REKLAMA

Praca w lotnictwie: kontroler ruchu lotniczego

2011-07-14 06:00
publikacja
2011-07-14 06:00

Nad naszymi głowami przelatuje codziennie, bez lądowania w Polsce, średnio tysiąc samolotów. Do tego, polskie lotniska obsługują codziennie ponad 700 lotów, a są miesiące, gdy ta liczba zwiększa się nawet trzykrotnie. Za sprawny ruch powietrzny odpowiadają kontrolerzy ruchu lotniczego. O pracy w tym zawodzie opowiada pracownik Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej, Przemysław Karaś.


Wrocławska wieża kontroli lotów; fot. Paweł Gębski, www.pawelgebski.pl


Bankier.pl: Jak to się stało, że zamarzyła się Panu praca na lotnisku?

Przemysław Karaś: Może nie do końca „zamarzyła”. Należę do grupy ludzi, których nazywano na kursie podstawowym ludźmi „z przystanku autobusowego”.

Wśród kontrolerów jest pewna grupa osób związanych z lotnictwem już wcześniej, poprzez służbę wojskową czy latanie rekreacyjne np. szybowcami oraz ludzie z wykształceniem i zainteresowaniami znacznie odbiegającymi od lotnictwa, którzy po prostu dobrze wykonują pracę kontrolera ruchu lotniczego. Ja pewnego poniedziałku zobaczyłem ogłoszenie w gazecie, po prostu postanowiłem spróbować i udało się.

Czyli nie było pragnienia: "zostanę pilotem"?

Chyba o tym nie myślałem. Praca pilota jest bardziej uciążliwa i zazwyczaj wymaga sporego nakładu finansowego na początku. Tam raczej potrzebni są pasjonaci lotnictwa od najmłodszych lat, a ja do nich nie należałem.

Gdyby miał Pan opisać codzienną pracę kontrolera ruchu lotniczego w kilku słowach - o czym byłaby mowa?

Mówiąc bardzo formalnie i w największym skrócie: praca polega na kierowaniu ruchem lotniczym w swojej przestrzeni odpowiedzialności, z zachowaniem ustalonych i opisanych w przepisach separacji między statkami powietrznymi aby nie dopuścić do ich zderzenia się ze sobą oraz aby nie doszło do niebezpiecznych zbliżeń.

Trzeba też zważać na okresowe wyłączenia pewnych elementów przestrzeni z użycia dla naszego ruchu, np. stref lotów szybowców czy stref skoków spadochronowych i wiele innych czynników, dla których każdy dzień w pracy wygląda inaczej. Do tego dochodzi aspekt ekonomiczny, czyli praca w sposób zapobiegający generowaniu zbędnych opóźnień dla przewoźników.

Te słowa powinny były paść na początku: Gratulacje, bo zostać kontrolerem ruchu lotniczego to rzecz podobno niełatwa: sporo kroków do pokonania, predyspozycje w dużym stopniu nie do nabycia. Długo ubiegał się Pan o to stanowisko?

Dziękuję. Ja też uważam, że trudne albo wręcz niemożliwe jest „wyćwiczenie” cech niezbędnych w tej pracy. Nawet jeśli zda się wstępny egzamin, to pewne braki w predyspozycjach zostaną zauważone później.

Powiedzmy, krok po kroku, co było konieczne, by zasiąść w wieży.

Sformułowanie „w wieży” zostawmy dla uwięzionych tam księżniczek (śmiech).

... na wieży kontroli lotów.

Jak już wspominałem wcześniej, nie wyobrażam sobie wyćwiczenia w sobie cech i umiejętności potrzebnych w tej pracy, a i o samych funkcjonujących studiach tym bardziej nie słyszałem. Pierwszym krokiem było zgłoszenie się na ogłaszany co jakiś czas nabór na stanowisko kontrolera.


Moje zgłoszenie było odpowiedzią na krótką ankietę, na podstawie której wybrani kandydaci byli zapraszani na egzamin badający predyspozycje oraz umiejętności językowe. Następnym etapem, już po dużym zawężeniu liczby kandydatów, była rozmowa kwalifikacyjna i badania lekarskie. Grupa szczęśliwców trafiła na prawie roczny kurs podstawowy teoretyczny i praktyczny na symulatorze kontroli ruchu lotniczego. Po serii pomyślnie zakończonych egzaminów w trakcie kursu i po jego zakończeniu można było przyjechać na praktykę na prawdziwym ruchu, na swoje docelowe miejsce pracy. Tam już tylko około rok ostatecznego treningu, kolejny egzamin i licencja w dłoni.

Ile to kosztowało?

Za kurs nie było żadnej opłaty, wręcz przeciwnie – podczas kursu byłem pracownikiem i otrzymywałem pensję. Warunkiem utrzymania się w pracy jest zdawanie kolejnych egzaminów.

