Marcowe dane o sprzedaży detalicznej w Stanach Zjednoczonych zszokowały większość ekonomistów. Kombinacja rządowych „stymulantów”, końca lockdownów, efektu niskiej bazy i pogody doprowadziła do nadzwyczajnie silnego wzrostu zakupów.


Sprzedaż detaliczna w USA w marcu była aż o 9,8% wyższa niż w lutym oraz o rekordowe 27,7% wyższa niż w marcu 2020 roku – poinformowało amerykańskie Biuro Cenzusowe. To najwyższy miesięczny wzrost o maja 2020 roku i drugi najwyższy wynik w blisko 30-letniej historii tych statystyk.
Marcowa sprzedaż detaliczna mocno zaskoczyła ekonomistów. Mediana prognoz zakładała, że obroty handlowców wzrosną 4,7% mdm po spadku o 2,7% mdm odnotowanym w lutym. Jednakże dobry ekonomista zawsze potrafi wytłumaczyć, dlaczego się pomylił. Trzeba też uczciwie zaznaczyć, że ze względu na splot nadzwyczajnych okoliczności marcowe statystyki sprzedaży były kompletnie nieprzewidywalne.
Po pierwsze, był to miesiąc, w którym do Amerykanów zaczęły trafiać czeki od Departamentu Skarbu wysyłane w ramach tzw. pakietu stymulacyjnego wprowadzonego przez administrację Joe Bidena. Prawie każdy dorosły Amerykanin otrzymał 1400 USD kolejnej zapomogi, mającej na celu zwiększenie popytu konsumpcyjnego. Dodatkowo o 300 USD tygodniowo podwyższono federalne zasiłki dla bezrobotnych. A ponieważ bardzo wielu Amerykanów żyje od wypłaty do wypłaty (lub od zasiłku do zasiłku), to każdy przychód jest od razu wydawany.
Po drugie, w lutym i marcu w wielu stanach USA rozpoczęło się znoszenie koronawirusowych restrykcji. Władze stanowe zezwoliły na otwarcie sklepów, restauracji czy kin, które były zamknięte przez poprzednie miesiące. Generalnie Stany Zjednoczone w poprzednim miesiącu wróciły do jako takiej normalności.
Po trzecie, istotną rolę odegrał efekt niskiej bazy. I to zarówno w ujęciu rocznym jak i miesięcznym. Rok temu Amerykanie zostali zamknięci w domach, a gospodarka sparaliżowana w odpowiedzi na pierwsze uderzenie pandemii Covid-19. Stąd też punkt odniesienia był bardzo niski. Z kolei w lutym aktywność zakupową Amerykanów ograniczała mroźna pogoda (zwłaszcza w Teksasie) oraz wciąż trwające lockdowny.
Stąd też warto mieć świadomość, że marcowy wynik będzie prawdopodobnie nie do powtórzenia w kolejnych miesiącach. Gdy Amerykanie wydadzą czeki otrzymane de facto od podatników (czyli na poczet zapłaconych w przyszłości podatków) i gdy efekt „otwierania gospodarki” i realizacji odroczonego popytu zostanie wyczerpany, to statystyki sprzedaży w najlepszym razie powrócą do linii trendu.
Równocześnie Stany Zjednoczone zmagają się z falą silnej inflacji, która redukuje siłę nabywczą zarówno nadzwyczajnych transferów socjalnych jak i regularnych dochodów z pracy. Może się więc okazać, że w kolejnych miesiącach i kwartałach realny wzrost konsumpcji zdecydowanie spowolni.
Niemniej jednak ekonomiści prognozują, że w I kwartale PKB Stanów Zjednoczonych rósł w annaualizowanym tempie bliskim 10%. Prognozy na cały 2021 rok mówią o wzroście PKB rzędu 7%, co byłoby najlepszym wynikiem od 1984 roku. Rok temu amerykańska gospodarka skurczyła się o 3,5%, co było najgorszym rezultatem od 74 lat.
Krzysztof Kolany






























































