Stołeczna policja poinformowała po godz. 12 o rozwiązaniu tzw. Marszu o Wolność, który miał w sobotę przejść z pl. Defilad na Pole Mokotowskie. Na Rządowym Zespole Zarządzania Kryzysowego rozmawialiśmy o stosowaniu polityki zero tolerancji dla protestujących przeciw zasadom bezpieczeństwa – poinformował w sobotę minister zdrowia Adam Niedzielski.


Zapowiadany wcześniej w mediach społecznościowych tzw. Marsz o Wolność rozpoczął się ok. godz. 12 na pl. Defilad; na miejscu zebrało się kilkaset osób.
Niektórzy z nich mieli ze sobą transparenty z napisami: "Fałszywa pandemia", "Stop segregacji sanitarnej", czy "Szczepionka Astra Zeneca - niebezpieczna". Widać było też biało-czerwone flagi z przekreślonym napisem Covid-19 opatrzone napisem game over. Manifestacja z pl. Defilad miała przejść na Pole Mokotowskie, gdzie o godz. 13 zaplanowano tzw. piknik wolności.
Po godz. 12 Komenda Stołeczna Policji na swoim profilu na Twitterze poinformowała, że w związku z otrzymaniem informacji od przedstawicieli stacji sanitarno-epidemiologicznej, że zachowania osób biorących udział w zgromadzeniu na Pl. Defilad prowadzą do zagrożenia dla zdrowia i życia ludzkiego, wystąpiła do przedstawiciela organu gminy o rozwiązanie zgromadzenia.
"Przedstawiciel organu gminy przychylił się do naszego wniosku. W związku z powyższym przedmiotowe zgromadzenie zostało rozwiązane. Stosowne komunikaty kierowane są do uczestników rozwiązanego już zgromadzenia" - napisała stołeczna policja na Twitterze.

Wcześniej policjanci informowali, że "na pl. Defilad obecnych jest kilkaset osób, które nie zachowują dystansu społecznego. Ponadto wiele osób nie zasłania ust i nosa. Sytuacja ta stwarza sprzyjające warunki dla przenoszenia zakażeń koronawirusem SARS-CoV-2" - napisano.
Na miejscu oprócz policji byli przedstawiciele sanepidu oraz stołecznego ratusza. Jak przekazał reporter PAP, policja na pl. Defilad zagrodziła drogę demonstrantom, których wypuszcza dopiero po wylegitymowaniu.
Jak informowali organizatorzy wydarzenia, sobotnie zgromadzenie zostało zorganizowane w celu upomnienia się o podstawowe prawa, takie jak: wolność słowa, przemieszczania się, prowadzenia działalności gospodarczej, zgromadzeń i procedur medycznych. Podkreślali również, że sprzeciwiają się "przymusowi szczepień i eksperymentów medycznych oraz cenzurowaniu dziennikarzy, naukowców i lekarzy".
Po sobotnim proteście blisko 800 wniosków do sądu i ponad pół tysiąca notatek do sanepidu
Po sobotnim proteście zostanie skierowanych blisko 800 wniosków do sądu o ukaranie i ponad pół tysiąca notatek do sanepidu - poinformował PAP rzecznik Komendanta Stołecznego Policji nadkom. Sylwester Marczak. Policjanci na protestujących nałożyli prawie 70 mandatów karnych; sześć osób zostało zatrzymanych.
Rzecznik Komendanta Stołecznego Policji poinformował PAP, że w sobotę policjanci wylegitymowali 1148 osób; nałożono także 69 mandatów karnych. Zapowiedział również, że do sądu skierowanych zostanie blisko 800 wniosków o ukaranie, z czego ponad 100 dotyczy osób, które tamowały ruch. Policjanci poinformowali również, że w związku z naruszonymi obostrzeniami do sanepidu skierowanych zostanie 538 notatek.
