Komisja Europejska w ramach 21. pakietu sankcji na Rosję zaproponowała ustanowienie zakazu wjazdu do UE dla każdego, kto służył w rosyjskich siłach zbrojnych od początku wojny w Ukrainie. Europa pozostanie niedostępna dla każdego, kto brał udział w inwazji na Ukrainę - zadeklarowała szefowa KE Ursula von der Leyen.


Ogłaszając propozycję nowego pakietu obostrzeń wobec Rosji, von der Leyen wykluczyła możliwość złagodzenia sankcji energetycznych wobec Rosji z powodu kryzysu cen paliw kopalnych.
Chcemy utrzymać pełną intensywność naszych sankcji. Sposobem na to jest zapewnienie, że zyski Rosji ze sprzedaży ropy pozostaną ograniczone – zaznaczyła.
Restrykcje na zakup rosyjskiej ropy naftowej załadowanej na statki zawiesiły Stany Zjednoczone.
Limit cenowy na rosyjską ropę zostaje zamrożony do stycznia
Przewodnicząca KE podkreśliła, że unijny mechanizm dotyczący dostosowywania limitu ceny za baryłkę rosyjskiej ropy do cen rynkowych „nie został stworzony z myślą o szokach rynkowych, takich jak ten spowodowany zamknięciem cieśniny Ormuz”. - Dlatego proponujemy po prostu wstrzymać dostosowanie do stycznia przyszłego roku. Da to czas rynkom ropy na stabilizację, a jednocześnie presja na dochody Rosji zostanie utrzymana - powiedziała we wtorek przewodnicząca KE.
Mechanizm automatycznie dostosowuje limit tak, aby cena za rosyjską ropę transportowaną drogą morską była o 15 proc. niższa od średniej ceny rynkowej za sześć ostatnich miesięcy. Od lutego br. limit wynosi 44,10 dolarów za baryłkę. Biorąc pod uwagę wzrost cen w ostatnich miesiącach (obecnie cena za baryłkę to ponad 86 dolarów), kolejne dostosowanie mechanizmu musiałoby oznaczać podniesienie limitu cenowego.

Koniec z rosyjskim dorszem i kryptowalutami. Unia zaciska pętlę wokół Moskwy
W 21. pakiecie sankcyjnym UE rozszerzone zostaną obostrzenia na usługi finansowe i rynki kryptowalut, a także zakazy eksportowe i importowe. - Celujemy w większą liczbę metali i stopów wykorzystywanych w sektorze lotniczym i obronnym. W przypadku dronów proponujemy nowe zakazy eksportu, dotyczące m.in. sprzętu do obsługi naziemnej oraz systemów zagłuszania i startu - wymieniała von der Leyen.
Szefowa KE nie doprecyzowała jednak, czy na liście towarów objętych zakazem eksportu znajdzie się alumina, która trafia z rafinerii Aughinish w Irlandii do rosyjskich hut, a te z kolei zaopatrują fabryki produkujące broń, wykorzystywaną przez Kreml w wojnie z Ukrainą. Temat eksportu aluminy miała podnieść we wtorek podczas wizyty w Dublinie szefowa unijnej dyplomacji Kaja Kallas.
Po raz pierwszy restrykcje mają dotyczyć rybołówstwa, które - według von der Leyen - jest jednym z ostatnich rosyjskich sektorów nieobjętych sankcjami. KE chce m.in. ustanowić całkowity zakaz importu do UE dorsza z Rosji.
Obostrzenia zostaną też wprowadzone wobec kolejnych 30 statków z rosyjskiej floty cieni; tym samym lista jednostek objętych sankcjami wzrośnie do 662. To właśnie te statki służą Rosji do transportowania i sprzedawania ropy powyżej limitu stosowanego przez UE.
„To nie eskalacja, to porażka”. Ostry komunikat szefowej KE
KE zaproponowała także ograniczenie sprzedaży tankowców LNG do Rosji (do tej pory sankcje objęły sprzedaż tankowców ropy).
