Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo (PGNiG) ze spokojem czeka na wyznaczenie terminów rozpraw w dwóch postępowaniach arbitrażowych, do których zostało wezwane przez Gazprom - poinformował podczas czwartkowego spotkania z dziennikarzami prezes PGNiG Paweł Majewski.


"Jeśli chodzi o obydwa arbitraże, tego dotyczącego cen w kontrakcie jamalskim i tego, który dotyczy dywidendy w EuRoPol Gazie, stoimy na stanowisku, że roszczenia Gazpromu są bezpodstawne. (...) Czekamy na wyznaczenie terminów rozpraw, na wyznaczenie arbitrów, ze spokojem patrząc na tę sytuację" - powiedział prezes PGNiG.
W środę polska spółka poinformowała, że Gazprom wezwał PGNiG na arbitraż dotyczący wypłaty dywidend z zysków spółki EuRoPol Gazu oraz ws. naruszenia przysługujących mu praw, wynikających z zasad nadzoru korporacyjnego w EuRoPol Gazie.
Drugim pozwanym w wezwaniu Gazpromu jest EuRoPol Gaz. Spółka ta jest właścicielem polskiego odcinka gazociągu jamalskiego. PGNiG zaznaczyło, że posiada, bezpośrednio i pośrednio, poprzez spółkę zależną Gas-Trading, 51,18 proc. akcji w kapitale zakładowym EuRoPol Gazu, a 48,82 proc. akcji należy do Gazpromu. Skumulowany zysk EuRoPol Gazu z lat ubiegłych, możliwy do przeznaczenia na poczet dywidend dla akcjonariuszy, wynosi 1,74 mld zł.
Zgodnie z informacją polskiej spółki, wezwanie Gazpromu dotyczy domniemanego naruszenia praw rosyjskiego koncernu jako akcjonariusza do otrzymania dywidend z zysków EuRoPol Gazu. Drugi punkt dotyczy domniemanego naruszenia praw wynikających z zasad nadzoru korporacyjnego przysługujących Gazpromowi oraz członkom zarządu EuRoPol Gazu powoływanym przez Gazprom.

"Jeśli chodzi o arbitraż dotyczący cen, to przypomnę, że to jest w zasadzie reakcja na nasze wezwanie do obniżenia cen. Taką formułę przewiduje kontrakt jamalski, że strony mogą nawzajem składać wnioski o zmianę warunków cenowych, a wobec ich nieuznania przez drugą stronę, pozywać się do arbitrażu w kwestii ustalania cen. Spodziewaliśmy się takiego działania ze strony Gazpromu" - stwierdził w czwartek Majewski.
PGNiG poinformowało 14 stycznia tego roku, że otrzymało wezwanie na arbitraż przed Trybunałem Arbitrażowym z siedzibą w Sztokholmie. Wezwanie obejmuje żądanie zmiany warunków cenowych gazu dostarczanego przez Gazprom na podstawie kontraktu jamalskiego. Gazprom oczekuje podwyższenia ceny kontraktowej z mocą wsteczną.
Jak wtedy komentował to wezwanie prezes PGNiG Paweł Majewski, wnioski Gazpromu o renegocjację zostały złożone w odpowiedzi na wnioski PGNiG o obniżenie ceny kontraktowej z dnia 1 listopada 2017 r. i 1 listopada 2020 r., przy czym, w warunkach rekordowo wysokich cen gazu w Europie, wniosek PGNiG z listopada 2020 r. został zmodyfikowany 28 października 2021 roku.
PGNiG dwukrotnie, w latach 2011 i 2015 roku, korzystało z prawa do rozpoczęcia arbitrażu przewidzianego w kontrakcie jamalskim. W efekcie postępowania zainicjowanego w 2015 r., w marcu 2020 r. Trybunał Arbitrażowy zmienił formułę cenową kontraktu, przychylając się do wniosku PGNiG.
W połowie czerwca 2020 roku PGNiG poinformowało, że zawarło z Gazpromem aneks do kontraktu jamalskiego, w którym m.in. uzgodniono, że 1 lipca 2020 r. rosyjski koncern zwróci ok. 1,5 mld dol. nadpłaty za gaz dostarczany po 1 listopada 2014 r. (PAP)
Nie planujemy podpisania długoterminowego kontraktu z Gazpromem
Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo (PGNiG) nie planuje podpisania długoterminowego kontraktu z Gazpromem na dostawy gazu do Polski - poinformował podczas czwartkowego spotkania z dziennikarzami prezes PGNiG Paweł Majewski.
"Nie planujemy zawierania długoterminowego kontraktu z Gazpromem" - powiedział prezes PGNiG, czy polska spółka rozważa możliwość zawarcia długoterminowego kontraktu z Gazpromem.
"Widać wyraźnie jak bardzo Rosjanie nalegają, prą do tego, żebyśmy podpisali nowy kontrakt długoterminowy w miejsce kontraktu jamalskiego, zresztą, żeby nie tylko Polska to zrobiła. Takie same dążenia widać wobec innych krajów Unii Europejskiej" - stwierdził szef PGNiG.
Dodał, że Gazprom mówi wprost, że gaz mógłby być tańszy, gdyby wszyscy w Europie podpisali kontrakty długoterminowe na dostawy błękitnego paliwa.
"To jest fałszywa retoryka, która będzie w dalszym ciągu prowadziła do budowania dominującej pozycji Gazpromu, wzmacniania jej, a tym samym do uzależniania Europy od dostaw, a w konsekwencji decyzji jednego kontrahenta" - podkreślił Majewski.
autor: Łukasz Pawłowski
pif/ drag/
































