"Wczoraj zgodnie z naszą zapowiedzią przyświecała nam zasada zero tolerancji. Podjęto czynności wobec wszystkich osób, które w naszej ocenie dopuściły się naruszeń przepisów prawa" - powiedział nadkom. Sylwester Marczak.
Dodał, że podczas sobotniego protestu policjanci mieli do czynienia z agresją ze strony części osób protestujących. "Czworo policjantów zostało rannych. Troje z nich trafiło do szpitala. Mówimy m.in. o urazach głowy. Na całe szczęścia obrażenia funkcjonariuszy nie wymagały hospitalizacji i wszyscy opuścili szpital" - poinformował Marczak.
Policjanci zatrzymali sześć osób, z czego jedna była poszukiwana listem gończym do odbycia kary aresztu, cztery osoby dopuściły się naruszenia nietykalności cielesnej policjantów, a kolejna osoba została zatrzymana za posiadanie mefedronu. Jak poinformowała policja zatrzymany był nietrzeźwy.
"W dalszym ciągu w areszcie policyjnym przebywają dwie osoby. Oczywiście nie jest to koniec zarzutów związanych z przestępstwami. Nie wykluczamy, że liczba ta się zmieni, gdyż cały czas analizowane są nagrania z kamer. Prowadzimy także postępowanie w kierunku art. 165 kk, czyli sprowadzenia zagrożenia. Dotyczy ono organizatorów" - powiedział rzecznik. Zaznaczył, że zgromadzenie trwało, mimo jego rozwiązania.
Marczak zapowiedział, że w nadchodzących dniach ze strony policji należy się spodziewać zdecydowanych działań wobec osób naruszających obostrzenia.
"Powód jest prosty, na dniach liczba zgonów w Polsce z powodu wirusa przekroczy już 50 tys. osób. To po naszej stronie leży ogrom zadań związanych właśnie z pilnowaniem, by obostrzenia były przestrzegane, a każda osoba, która je lekceważy, musi mieć świadomość, że lekceważenie zasad bezpieczeństwa wydłuża pandemię w naszym kraju" - powiedział.
Policja użyła armatek wodnych w Amsterdamie
Policja znów rozpędziła demonstrację w Amsterdamie. Tym razem protestowano przeciwko burmistrz miasta Femke Halsemie. Demonstracja „Picie kawy dla wolności” została ogłoszona na Facebooku i była skierowana przeciwko polityce władz Amsterdamu.
Protestujący zebrali się około południa na Museumplein. Pozwolenie na manifestację dotyczyło jednak innej części miasta - Arena Parku.
Z informacji podanej na oficjalnym koncie Urzędu Miasta (Gemeente) na Twitterze demonstracja została rozwiązana, a jej uczestnicy wezwani do rozejścia się. Portal NU informuje, że podobnie jak w sobotę, policja użyła przeciw protestującym armatek wodnych.
33 osoby aresztowane w Londynie
33 osoby zostały aresztowane w sobotę w Londynie w czasie demonstracji przeciwko restrykcjom epidemicznym - podała wieczorem londyńska policja metropolitalna. W czasie protestów dochodziło do starć z funkcjonariuszami.
Mimo że demonstracje w czasie lockdownu są niezgodne z prawem, w sobotę w centrum Londynu zebrało się kilka tysięcy osób. Policja nie podała szacunkowej liczby uczestników, ale przyznała, że było ich więcej niż się spodziewała. Były wśród nich zarówno osoby, które sprzeciwiają się restrykcjom epidemicznym - w tym ci, którzy protestują przeciw debatowanemu obecnie w Izbie Gmin projektowi ustawy m.in. zwiększającej kompetencje policji w czasie demonstracji, jak i osoby, które kwestionują sam fakt epidemii.
Uczestnicy demonstracji nie przestrzegali zasad dystansowania społecznego - większość z nich nie miała maseczek na twarzach. Protest zablokował po południu główne ulice w ścisłym centrum Londynu, a w Hyde Parku doszło do przepychanek i starć z policją. Funkcjonariusze musieli w pewnym momencie nawet uciekać do samochodów, gdy część protestujących zaczęła obrzucać ich butelkami i puszkami. Jak wyjaśniła policja, większość z zatrzymanych została aresztowana za nieprzestrzeganie restrykcji epidemicznych, a liczba zatrzymanych może jeszcze wzrosnąć.
