznie ponieść odpowiedzialność przed narodem kubańskimi za utrudnianie dostępu do tej niezbędnej pomocy” - czytamy w oświadczeniu.
O ofercie dodatkowego wsparcia dla Kuby mówił wcześniej sekretarz stanu USA Marco Rubio po spotkaniu z papieżem Leonem XIV i jego sekretarzem stanu, kardynałem Pietro Parolinem, poświęconym m.in. właśnie tej kwestii. Już wcześniej rząd USA oferował Kubie 6 mln dolarów pomocy na podobnych zasadach.

Oświadczenie wydano po tym, gdy prezydent USA Donald Trump napisał we wtorek, że kubańskie władze „proszą o pomoc” i że będzie o tym rozmawiać.
Trump wielokrotnie mówił wcześniej o rozmowach prowadzonych z kubańskim reżimem, choć z reguły wspominał wtedy o potrzebie zmiany komunistycznych władz na wyspie. W marcu przewidywał, że „będzie miał zaszczyt wziąć Kubę”. Nie wykluczał też użycia w tym celu siły.
Po tym, gdy USA obaliły Nicolasa Maduro w Wenezueli - kraju będącym głównym dostawcą ropy naftowej dla Kuby - administracja Trumpa odcięła wyspę od dostaw surowców energetycznych, co przyczyniło się do pogłębiającego się kryzysu i częstych blackoutów. W kwietniu Trump, mimo trwającej blokady, pozwolił na dostarczenie na Kubę ropy naftowej przez rosyjskie tankowce. Amerykański przywódca powołał się wówczas na względy humanitarne.
Z Waszyngtonu Oskar Górzyński (PAP)
osk/ rtt/

























