- Każdego dnia budzimy się z tą samą wiadomością o kolejnym rosyjskim ataku przeprowadzonym na ukraińskie miasta, bezmyślnie wymierzonym w ludność cywilną - powiedziała von der Leyen. Zwróciła uwagę, że drony naruszają także przestrzeń powietrzną nad krajami bałtyckimi i wzdłuż wschodnich granic UE; w Rumunii jeden dron rozbił się o budynek mieszkalny, drugi - eksplodował na Morzu Czarnym koło Konstancy.
Niektórzy nazywają to rosyjską eskalacją. Ja widzę to inaczej. To po prostu porażka. Cztery lata po rozpoczęciu pełnoskalowej inwazji Rosji ewidentnie nie udało się podporządkować Ukrainy - powiedziała von der Leyen.
Eksperci: Zakaz wjazdu rosyjskich żołnierzy do UE to krok istotny z punktu widzenia bezpieczeństwa
Jeśli UE przyjmie zaproponowany zakaz wjazdu rosyjskich żołnierzy walczących przeciwko Ukrainie, będzie to istotny krok z punktu widzenia bezpieczeństwa Wspólnoty - ocenili eksperci PISM Elżbieta Kaca i Tymon Pastucha. Według nich zakaz ma związek z rosnącą liczbą aktów sabotażu na terenie Unii.
Komisja Europejska zaproponowała we wtorek ustanowienie w ramach 21. pakietu sankcyjnego zakazu wjazdu do UE dla każdego, kto służył w rosyjskich siłach zbrojnych od początku pełnowymiarowej wojny w Ukrainie. W propozycji KE znalazło się również rozszerzenie czarnej listy o kolejnych 30 statków z tzw. rosyjskiej floty cieni. Będzie to oznaczać, że sankcje obejmą w sumie 662 jednostki.
Eksperci Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych (PISM), którzy we wtorek zaprezentowali w Brukseli swój raport na temat floty cieni, powiedzieli PAP, że stosunkowo niewielka liczba rosyjskich statków dodanych do listy sankcyjnej wynika z faktu, iż - w zasadzie - jednostki przewożące rosyjski surowiec zostały już objęte unijnymi restrykcjami.
Autorzy raportu „Rosyjska flota cieni pod presją” podkreślili, że sankcje na Kreml przyczyniły się do spadku rosyjskich dochodów ze sprzedaży węglowodorów.
Według nich w okresie między 2022 a 2025 rokiem rosyjskie dochody ze sprzedaży węglowodorów spadły w realnym ujęciu o jedną trzecią, a ich udział w rosyjskim budżecie obniżył się z poziomu 45 proc. do poziomu 25 proc. W tym czasie eksport rosyjskiej ropy spadł o 10 proc., a produkcja ropy - o 5 proc.
Kaca zauważyła jednak, że koszty nakładanych obostrzeń byłyby wyższe dla Moskwy, gdyby nie działalność rosyjskiej floty cieni, która służy Rosji do ich omijania. Statki te przewożą ropę, która jest sprzedawana na światowych rynkach po cenach wyższych niż ta ustanowiona w ramach limitu cenowego, obowiązującego w ramach zachodnich sankcji. Według ekspertów jednostki objęte sankcjami transportują teraz większość ropy rosyjskiej – w ciągu ostatnich dwóch miesięcy było to około 75 proc. ropy i 60 proc. paliw.
Jak dodała Kaca, UE podjęła w ciągu ostatnich dwóch lat bardzo wiele działań, jeśli chodzi o zwalczanie floty cieni, przede wszystkim nakładając sankcje na jej statki oraz podmioty i osoby wspierające jej funkcjonowanie.