Czynnikiem zwiększającym napięcie podczas demonstracji był fakt, że tydzień wcześniej policja użyła siły w czasie wieczornego czuwania poświęconego pamięci 33-letniej kobiety Sary Everard, która została w Londynie uprowadzona i zamordowana przez funkcjonariusza policji. Zdaniem nie tylko uczestników tamtego wydarzenia, ale także wielu polityków, interwencja policji była nieproporcjonalna do zagrożenia.
Starcia w Niemczech
Od 15 do 20 tys. koronasceptyków protestowało w sobotę w Kassel w niemieckim kraju związkowym Hesja przeciwko ograniczeniom, związanym z pandemią koronawirusa. Filmy nagrane w czasie demonstracji pokazują masowe starcia z policją. Funkcjonariusze użyli gazu pieprzowego i armatki wodnej.
Wbrew zarządzeniom władz miasta, tysiące ludzi zebrały się w sobotę w centrum Kassel i uformowały pochód. Większość nie przestrzegała wymogu noszenia ochrony ust i nosa - poinformował w sobotę dziennik "Welt".
Podczas demonstracji dochodziło do starć z policją. Dziennikarze także byli zaczepiani i znieważani. Policja potwierdziła, że użyła pałek i gazu pieprzowego. Poinformowała o "kilku atakach" protestujących na funkcjonariuszy. Doszło do zatrzymań.
"Nie tolerujemy takich ataków. Pokojowy protest wygląda inaczej" - napisała policja na Twitterze.
Policja podała, że w okolicy Kassel Altmarkt demonstranci rzucali butelkami w przedstawicieli służb porządkowych i próbowali przebić się przez kordon. Funkcjonariusze użyli wtedy armatki wodnej.
Policja szacuje, że w sobotę w Kassel było od 15 do 20 tys. demonstrantów.
Siły policyjne Hesji otrzymały wsparcie ze strony Nadrenii Północnej-Westfalii, Turyngii i Nadrenii-Palatynatu. W akcji brała też udział policja federalna.
Zgodnie z piątkowym orzeczeniem Heskiego Sądu Administracyjnego (VGH) demonstracje były dozwolone tylko na terenach wystawowych Schwanenwiese, gdzie mogło się zebrać do 5 tys. osób, oraz na przylegającym do nich Platz der Deutschen Einheit, gdzie mogło przebywać maksymalnie tysiąc osób.
Niedzielski: Zero tolerancji dla protestujących przeciw zasadom bezpieczeństwa
Na Rządowym Zespole Zarządzania Kryzysowego rozmawialiśmy o stosowaniu polityki zero tolerancji dla protestujących przeciw zasadom bezpieczeństwa – poinformował w sobotę minister zdrowia Adam Niedzielski.
Minister Niedzielski podczas konferencji prasowej pytany był, jak można oceniać zachowanie tych osób, które dzisiaj protestują przeciwko zasadom bezpieczeństwa?
"Oczywiście jest to skandaliczna sytuacja. Dzisiaj na Rządowym Zespole Zarządzania Kryzysowego rozmawialiśmy właśnie o stosowaniu polityki zero tolerancji dla takich sytuacji" – powiedział.
Dodał, że "ta demonstracja była absolutnie nielegalna, bo przekroczyła limit zgromadzeń, który wynosi pięć osób". Przypomniał, że "demonstracja została zdelegalizowana po reakcji policji".
"I w tym sensie nie ma tutaj alternatywy czy innego spojrzenia, że jest to działanie nieodpowiedzialne" – ocenił.
