Praca w Polsce wyraźnie podrożała. W IV kwartale 2025 roku indeks kosztów zatrudnienia wzrósł o 7,7 proc. rok do roku i o 5 proc. względem początku 2025 r. Najwyższe wartości wskaźnika odnotowano w sektorze opieki zdrowotnej i pomocy społecznej oraz w branży TSL – wynika z danych GUS. Obecnie godzina pracy to obciążenie dla przedsiębiorcy w wysokości 19,8 euro za godzinę. Sprawdziliśmy, jak to wpływa na działalność firm i co będą musiały zmienić, aby dostosować się do nowych warunków.


W ostatnich latach koszty pracy w Polsce systematycznie rosną. W ciągu pięciu lat - od 2020 do 2024 roku – przeciętny miesięczny koszt pracy wzrósł o ponad 52 proc., a w IV kwartale 2025 r. koszty pracy na godzinę przepracowaną były już o 70,6 proc. wyższe niż w 2020 r. Wpisuje się w roczny wzrost na poziomie ok. 8-9 proc.
Coraz droższa praca zwłaszcza w opiece zdrowotnej i pomocy społecznej
Wzrost kosztów pracy widoczny jest we wszystkich sektorach gospodarki, jednak jego skala wyraźnie różni się w zależności od branży. Najwyższe wartości indeksu w IV kwartale 2025 r. odnotowano w opiece zdrowotnej i pomocy społecznej (192,0) oraz w transporcie i gospodarce magazynowej (190,0). Wysokie poziomy utrzymują się również w działalności wspierającej (180,7), administracji publicznej i obronie narodowej (179,2) oraz sektorze kultury i rekreacji (179,6).
ReklamaZobacz także
W dalszej kolejności plasują się m.in. edukacja (169,3), zakwaterowanie i gastronomia (169,1), gospodarka wodno-ściekowa i odpadowa (168,2), przetwórstwo przemysłowe (167,7), działalność finansowa i ubezpieczeniowa (167,2) oraz działalność profesjonalna, naukowa i techniczna (167,1). Nieco niższe wartości odnotowano w informacji i komunikacji (166,0), handlu (165,3) oraz energetyce (164,8).
Najniższe poziomy – choć nadal wyższe niż średnia dla Unia Europejska – występują w pozostałych usługach (160,7), obsłudze rynku nieruchomości (162,9), budownictwie (162,2) oraz górnictwie (147,8).

Niezbędna praca na „żądanie”
Rosnące koszty oraz niewielki wzrost liczby przepracowanych godzin sprawiają, że firmy szukają nowych sposobów organizacji pracy.
– Dane GUS pokazują, że mamy do czynienia z trwałą zmianą warunków prowadzenia biznesu. To oznacza, że firmy nie mogą już budować przewagi na prostym zwiększaniu zatrudnienia, tylko na jego elastycznym zarządzaniu. Dlatego modele mieszane, które jeszcze niedawno były traktowane jako rozwiązania testowe, przestają być alternatywą, a stają się koniecznością. Pozwalają utrzymać stabilność operacyjną, a jednocześnie szybko reagować na zmienność popytu – mówi Iwona Wieczyńska, dyrektor regionu w Grupie Progres. – Szczególnie widoczne jest to w sektorach produkcyjnych, logistyce, FMCG, czy handlu, gdzie sezonowość i zmienność zamówień wymagają szybkiego dostosowywania skali zatrudnienia.
Model hybrydowy polega na łączeniu stałych zespołów z pracownikami tymczasowymi, którzy mogą być angażowani dokładnie wtedy, gdy są potrzebni. W praktyce coraz częściej oznacza to strukturę, w której ok. 70 proc. zespołu stanowi stabilna grupa pracowników, a 30 proc. to elastyczna pula dostępna „na wezwanie” – obejmująca m.in. studentów, osoby łączące różne aktywności zawodowe czy pracowników powracających na rynek pracy. Zdaniem ekspertki, takie podejście pozwala nie tylko ograniczać przestoje, ale także lepiej zarządzać kosztami i nadgodzinami.
Nie ma miejsca na zadania, które nie przynoszą efektów
Joanna Bolińska, senior HR consultant, career coach w Randstad, uważa, że rosnące koszty pracy zmuszają firmy do ponownej weryfikacji tego, kto i za co odpowiada w organizacji.
– Widzimy, że coraz
więcej stanowisk jest outsourcowanych, a procesy przenoszone tam, gdzie jest po
prostu taniej. Dla pracodawców to sposób na ucieczkę przed presją płacową,
ale dla pracowników oznacza to, że muszą być coraz bardziej elastyczni i gotowi
na zmianę swojej roli – mówi Bankier.pl Joanna Bolińska. – W budżetach płacowych jest coraz mniej miejsca
na uznaniowość. Firmy odchodzą od przyznawania podwyżek „na wyczucie” na rzecz
systemów opartych na mierzalnych kryteriach i wartościowaniu stanowisk. Z jednej strony to dobra wiadomość dla
pracowników, bo zasady stają się jasne i sprawiedliwe, co zresztą wymuszają też
nowe unijne przepisy o jawności płac. Z drugiej jednak strony, przy obecnych
kosztach każda minuta pracy jest analizowana pod kątem efektywności. Nie ma już
miejsca na zadania, które nie przynoszą firmie realnego wyniku.
Konieczne
dopasowanie zatrudnienia do sytuacji rynkowej
Coraz większa ostrożność w tworzeniu wakatów
Również zdaniem Katarzyny Pietraczyk, eksperta rynku pracy i menedżera regionu w Manpower, rosnące koszty pracy i ich dynamika, mocno wpływają na modele operacyjne firm działających w Polsce.
