Wcześniej dziennik opisał układ, jaki Orlen zawarł z czeskim przedsiębiorcą Andrejem Babisem, właścicielem Agrofertu. Jest on osobą cieszącą się dużymi wpływami w czeskim rządzie, który przecież podejmował decyzje o sprzedaży akcji Unipetrolu. Kierowany przez Zbigniewa Wróbla PKN Orlen został zmuszony do odsprzedania (ze stratą 200 milionów euro) jego chemicznej części Andrejowi Babisowi, zaprzyjaźnionemu z czołowymi czeskimi politykami. Finansowy doradca Orlenu w piśmie do zarządu spółki napisał, że umowa z Babisem to warunek wygrania przetargu na nabycie akcji Unipetrolu.
Zarząd spółki podjął decyzję o podpisaniu umowy. Okazuje się jednak, że nie miał na to zgody rady nadzorczej polskiej spółki. Umowa z Agrofertem została zawarta 7 kwietnia, podczas gdy rada nadzorcza Orlenu podjęła uchwałę, w której wyraziła zgodę na podpisanie umowy, dopiero dzień później.
Zgodnie ze statutem spółki zgody rady nadzorczej wymaga sprzedaż majątku, która przekracza 1/20 wartości aktywów spółki. Tak właśnie było w przypadku umowy z Agrofertem. Jan Waga, pełniący funkcję przewodniczącego rady nadzorczej w 2004 r., nie chciał się wypowiadać na temat ujawnionych przez dziennik faktów.
Sprawę skomentowała strona czeska. Minister przemysłu i handlu Milan Urban domaga się od czeskiego ministra spraw zagranicznych by ten przekazał Polsce jego zaniepokojenie z powodu treści i skutków jakie może wywołać publikacja, która ukazała się w „Rzeczpospolitej”. Czeski minister określił całą sprawę jako „polską bezczelność”. Urban podkreślił, że prywatyzacja Unipetrolu była przejrzysta, a Andrej Babis to uczciwy biznesmen, spełniający najlepsze czeskie standardy.
Minister skarbu Jacek Socha podkreśla, że Ministerstwo Skarbu Państwa nie zostało poinformowane o istnieniu umowy PKN Orlen z czeskim Agrofertem.
J.B.
Źródło: „Rzeczpospolita“



























