Chociaż nie jest łatwo, trud podobno zostaje wynagrodzony. Profesja wydaje się mało wrażliwa na zmieniające się warunki gospodarcze. Płace mocno zmieniły się przez ostatnie lata?

Prostego uzależnienia wynagrodzenia od np. ilości operacji oczywiście nie ma, ale w ostatnim czasie spora grupa kontrolerów doświadczyła niemałych obniżek swoich pensji.


Lotnisko im. Reagana w Waszyngtonie

A co z rotacją na tych stanowiskach i konkurencją? Wydaje sie niewielka, ale może się mylę, w końcu nie mamy w kraju zbyt wielu portów lotniczych.

Z powodu konieczności posiadania licencji z wpisanymi do niej uprawnieniami na konkretny organ kontroli ruchu lotniczego, nie ma klasycznej konkurencji, jak w innych zawodach. Może się za to w przyszłości pojawić konkurencja ze strony zewnętrznego podmiotu chętnego zapewniać służby ruchu lotniczego na którymś z lotnisk.

Przy okazji - jak ma się wielkość i obłożenie lotniska do liczby zatrudnionych tam kontrolerów?

Kontrolerów musi być na tyle dużo, żeby zapewnić obsadę na wszystkich stanowiskach operacyjnych z zachowaniem wymaganych przez odpowiednie przepisy minimalnych czasów wypoczynku dobowego czy tygodniowego. Nie ma jakiejś żelaznej zależności pomiędzy ilością operacji a liczbą kontrolerów, ale po przekroczeniu pewnej ich liczby, kompetencje jednego kontrolera trzeba podzielić na dwóch, żeby spadło obciążenie pracą dla jednej osoby.

Jakie są szczegółowe obostrzenia co do czasu pracy?

Szczegóły określa Rozporządzenie Ministra Infrastruktury z dnia 13.12.2002 r. w sprawie czasu pracy i wypoczynku członków załóg statków powietrznych oraz kontrolerów ruchu lotniczego. Jest tam m.in. mowa o maksymalnie 12 godzinach pracy na dobę i 40 godzinach w tygodniu, maksymalnie 4 dniach pracy z rzędu czy o przysługującej przynajmniej godzinnej przerwie po 3 lub 5 godzinach pracy na stanowisku.


Fot. Paweł Gębski, www.pawelgebski.pl


Jak to w przypadku zawodów bezpośrednio obarczonych odpowiedzialnością za ludzkie życie, kompetencje powinny być co pewien czas weryfikowane. Jak wygląda odnawianie uprawnień u kontrolerów ruchu lotniczego?

Żeby zachować wysoki poziom swojej pracy, kontrolerzy co dwa lata odnawiają swoje umiejętności na specjalnych kursach, co 3 lub 5 lat przechodzą egzaminy językowe i co określony czas w zależności od swojego wieku specjalistyczne lotnicze badania lekarskie.

Przy okazji niektórych wypadków lotniczych słyszy się, że kontroler był sam na wieży kontroli lotów. Jakie są w tym zakresie przepisy?

Niestety, w polskim prawie nie ma żadnych przepisów regulujących tę kwestię. Ryzyko zaistnienia takich sytuacji, jak w USA więc istnieje i jest chyba niedoceniane.

Kontrola ruchu lotniczego wymaga przede wszystkim polegania na sobie czy wymusza również konieczność pracy w zespole - tu, na ziemi?

Zawsze ostateczną decyzję jak rozwiązać konkretną sytuację musi podjąć pracujący akurat na stanowisku kontroler. Siedzący obok asystent oczywiście może pomóc, ale zawsze całość sytuacji zna kontroler i to on musi zdecydować jak zareagować biorąc pod uwagę aktualną sytuację, osiągi statków powietrznych czy nawet coś takiego jak pochodzenie narodowościowe pilotów.

To praca zawsze zmianowa?

Kilka polskich lotnisk nie pracuje całą dobę, więc tam kontrolerzy pracują w godzinach pracy lotniska. Znaczna większość lotnisk oraz oczywiście służba kontroli obszaru działa bez przerwy i tam służba jest zapewniana całą dobę 365 dni w roku.

Jaki kolejny krok w karierze? Podejrzewam, że raczej niełatwo szybko przekwalifikować się na inne, nie mniej zadowalające stanowisko w branży lotniczej.

Praca nie jest nudna ani szablonowa oraz daje satysfakcję, więc nie myślę o jej zmianie. Część kontrolerów po pewnym czasie zmienia za to charakter pracy, np. z wieży na pracę przed wskaźnikiem radarowym.

Rozmawiała Malwina Wrotniak, Bankier.pl

Źródło:
Tematy
Indywidualna opieka Doradcy, kursy walut Premium, ochrona przed cyber przestępcami.

Indywidualna opieka Doradcy, kursy walut Premium, ochrona przed cyber przestępcami.

Advertisement

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane: Praca

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki