Potężna niepewność nie blokuje optymizmu na rynkach

Ignacy Morawski2020-06-04 09:45założyciel SpotData.pl
publikacja
2020-06-04 09:45
fot. LUCAS JACKSON / Reuters

Otwierasz gazety, a tam: największe zamieszki w USA od 50 lat, powrót konfliktu USA-Chiny i wciąż tląca się wielka pandemia. Czujesz: czy tego nie jest wyjątkowo dużo? Czy jest jakiś sposób, by zmierzyć to „wyjątkowo”, tę intuicyjnie wysoką liczbę wyjątkowych zjawisk? Okazuje się, że jest i rzeczywiście poziom niepewności jest najwyższy od wielu dekad. Jednocześnie dzięki temu możemy udowodnić, że brak reakcji rynków finansowych na niepewność nie jest czymś nadzwyczajnym.

Indeks niepewności polityki gospodarczej w minionych dniach (a dokładnie na sam koniec maja) osiągnął najwyższy poziom od początku pomiaru, czyli od stycznia 1985 r. Pokazuję to na wykresie poniżej. Indeks jest mierzony przez naukowców z Uniwersytetu Stanford i wskazuje wystandaryzowaną liczbę artykułów prasowych, w których pojawiają się słowo „niepewność” w kontekście gospodarki i polityki gospodarczej (wystandaryzowaną, czyli skorygowaną o zmieniającą się liczbę artykułów ogółem). Dane pochodzą z USA, ale USA to jest serce światowego systemu gospodarczego, więc ta niepewność choć częściowo promieniuje na cały świat.

/ SpotData

W 2020 r. indeks po raz pierwszy przekroczył w tym roku dzienną wartość 800. Na koniec maja sięgną 891. Dla porównania, w dniach po ataku na WTC we wrześniu 2001 r. wynosił 719, a po upadku Lehman Brothers we wrześniu 2008 r. – 626.

Jednocześnie można zadać pytanie: jeżeli jest tak źle, to dlaczego na rynkach finansowych jest tak dobrze? Niepewność teoretycznie nie sprzyja inwestycjom w ryzykowne aktywa. Tymczasem indeksy giełdowe, waluty rynków wschodzących i ceny surowców od wielu tygodni systematycznie rosną. Media poświęcają temu rozdźwiękowi coraz więcej uwagi, eksperci wyrażają zdziwienie faktem, że świat nam się trzęsie w posadach, a ceny aktywów rosną. Traktują to jako aberrację wywołaną może nieświadomością inwestorów, a może polityką banków centralnych.  

Dlaczego giełdy rosły, choć gospodarka upada?

Przez poprzednie miesiące byliśmy świadkami spektakularnego odbicia na rynkach akcji. Wzrostom giełdowych indeksów – zwłaszcza za Atlantykiem – towarzyszyły doniesienia o najgwałtowniejszym załamaniu gospodarczym od czasów Wielkiego Kryzysu.

Tymczasem wzrost cen akcji w warunkach potężnej niepewności to nic nadzwyczajnego. Jak widać na drugim wykresie poniżej, korelacja między wspomnianym indeksem niepewności a indeksem giełdowym S&P500 jest... zerowa. Ceny akcji w przeszłości wielokrotnie rosły w warunkach potężnej niepewności. Można wręcz powiedzieć, że rynek bardzo często zaskakiwał ekspertów, rósł wtedy, kiedy powszechnie oczekiwali czego innego. Hossa zwykle zaczynała się jeszcze zanim z realnej gospodarki napłynęły namacalne dowody ożywienia, gdy jeszcze większość komentatorów pogrążona była w pesymizmie.

/ SpotData

To nie znaczy, że niepewność SPRZYJA inwestycjom finansowym. Ona po prostu im NIE PRZESZKADZA lub przynajmniej nie przeszkadza tak, jak możnaby sądzić na podstawie teorii (według teorii wzrost premii za ryzyko powinien deprecjonować ceny ryzykownych aktywów, bez wyraźnej poprawy perspektyw ich zyskowności). Przynajmniej jeżeli weźmiemy pod uwagę niepewność „medialną” i nastroje społeczne.

Chcesz codziennie takie informacje na swoją skrzynkę? Zapisz się na newsletter SpotData.

Chcesz samodzielnie analizować dane ekonomiczne? Platforma SpotData to darmowy dostęp do ponad 40 tysięcy danych z polskiej i światowej gospodarki, które można analizować, przetwarzać i pobierać w formie wykresów i tabel do Excela. Sprawdź na: https://spotdata.pl/ogolna.