– Po okresie wysokich podwyżek płacy minimalnej w poprzednich latach, rok 2026 przyniósł 3 proc. wzrost minimalnego wynagrodzenia. Całkowite koszty pracy wciąż jednak pozostają bardzo wysokie dla pracodawców – mówi Bankier.pl. – W 2026 roku koncentrują się oni mocno na efektywności biznesowej oraz dopasowaniu zatrudnienia do dynamicznie zmieniającej się sytuacji rynkowej. Przekłada się to na większą ostrożność w tworzeniu wakatów, wyższą selektywność w procesach rekrutacji, a także dalszą automatyzację procesów i wysokie zainteresowanie elastycznymi formami zatrudnienia. Pracodawcy w procesach zatrudniania nowych zasobów koncentrują się głównie na poszukiwaniu u pracowników kluczowych kompetencji, mających bezpośrednie przełożenie na wzrosty produktywności i wyniki.
Nie ma już mowy o „rynku pracownika”?
Według ekspertki Manpower, dla pracowników rosnące koszty pracy mają dwojaki charakter.
– Z jednej strony jest to wzrost wynagrodzeń nominalnych, zwłaszcza na najniższych poziomach płacowych. Z drugiej strony, widoczny jest wzrost presji pracodawców związanej z produktywnością, stopniowe odchodzenie od długoterminowych form zatrudnienia kosztem ról czasowych i projektowych oraz utratę części benefitów. W rezultacie spada poczucie bezpieczeństwa pracowników względem rynku zatrudnienia. Nie mówimy już o „rynku pracownika” – uważa Katarzyna Pietraczyk. – W szerszym ujęciu, pozycjonowanie Polski jako zaplecza inwestycyjnego zmienia się, ale nie maleje. Nie jesteśmy już rynkiem, który wygrywa niskimi kosztami pracy.
Inni mają gorzej?
Według danych Eurostatu koszt pracy w Polsce wynosi 19,8 euro za godzinę, podczas gdy średnia dla Unii Europejskiej to 34,9 euro. Oznacza to, że Polska nie znajduje się już w grupie najtańszych rynków pracy, ale nadal pozostaje poniżej średniej unijnej.
Różnice między krajami są bardzo duże. W państwach o najwyższych kosztach pracy, takich jak Niemcy (45 euro), Holandia (47,9 euro), Dania (51,7 euro) czy Luksemburg (56,8 euro), stawki są ponad dwukrotnie wyższe niż w Polsce. Z drugiej strony w krajach takich jak Bułgaria (12 euro), Rumunia (13,6 euro) czy Węgry (15,2 euro) koszt zatrudnienia pozostaje niższy niż nad Wisłą.
- W Polsce to nie tylko wynagrodzenie pracownika, ale także obciążenia po stronie pracodawcy, które wciąż pozostają istotnym elementem całkowitego kosztu zatrudnienia. Mimo to Polska utrzymuje konkurencyjność na tle Europy, zwłaszcza w porównaniu do krajów Europy Zachodniej. Co prawda sytuacja geopolityczna jest dynamiczna i to przekłada się na niepewność firm, ale Polska nadal wyróżnia się bezpieczeństwem i stabilizacją, co w oczach pracowników ma duże znaczenie i stanowi o naszej przewadze – uważa Krzysztof Inglot, ekspert rynku pracy, założyciel Personnel Service.
Zmniejszamy dystans do bogatszych gospodarek
W 2025 r. godzinowe koszty pracy wzrosły o 4,1 proc. w całej Unii Europejskiej oraz o 3,8 proc. w strefie euro w porównaniu z rokiem poprzednim. Wzrosty odnotowano niemal we wszystkich krajach, a najwyższe dynamiki widoczne były przede wszystkim w krajach Europy Środkowo-Wschodniej. Wśród państw strefy euro najszybciej rosły koszty pracy w Bułgarii (+13,1 proc.), Chorwacji (+11,6 proc.), Słowenii (+9,3 proc.) oraz na Litwie (+9,2 proc.). Natomiast w największych gospodarkach tempo wzrostu było wyraźnie niższe - we Francji wyniosło 2,0 proc., a we Włoszech 3,2 proc.
- Polska znalazła się w grupie państw o relatywnie wysokiej dynamice, bo koszty pracy wzrosły o 8,8 proc. rok do roku. Tak szybki wzrost potwierdza, że stopniowo zmniejszamy dystans do bogatszych gospodarek, ale jednocześnie oznacza rosnącą presję kosztową dla pracodawców. W efekcie konkurencyjność kosztowa nadal pozostaje atutem, jednak coraz większe znaczenie zyskują produktywność i jakość pracy – uważa Krzysztof Inglot.
– Pamiętajmy, że rosnące koszty pracy to tylko jeden z elementów większej układanki. Firmy mierzą się jednocześnie z wysokimi cenami energii, paliwa, kosztami finansowania i zmiennością regulacyjną. W efekcie presja kosztowa rośnie szybciej niż kiedykolwiek wcześniej. To sprawia, że produktywność, efektywność i jakość pracy stają się warunkiem utrzymania konkurencyjności – dodaje Mikołaj Makowski, dyrektor zarządzający agencji rekrutacyjnej Devire.
Nowa rzeczywistość, do której trzeba się dostosować
Wiele wskazuje na to, że rosnące koszty pracy nie są już przejściowym zjawiskiem, lecz nową rzeczywistością, do której firmy muszą się dostosować. W najbliższych latach o konkurencyjności nie będą decydować najniższe koszty, lecz zdolność do zwiększania produktywności, elastycznego zarządzania zasobami i szybkiego reagowania na zmiany rynkowe. Ci, którzy nie dostosują modeli biznesowych do tych warunków, mogą mieć coraz większy problem z utrzymaniem rentowności.




























































