Programista na start chce co najmniej 8000 zł na rękę

Średnie oczekiwania finansowe programistów na początku ich kariery to 8000 złotych netto, rzeczywistość sprowadza ich jednak na ziemię. Na stanowiskach juniorskich dostają najczęściej dwukrotnie mniej. 

(Pexels)

Portal rekrutacyjny dla pracowników IT No Fluff Jobs zbadał, jakie oczekiwania mają młodzi programiści. "Juniorzy w świecie IT to początkujący programiści, często świeżo po studiach, kursach czy szkołach programowania. Według naszych danych jest to najaktywniejsza grupa na rynku pracy IT. Aktywnie poszukują pracy i masowo wysyłają aplikacje. Ogłoszenia juniorskie w ciągu kilku tygodni potrafią zebrać nawet 200 aplikacji" - czytamy w raporcie NFJ. Jak podają autorzy, na jedno ogłoszenie juniorskie przypada średnio 40 aplikacji. 

Oczekiwania finansowe są w dużej mierze zależne od płci aplikującego. Kobiety chcą zarabiać na początku o 35 proc. mniej - preferowana stawka dla nich to 5 791,68 zł netto, a dla mężczyzn - 8 904,62 zł netto. Jak wygląda zderzenie z rzeczywistością? Kobietom na początek płaci się około 3,5 tys. zł netto, a mężczyznom - 4,2 tys. zł netto. 

60 proc. rozpoczynających karierę programistów liczy również na umowę o pracę, 31 proc. preferuję współpracę na zasadach B2B. Możliwość rozwoju jest dla nich bardziej istotna niż atmosfera w pracy czy nawet wysokość wynagrodzenia. Najmniej istotne w wyborze pracodawcy jest jego renoma i benefity pozapłacowe. 

Młodzi programiści deklarują znajomość Javy, JavaScript i Pythona (po około 20 proc.). Nieco mniej, bo 12,5 proc., deklaruje C# i C++ jako główny język programowania. 

Weronika Szkwarek

Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
2 6 coderx

Software House'y biorą outsourcing za min. 250$/h i odpalają juniorowi 10$ a seniorom 25$. Przykro stwierdzić ale to nadal tyranie za miskę ryżu, zwłaszcza, że praca nie należy do najłatwiejszych. Nie ma czym się podniecać.

! Odpowiedz
11 34 wizytator

Programiści!
Sami widzicie po komentarzach tzw. pseudo pracodawców, że w tym kraju więcej niż 3000-3500 wam się nie należy. Nie dziwię się, że uciekacie stąd byle dalej. Bo to i klimat ujowy i atmosfera pracy nie lepsza. A tym naszym sknerom zostają pracownicy z Ukrainy, którzy tu długo miejsca nie zagrzeją. Mentalności nie zmienisz, dobrze że miejsce zamieszkania już można. A pozdrowić środkowym palcem.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
19 59 mick63

Każdy logicznie myślący człowiek powinien zdawać sobie sprawę z tego że jeżeli w firmie rosną koszty (w wielu koszt pracy jest kosztem głównym) trzeba je w jakiś sposób zniwelować (zwolnienia, zakup tańszych surowców, podwyżki cen produktów). Nie mogę zrozumieć logiki niektórych mówiących że niedługo każdy będzie zarabiał 8000 a za mniej nie będzie chciało mu się wstawać. ZROZUMCIE w końcu że jutro minimalna może być 10000 zł ale dobra pierwszej potrzeby czyli np żywność będą kilkukrotnie droższe niż dzisiaj ewentualnie będziecie wpierdzielać gó..o z zagranicy. Zgadza się będziesz zarabiał 8000 ale siła nabywcza pieniądza będzie taka jak dzisiaj 2000 jeżeli nie niższa.

Co do tego że nikomu się nie będzie chciało wstawać to gorąco liczę na to że kiedyś skończy się PISowskie rozdawnictwo i zastępy leniuchów i nierobów wezmą się do pracy. Tyle w temacie.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
2 17 po_co

Jeżeli jeden pracownik jest w stanie wykonać jedną czynność na 200 produktach, a wykonanie produktu wymaga wykonania 5 czynności to zarabia minimalną krajową czyli ok. 2500 zł brutto.
Zajmuję się automatyzacją procesu produkcji, zaprojektowana przeze mnie linia automatyczna, wykonuje 4 z 5 etapów produkcji produkując 480 gotowych urządzeń na zmianę.

W czasie kiedy ten jeden pracownik wykona pełen proces produkcji 200 sztuk urządzeń, linia wyprodukuje ich 5760 sztuk.
Proporcja wynosi 28 do 1.

