REKLAMA

Prawomocny wyrok za tragedię w Szczyrku. Sąd zdecydował

2026-05-20 14:55, akt.2026-05-20 17:13
publikacja
2026-05-20 14:55
aktualizacja
2026-05-20 17:13
Dodaj Bankier.pl w Google

Sąd Apelacyjny w Katowicach utrzymał w środę w mocy wyrok skazujący na kilkuletnie kary więzienia sześcioro oskarżonych w sprawie wybuchu gazu w Szczyrku w grudniu 2019 r. W wyniku eksplozji, która całkowicie zniszczyła trzykondygnacyjny dom, zginęło osiem osób, w tym czworo dzieci.

Prawomocny wyrok za tragedię w Szczyrku. Sąd zdecydował
Prawomocny wyrok za tragedię w Szczyrku. Sąd zdecydował
/ Śląski Urząd Wojewódzki

Oskarżeni zostali skazani na kary od dwóch do sześciu lat więzienia. Zachowanie ich wszystkich, choć nieumyślne, doprowadziło do wybuchu gazu, zawalenia się domu, pożaru, a w konsekwencji do śmierci ośmiu osób – uznał SA. Orzeczenie jest prawomocne.

Jak wynika z ustaleń śledztwa i procesu, do wybuchu doprowadziło przewiercenie gazociągu pod ulicą. Na ławie oskarżonych zasiadło sześć osób. To Roman D., szef firmy zlecającej przewiert, i dwaj wykonawcy zadania – Marcin S. i jego pomocnik Józef D. Pozostała trójka – Marcin K., Jakub K. i Ewa K. – została oskarżona m.in. o nieprawidłowości przy rozbudowie sieci gazowej, fałszowanie dokumentacji i podżeganie do składania fałszywych zeznań. To pracownicy innej firmy, realizującej inwestycję związaną z rozbudową sieci gazowej.

Nieprawomocny wyrok zapadł w maju 2024 r. Sąd Okręgowy w Bielsku-Białej sąd wtedy skazał Romana D. na sześć lat więzienia, Marcina S. na cztery lata, a Józefa D. na trzy lata (SA w środę obniżył tę karę do dwóch lat więzienia). Nie mogą oni wykonywać zawodu przez 10 lat. Marcinowi K., Jakubowi K. i Ewie K. sad wymierzył po cztery lata i dwa miesiące więzienia. Otrzymali oni również zakaz wykonywania zawodu, prowadzenia działalności gospodarczej i zajmowania stanowisk przez 10 lat. Cała szóstka ma wypłacić poszkodowanym zadośćuczynienia i odszkodowania – w sumie około 2 mln zł.

Apelacje od wyroku z I instancji złożyły wszystkie strony procesu – obrona domagała się uniewinnienia, a prokuratura, według której oskarżeni działali umyślnie z zamiarem ewentualnym, żądała surowszych kar. SA, który rozpoznawał te odwołania ocenił, że proces w I instancji został przeprowadzony prawidłowo, a wymierzone kary są sprawiedliwe. Nie podzielił kluczowych zarzutów, zawartych w złożonych apelacjach. Wprowadził natomiast pewne korekty do orzeczenia – chodzi m.in. o opis zarzucanych oskarżonym czynów i zmianę kwoty jednego z zadośćuczynień - ale nie miały one wpływu na wymiar kar – jedynie w przypadku jednej osoby, Józefa D., złagodził karę z trzech do dwóch lat więzienia. Uzasadnił to jedynie pomocnicą rolą jaką pełnił ten mężczyzna podczas prowadzonych prac i tym, że to nie on podejmował decyzje.