W zwalczaniu floty cieni pomocne jest też zatrzymywanie statków na europejskich wodach; do tej pory wydarzyło się to 13 razy. Ekspertka PISM zwróciła jednak uwagę, że problemem jest to, iż praktycznie wszystkie statki (oprócz jednego) zostały potem uwolnione. Stało się tak - jak wyjaśniła - ze względu na przepisy prawa morza, które nie pozwalają na długotrwałe przetrzymywanie takich jednostek w porcie.
- Dlatego te zatrzymania są instrumentem, który może zwiększać koszt działalności floty, zwłaszcza jeśli nakładane są na te jednostki wysokie kary, co robi np. Francja - zauważyła Kaca.
Według ekspertów konieczna jest jednak większa koordynacja między państwami. - Szwecja, Francja i Belgia zatrzymują te statki, ale do tej pory nie zdecydowała się na to np. Wielka Brytania, choć wspierała operacje zatrzymań innych państw - podkreśliła Kaca. Rozwiązaniem, w jej ocenie, jest zwiększenie liczby zatrzymań w akwenach europejskich, zwłaszcza na Morzach Bałtyckim i Północnym.
W opinii ekspertów PISM kluczowy w zwalczaniu floty cieni byłby pełen zakaz świadczenia usług przewożenia ropy drogą morską. Zastąpiłby on stosowany obecnie limit cenowy.
Taki zakaz KE zaproponowała w ramach 20. pakietu sankcyjnego, ale ostatecznie państwa członkowskie nie zgodziły się na jego wprowadzenie. KE nie zaproponowała go też we wtorek w 21. pakiecie obostrzeń.
Tymczasem - jak zauważył Pastucha - pułap cenowy jest na tyle nieskuteczny, że łamią go, prawdopodobnie nieświadomie, także europejscy armatorzy.
- Mamy pułap cenowy, który zakłada, że rosyjska ropa może być eksportowana poniżej wartości 44,1 dolarów za baryłkę. Praktyka jednak pokazuje, że dokumenty poświadczające cenę ropy są fałszowane przez Rosjan na różnych etapach i armatorzy nie mają możliwości albo też nie chcą tego weryfikować - zaznaczył ekspert. - W efekcie, są unijni przedsiębiorcy świadczący usługi związane z transportem morskim ropy, np. armatorzy i ubezpieczyciele, którzy, de facto, pomagają Rosji w eksporcie ropy po cenie nawet dwukrotnie wyższej niż wynosi limit, czyli ponad 90 dolarów - podkreślił Pastucha.
Eksperci PISM pozytywnie ocenili zaproponowany przez KE zakaz wjazdu dla rosyjskich żołnierzy. - Ustanowienie takiego zakazu to byłby istotny krok, ponieważ do tej pory, generalnie, wprowadzanie jakichkolwiek ograniczeń wjazdu dla obywateli rosyjskich było trudnym tematem ze względu na przepisy Schengen - powiedziała Kaca. - Byłoby to istotne ze względów dotyczących interesów bezpieczeństwa Unii, bo wiemy, że w całej Unii lawinowo rośnie skala incydentów sabotażowych - podkreśliła.
Jak zaznaczyła, Rosja ma model finansowania na terytorium UE - w ramach tego systemu rekrutuje online i płaci dość niewielkie kwoty za akty sabotażowe osobom, które często utrzymują powiązania z diasporą wschodnią; są to też środowiska więzienne czy mafijne. Skala tych incydentów sabotażowych jest - według informacji ujawnianych przez dziennikarzy śledczych - coraz większa. Są to np. podpalenia, akty wandalizmu, ale też ataki na infrastrukturę krytyczną.
- To jest nowe zagrożenie kinetyczne w Unii, z którym dopiero musimy się zmierzyć. Myślę, że właśnie z tego względu KE zdecydowała się na zaproponowanie takiego zakazu - podsumowała Kaca.
Z Brukseli Magdalena Cedro (PAP)
mce/ rtt/





















