Prezydent Iranu Masud Pezeszkian wezwał w środę siły bezpieczeństwa do powstrzymania się od ataków na uczestników protestów - przekazała agencja AFP, powołując się na irańskie media. Apel nie dotyczy jednak „uczestników zamieszek” - powiadomiła agencja prasowa Mehr.


- Prezydent Pezeszkian nakazał, aby nie podejmować żadnych środków bezpieczeństwa wobec protestujących i osób biorących udział w wiecach – oświadczył w nocy z wtorku na środę wiceprezydent Iranu, Mohammad Dżafar Gempanah. - Osoby uzbrojone w broń palną, noże i maczety, atakujące posterunki policji i obiekty wojskowe, uczestniczą w zamieszkach. Należy odróżniać ich od protestujących – dodał.
Irańskie protesty rozpoczęły się od strajku związanego z gwałtownym spadkiem wartości krajowej waluty i trudną sytuacją ekonomiczną, ale szybko nabrały charakteru politycznego. Pojawiły się hasła wymierzone w rząd i władzę ajatollahów. W ciągu 11 dni manifestacje objęły - zdaniem opozycyjnego portalu Iran International - powyżej 200 miast. Media donosiły, że w kilku miejscach - w tym w położonym na południu kraju Szirazie - siły bezpieczeństwa miały strzelać do demonstrantów.
Krajowa agencja Mehr zbagatelizowała zajścia, wyrażając przekonanie, że relacje „niektórych wrogich zagranicznych mediów” wyolbrzymiają skalę „ograniczonych, lokalnych zamieszek”, a codzienne życie w Iranie toczy się normalnie. Dodała, że „akty wandalizmu i zakłócanie porządku publicznego” to efekt działań niewielkiej grupy sprawców w zaledwie kilku lokalizacjach.
Według aktywistów działających na emigracji, w protestach zginęło dotychczas 35 osób, a ponad 2 tys. manifestantów zostało aresztowanych.

Prezydent USA Donald Trump zapowiedział 2 stycznia, że Stany Zjednoczone przyjdą z odsieczą irańskim demonstrantom, jeżeli rząd będzie zabijać protestujących.
„Jeżeli władze w Teheranie będą strzelać i brutalnie zabijać manifestantów, USA przyjdą im z odsieczą” - napisał Trump na platformie Truth Social. „Jesteśmy uzbrojeni i gotowi do akcji” - dodał. (PAP)
Macron, Merz i Starmer potępiają zabijanie manifestantów w Iranie
Przywódcy Francji, Wielkiej Brytanii i Niemiec - Emmanuel Macron, Keir Starmer i Friedrich Merz - zdecydowanie potępili w piątek zabijanie manifestantów i przemoc, której dopuszczają się siły bezpieczeństwa w Iranie. We wspólnej deklaracji wezwali oni władze irańskie do powściągliwości.
„Jesteśmy głęboko zaniepokojeni informacjami o przemocy, której dopuszczają się irańskie siły bezpieczeństwa, i zdecydowanie potępiamy zabijanie manifestantów” – napisali przywódcy trzech krajów.
Zaapelowali też do władz irańskich o „powstrzymanie się przed wszelką przemocą i o respektowanie podstawowych praw obywateli irańskich”.
Od 13 dni w Iranie trwają antyrządowe protesty, w których – według piątkowej informacji agencji AP – zginęły już co najmniej 62 osoby. Demonstracje rozpoczęły się 28 grudnia na tle pogarszającej się sytuacji ekonomicznej, ale szybko przerodziły się w wystąpienia o charakterze antyrządowym. Protestujący wzywają m.in. do obalenia teokratycznego reżimu. Pojawiają się też hasła poparcia dla monarchii, obalonej w 1979 r. podczas rewolucji islamskiej. (PAP)
mw/ ap/
os/ rtt/






























