Wakacje na giełdzie

Do tragedii doszło 4 grudnia 2019 r. Kluczowy okazał się sposób położenia instalacji elektrycznej. Jak zaznaczył w środę przewodniczący składu orzekającego SA Piotr Pośpiech, największym uchybieniem było prowadzenie przewiertu. Wbrew projektowi i zasadom oskarżeni zdecydowali się wykonać przewiert zamiast otwartego wykopu, mieli też obowiązek dowiedzieć się na jakiej głębokości znajduje się gazociąg zamiast wykonywać te prace „w ciemno”. Gaz uchodzący z rozszczelnionego gazociągu dostał się pod dom przy ul. Leszczynowej i wybuchł doszczętnie niszcząc tę nieruchomość.

Sąd zaznaczył, że odpowiedzialność za tę tragedię ponoszą nie tylko wykonujący przewiert, ale też osoby, które realizowały wcześniejszą inwestycję – kładły instalację gazową. – Zdaniem sądu i w jednym, i w drugim przypadku istnieje związek przyczynowo-skutkowy, ten faktyczny, jak i ten normatywny – powiedział sędzia Pośpiech.

- Gdyby nie prace pierwszych, wykonane w sposób wadliwy, nie doszłoby do przewiercenia tej instalacji gazowej. Gdyby gazociąg był położony na głębokości 80 cm, to prace wykonywane później, na głębokości 130-150 cm, nie doprowadziłyby do przewiercenia tego gazociągu. Z kolei gdyby panowie, którzy kładli przewód energetyczny pracowali metodą wykopu otwartego i zgodnie z projektem kładli tę swoją instalację, to nie uszkodziliby tego gazociągu, który wcześniej został wadliwie położony – opisywał sędzia. SA ocenił, że jedno i drugie zachowanie stwarzało zagrożenie dla bezpieczeństwa publicznego.

Obrońca Romana D. mec. Andrzej Herman mówił po wyroku dziennikarzom o ewentualnej możliwości wniesienia kasacji. Jak oświadczył, nie jest zadowolony z ustnego uzasadnienia wyroku – Mam prawo stwierdzić, że nie mogę czuć się usatysfakcjonowany takim zakresem motywów ustnych, jakie przed chwilą usłyszeliśmy – powiedział adwokat. Decyzja na temat dalszych działań zapadnie po pisemnego uzasadnienia – dodał.

Prok. Lucyna Stebelska z Prokuratury Okręgowej w Bielsku-Białej wyraziła satysfakcję, że sąd potwierdził winę wszystkich oskarżonych. Również ona zapowiedziała, że po zapoznaniu się z pisemnym uzasadnieniem oskarżyciel publiczny rozważy kasację. Przed sądem okręgowym prok. Stebelska żądała dla Romana D. 10 lat więzienia, dla Marcina S. – ośmiu lat, a dla Józefa D. – sześciu lat. Dla oskarżonych, na których ciążyły zarzuty spowodowania nieprawidłowości przy rozbudowie sieci gazowej, żądała kar od pięciu lat i dwóch miesięcy do pięciu i pół roku.

– Nasza ocena związana była z pierwotnie przyjętą, surowsza kwalifikacją zarzucanych im czynów, na tym też opieraliśmy swoje stanowisko, biorąc pod uwagę zakres nieprawidłowości (...) na miejscu zdarzenia, rozmiar tragicznych skutków, w tym śmierć ośmiu osób, w tym czworga dzieci. Tym kierowaliśmy się i celami, jakie ma osiągnąć kara zarówno w stosunku do oskarżonych w procesie karnym, jak i w zakresie jej społecznego oddziaływania – wyjaśniła oskarżycielka.

Na ogłoszeniu wyroku nie stawił się żaden z oskarżonych. W sądzie była natomiast grupa bliskich ofiar katastrofy, którzy poprosili swojego pełnomocnika radcę prawnego Mariusza Mazurka, by w ich imieniu przekazał dziennikarzom, że są usatysfakcjonowani treścią wyroku. – W ocenie pań pokrzywdzonych, jest on wyważony. Oczywiście ta krzywda nigdy nie zostanie naprawiona, strata osób najbliższych powoduje głęboką ranę w sercu do końca życia – zaznaczył mec. Mazurek.

