Kurs szwajcarskiej waluty utrzymuje się blisko najniższych poziomów od lipca 2011 roku. Już w piątek para frank-złoty dotarła do dolnego ograniczenia kanału wzrostowego, w którym pozostaje od marca 2010 roku. Jeśli helwecka waluta potanieje jeszcze o kilka groszy, będzie można mówić o odwróceniu długoterminowego trendu wzrostowego.
Choć ekonomiści od kilku miesięcy twierdzili, że dobre wyniki polskiego przemysłu są nie do utrzymania w dłuższym terminie, to dzisiejsze dane Głównego Urzędu Statystycznego zupełnie rozminęły się z prognozami analityków. W lutym dynamika produkcji spadła do 4,6% rdr wobec 9% w styczniu i mediany prognoz rzędu 8,7%.
Mocniej od oczekiwań spadł też ceny produkcji, które były o 0,3% niższe niż w styczniu. Dynamika roczna spadła z 7,9% do 6,3%. Choć to wciąż bardzo wysoki wynik, to tempo spadku może schłodzić „jastrzębie” nastroje w Radzie Polityki Pieniężnej i wygasić i tak niezbyt silne oczekiwania na podwyżkę stóp procentowych.
Źródło: Bankier.pl
Początkowa reakcja złotego była negatywna. Euro podrożało o ponad jeden grosz. Jednakże rynek szybko ustabilizował się na poziomach zbliżonych do piątkowego zamknięcia notowań. O godzinie 14:50 za euro płacono 4,11 złotych. Dolar kosztował 3,12 zł, zaś cena franka szwajcarskiego wyniosła 3,40 zł.
Krzysztof Kolany
Bankier.pl
































