"Na Rządowym Zespole Zarządzania Kryzysowego bardzo dużo rozmawialiśmy teraz o polityce zero tolerancji dla wszystkich, którzy nie noszą maseczek lub noszą maseczki w nieodpowiedni sposób, np. nie zasłaniając nosa. Teraz jest ten moment ze względu na narastającą liczbę zakażeń, że działania policji, działania sanepidu będą bezwzględne" – poinformował.
Niedzielski: dynamika zachorowań jest bardzo duża
Dynamika zachorowań jest bardzo duża; odsetek hospitalizacji względem liczby zachorowań w trzeciej fali jest większy, niż był w fali jesiennej; apeluję o poważne traktowanie wszystkich regulacji i obostrzeń - powiedział w sobotę minister zdrowia Adma Niedzielski.
W czasie konferencji prasowej szef resortu zdrowia podkreślił, że w związku z liczbą zakażeń "sytuacja jest bardzo poważna".
"Liczba zachorowań bardzo dynamicznie rośnie. Dzisiaj mamy kolejny raz przekroczone 25 tys. zachorowań. To jest oczywiście troszeczkę mniej niż wczoraj, ale w stosunku do zeszłego tygodnia, to jest przyrost o ponad 5 tys., czyli ta dynamika zachorowań jest bardzo duża" - powiedział minister Niedzielski.
"Myślę, że to jest ten moment, ta sytuacja, w której wszyscy musimy pójść po głęboką refleksję na temat swojego bezpieczeństwa, bezpieczeństwa naszych bliskich, bo sytuacja jest bardzo poważna" - oświadczył szef resortu zdrowia.
Zwrócił uwagę, że w ostatnim tygodniu obserwowany jest przyrost dynami zachorowań".
"Mieliśmy sytuacje, kiedy ta dynamika była rzędu 30 proc., potem 20 proc., nawet dwa tygodnie temu nieco malała, ale w ostatnim tygodniu mamy do czynienia z bardzo dużym przyśpieszenie" - powiedział Niedzielski.
Wyjaśnił, że jest to spowodowane rozwojem mutacji brytyjskiej koronawirusa. "Można powiedzieć, że wypiera ona inne szczepy wirusa. Szacujemy, że w skali ogólnopolskiej tego wirusa jest między 60-80 proc." - zaznaczył. Jak dodał - "ten wirus jest skrajnie zakaźny i niestety bardziej zjadliwy".
Przyznał, że "wcześniej często pojawiały się głosy, że ewolucja wirusa będzie prowadziła do sytuacji, w której nowa odmiana będzie bardziej zakaźna, ale mniej zjadliwa. Niestety, te informacje się nie potwierdzają" - powiedział Niedzielski. Podkreślił, że "odsetek hospitalizacji względem liczby zachorowań jest większy w trzeciej fali, niż był w fali jesiennej.
"Apeluję do państwa o rozwagę i bardzo poważne traktowanie wszystkich regulacji i obostrzeń, o bardzo odpowiedzialne podejście w najbliższych tygodniach" - powiedział Niedzielski. (PAP)
Pod przewodnictwem premiera Mateusza Morawieckiego odbyło się w sobotę posiedzenie Rządowego Zespołu Zarządzania Kryzysowego. Udział w spotkaniu wzięli także: wicepremier, prezes PiS Jarosław Kaczyński, szef MSWiA Mariusz Kamiński, marszałek Sejmu Elżbieta Witek, minister zdrowia Adam Niedzielski i szef KPRM Michał Dworczyk.(PAP)
autorzy: Marcin Chomiuk, Wojciech Kamiński, Olga Łozińska, Magdalena Gronek,
Z Londynu Bartłomiej Niedziński
Z Berlina Berenika Lemańczyk
Z Amsterdamu Andrzej Pawluszek
apa/ bml/ kib/ mal/ bjn/ mars/ mgw/ mhr/ mchom/ wnk/ mrr/ oloz/ joz/



























