Pokrzywdzeni ocenili, że uzasadnienie środowego wyroku oddaje rzeczywisty przebieg wydarzeń i sąd słusznie przyjął, że oskarżeni nie działali umyślnie, orzeczone kary uważają za adekwatne. – Osoby skazane wyrokiem, tak jak powiedział sąd, na pewno nie chciały nikogo zabić, natomiast skutek jest, jaki jest (...) Najważniejsze dla moich klientek jest to, że proces się zakończył uznaniem wszystkich winnych, które poniosą odpowiedzialność – dodał mec. Mazurek. Jak podkreślił, kwestia zadośćuczynień i rekompensat finansowych ma dla bliskich ofiar trzeciorzędne znaczenie. (PAP)

kon/ kcz/

Źródło:PAP
Tematy

Komentarze (4)

dodaj komentarz
samsza
Przy rozbudowie sieci gazowej odwierty wykonuje się bardzo często.
Metoda wykopu tradycyjnego: czy jest wymagany odwiert? Nie. Rury układa się w standardowym wykopie otwartym (w rowie), który jest następnie zasypywany.
Metody bezwykopowe: (mikrotunelowanie, krety i przewierty HDD) - Czy jest wymagany odwiert? Tak. To standard
Przy rozbudowie sieci gazowej odwierty wykonuje się bardzo często.
Metoda wykopu tradycyjnego: czy jest wymagany odwiert? Nie. Rury układa się w standardowym wykopie otwartym (w rowie), który jest następnie zasypywany.
Metody bezwykopowe: (mikrotunelowanie, krety i przewierty HDD) - Czy jest wymagany odwiert? Tak. To standard we współczesnym gazownictwie. Stosuje się je, aby uniknąć niszczenia nawierzchni dróg, torowisk czy ingerencji w cenne środowisko naturalne.
HDD (ang. Horizontal Directional Drilling): Najpopularniejsza metoda, w której wykonuje się sterowany przewiert horyzontalny. Maszyna wiertnicza drąży pod ziemią specjalny otwór, do którego następnie wciąga się gotowy odcinek gazociągu.
Niezależnie od metody układania rur, przy większych inwestycjach gazowych często wykonuje się tzw. odwierty geotechniczne. Inżynierowie muszą pobrać próbki gruntu i sprawdzić jego budowę na trasie planowanego gazociągu, aby upewnić się, że podłoże jest bezpieczne dla infrastruktury.
monuz
skoro projektanci i wykonawcy dostali sfałszowane plany, to niby czemu są winni?
sajetan
Pokrótce: Gazociąg był realizowany dużo wcześniej przez Marcin K., Jakub K. i Ewa K. Został on wykonany niezgodnie z projektem, a fakt ten te osoby zafałszowały w dokumentacji. Następnie firma Romana D. wykonywała przyłącz energetyczny i zamiast zgodnie z posiadanym projektem wykonać go metodą wykopu otwartego (żeby między innymi Pokrótce: Gazociąg był realizowany dużo wcześniej przez Marcin K., Jakub K. i Ewa K. Został on wykonany niezgodnie z projektem, a fakt ten te osoby zafałszowały w dokumentacji. Następnie firma Romana D. wykonywała przyłącz energetyczny i zamiast zgodnie z posiadanym projektem wykonać go metodą wykopu otwartego (żeby między innymi uniknąć ryzyka uszkodzenia istniejącego gazociągu) Roman D. samowolnie zmienił metodę na przewiert, a dwaj wykonawcy przewiertu Marcin S. i jego pomocnik Józef D. zamiast wziąć do reki projekt i powiedzieć - ale tu jest zaprojektowany wykop, więc nie robimy przewiertu, albo niech pan załatwi projekt zamienny pozwalający na przewiert - podjęli się roboty niezgodnie z projektem.

Powiązane: O tym mówią ludzie

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki