Śledczy przesłuchiwany był przez Prokuraturę Okręgową w Płocku, która bada w jakich okolicznościach prezes PiS Jarosław Kaczyński zapoznawał się z tajnymi aktami śledztw w sprawie mafii paliwowej.
Według dziennikarzy tygodnika, krakowski prokurator opowiedział śledczym o sprawie 138 kaset magnetofonowych, na których austriacka policja nagrała w latach 90 - tych dziesiątki rozmów braci Kunów i Aleksandra Żagla.
Według medialnych doniesień kasety miały ilustrować relacje biznesmenów z politykiem SLD Sławomirem Wiatrem i światem przestępczym. Informacje te zelektryzowały ówczesne kierownictwo resortu sprawiedliwości. Kuna, Żagiel, Wiatr, a także Edward Mazur byli bowiem uczestnikami opłatkowego spotkania z Jolantą Kwaśniewską w 1995 roku. Mimo, iż w prasie ukazały się zdjęcia z tego spotkania, była pierwsza dama oficjalnie zaprzeczyła, by znała się biznesmenami
Z zeznań Wełny wynika, że w sprawie taśm do krakowskiej prokuratury wystąpił Bogdan Święczkowski, prawa ręka Zbigniewa Ziobry. Jak się okazało 1998 roku taśmy dostała lubelska prokuratura tropiąca, podobnie jak Austriacy, przemytników papierosów.
Z informacji zaczerpniętych u lubelskich śledczych krakowscy prokuratorzy wywnioskowali, że taśmy nic nie wniosą do śledztwa w sprawie mafii paliwowej. Taką też odpowiedź Wełna przekazał do ministerstwa sprawiedliwości.
Jak nieoficjalnie dowiedział się "Newsweek", w resorcie sprawiedliwości zaczęto analizować, czy taśmy można by "podpiąć" pod inne śledztwo. Wskazywać to może, że tak naprawdę nie chodziło o cenny dowód ale o materiał służący do gry politycznej.
Więcej na temat ustaleń płockiej prokuratury w "Newsweeku".
Nesweek/iar/biel/łp
Źródło:IAR


























