Ciekawi mnie dlaczego taki społeczny sprzeciw budzi moje oczekiwanie wysokich zarobków, skoro wydajność mojej pracy pokrywa się z wydajnością ok. 30 osób.
Nikt natomiast nie oferuje mi jeszcze zarobków na poziomie 70 tys. zł miesięcznie - co do kosztów to te 5760 wyprodukowanych sztuk urządzeń jest sprzedawane za ok. 6 milionów złotych, koszt produkcji (całkowity) to niecały 1 milion złotych, więc mam wrażenie że koszty pracownicze na poziomie tych 70 tyś. zł (zgodnie z prezentowaną wydajnością) nie były by największym obciążeniem.

I nie mów mi o ukrytych kosztach transportu etc. planuję taką produkcję od pierwszej kotwy zrobotyzowanej linii do ostatniej śrubki na testerze elektrycznym.

Poświęciłem 20 lat na naukę zawodu i mam prawo oczekiwać, że za moją wiedzę, doświadczenie i umiejętności zapłaci mi się DUŻE pieniądze. W nosie mam to, że Kowalski może tego nie rozumieć albo że Nowak może mieć pretensje dlaczego takie magistery zarabiają dużo. Mój ojciec był majstrem w chucie w czasach kiedy wykształconym płaciło się grosze bo liczyła się warstwa robotnicza. Mój ojciec zatrudnił chłopaka po technikum i chciał mu płacić równowartość dzisiejszych 3 tyś. zł, co zbulwersowało zarząd huty który twierdził, że w tym czasie było to więcej niż mógł zarobić robotnik z niewielką dawką nadgodzin.
Mój tata zadał wtedy swojemu kierownikowi proste pytanie:
"czy którykolwiek z robotników będzie w stanie utrzymać piece w gotowości ?"
Kierownik oczywiście zaprzeczył, więc mój tata szedł w ten temat:
"czy którykolwiek z robotników będzie w stanie usunąć awarię elektryczne ?"
Odpowiedź była jasna, tata nie drążył tematu - uruchomienie pieca kosztowało tysiące złotych, a gdyby surówka w nim zastygła to wymiana pochłonęła by miliony złotych - kierownik doskonale to rozumiał, nie był głupi to czasy były głupie, ostatecznie technik otrzymał te 3 tyś. zł ale zabroniono mu pracy na nadgodziny.
W tym samym czasie podniesiono wynagrodzenie robotników i skończyło się tak, że przeciętny pracownik huty zarabiał ok 5 tys. zł z nadgodzinami, przytoczony technik 3 tys. zł, a mój tata nie mógł zarobić więcej niż 2,5 tys. zł.

Rozumiem taką logikę preferujesz aby ludzie którzy zarządzają naprawdę kosztownymi zasobami zarabiali mało bo pracodawcę na nich nie stać ? To być może pracodawca powinien zająć się produkcją mioteł, biznes tańszy i nie potrzeba tu wielu informatyków.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
19 15 grzegorzkubik

Bardzo dobrze ,ze tego oczekuje. Metr mieszkania w stolicy to 10 tys zł szkopuł w tym, że wiele firm nie jest w stanie tyle płacić ale przyjdzie czas na takie wynagrodzenie w Polsce. Dziś w Amzonie na magazynie da się zarobić 3000 zł netto. Niebawem mało kto będzie wstawał za mniej niż 4000 zł netto. Przy rosnących wynagrodzeniach za jakiś czas 8000 zł neto to będzie standard.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
4 53 infinum

A metr mieszkania będzie wtedy kosztował 25 tys. i będzie jak było.

! Odpowiedz
5 11 tryby

Na stanowisku juniora dostają 3-4x mniej.

! Odpowiedz
25 23 1a2b

Wyedukowany informatyk baaaardzo niechętnie a raczej nigdy nie powie o sobie, że jest programistą. I tutaj upatruję rzeczywistych mechanizmów sprowadzających na ziemię tzw. 'programistów'. To są najczęściej przyuczeni kolesie którzy z jakiegoś powodu nie chcą pracować w zawodzie wyuczonym.

! Odpowiedz
4 59 a-zet

Chcieć to sobie może. Nikt nie da poważnej kasy kolesiowi co więcej popsuje niż pożytku przyniesie, inni muszą go niańczyć i uczyć przez x miesięcy a jeszcze nie wiadomo co z niego w ogóle będzie.

! Odpowiedz
21 94 glos_rozsadku

ściema. Pensja początkującego programisty to minimalna. Po 3 miesiącach 3500 na rękę w dużych miastach i 2500 na rękę w małych.

! Odpowiedz
Polecane
Najnowsze
Popularne