Źródło:
Ignacy Morawski
Ignacy Morawski
założyciel SpotData.pl

Ignacy Morawski jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych ekonomistów rynkowych. Przez wiele lat pracował w sektorze bankowym (WestLB, Polski Bank Przedsiębiorczości), gdzie pełnił rolę głównego ekonomisty odpowiedzialnego za analizy makroekonomiczne. W latach 2012-16 zdobył wiele wyróżnień w licznych rankingach prognostycznych, zajmując m.in. dwukrotnie miejsce na podium konkursu na najlepszego analityka makroekonomicznego organizowanego przez Narodowy Bank Polski i „Rzeczpospolitą”. Był również członkiem zespołu przygotowującego prognozy makroekonomiczne w Polskiej Akademii Nauk, pracował także w think tanku WiseEuropa. Karierę rozpoczynał jako reporter ekonomiczny „Rzeczpospolitej”. Jest absolwentem ekonomii na Uniwersytecie Bocconi w Mediolanie i nauk politycznych na Uniwersytecie Warszawskim.

Tematy

Firmy mogą zapłacić nawet 1 mln PLN kary

Komentarze (11)

dodaj komentarz
wtomek
Jedna prawda znana i powtarzana w każdej książce na temat AT. "Hossa zwykle zaczynała się jeszcze zanim z realnej gospodarki napłynęły namacalne dowody ożywienia, gdy jeszcze większość komentatorów pogrążona była w pesymizmie." Tu odkrywczy cytat?. Brak reakcji na złe wydarzenia- podobnie jak na dobre Jedna prawda znana i powtarzana w każdej książce na temat AT. "Hossa zwykle zaczynała się jeszcze zanim z realnej gospodarki napłynęły namacalne dowody ożywienia, gdy jeszcze większość komentatorów pogrążona była w pesymizmie." Tu odkrywczy cytat?. Brak reakcji na złe wydarzenia- podobnie jak na dobre interpretuje się zawsze jednakowo, jesteśmy na dołku lub na szczycie.
lampeduza
skoro na lokatach jest zero czyli w realu minus, to kasa musi zostać gdzieś zaparkowana. Jeśli nie giełdy to co?
open_mind
Ziemia, - jak donoszą z niej nasi korespondenci, dochodzi tam na masową skalę do psucia fałszowania środków płatniczych przez władze bankowe nie wybrane przez tamtejszych mieszkańców. Ci ciemiężyciele finansowi pozostają bezkarni a nawet czyją się że powinni być więcej doceniani za ratowanie planety. W świetle Ziemia, - jak donoszą z niej nasi korespondenci, dochodzi tam na masową skalę do psucia fałszowania środków płatniczych przez władze bankowe nie wybrane przez tamtejszych mieszkańców. Ci ciemiężyciele finansowi pozostają bezkarni a nawet czyją się że powinni być więcej doceniani za ratowanie planety. W świetle prawa między galaktycznego jest to wysoko kryminalne działanie przeciwko ludzkości prowadzące zawsze do burd. niepokojów społecznych i efekcie wojen, w tym wypadku z powodu ogromu działania destrukcyjnego rozprzestrzeniające się na całą planetę.
bha
Cóż...Wszystko na nowe dodatkowe kredyty pożyczki,emisje obligacji ,i nową coraz drozszą z każdym rokiem spłatę podatników do tego dochodzi rosnące coraz bardziej ogromnie zadłużenie wielu Państw-krajów-społeczeństw - tylko z czego spłacą na coraz bardziej niepewnym ,nienormalnym rynku żerującej jak najtaniej Cóż...Wszystko na nowe dodatkowe kredyty pożyczki,emisje obligacji ,i nową coraz drozszą z każdym rokiem spłatę podatników do tego dochodzi rosnące coraz bardziej ogromnie zadłużenie wielu Państw-krajów-społeczeństw - tylko z czego spłacą na coraz bardziej niepewnym ,nienormalnym rynku żerującej jak najtaniej się tylko da pracy i płacy .
bha
https://commodity.com/debt-clock/
jklebaniuk
Niepewność dotyczy sytuacji społecznej, geopolitycznej, gospodarczej i zdrowotnej. Jednak co do jednego panuje (niemal) pewność. Stopy procentowe w wielu największych gospodarkach świata przez długi czas pozostaną równe lub bliskie zeru, a więc realnie (po uwzględnieniu inflacji) będą ujemne. A to oznacza, że ta masa Niepewność dotyczy sytuacji społecznej, geopolitycznej, gospodarczej i zdrowotnej. Jednak co do jednego panuje (niemal) pewność. Stopy procentowe w wielu największych gospodarkach świata przez długi czas pozostaną równe lub bliskie zeru, a więc realnie (po uwzględnieniu inflacji) będą ujemne. A to oznacza, że ta masa "wydrukowanego" w ramach działań "kontrpandemicznych" pieniądza będzie musiała poszukać lepszego miejsca, niż obligacje czy lokaty bankowe. A to jest potężna zachęta do inwestowania w - choćby i drogie - akcje. Dlatego rynki rosną. Z powodu tej jednej pewności.
open_mind
Panie Ignacy: Banki centralne świata I FED wprost krzyczą oficjalnie na całe gardło. Zadrukujemy wszystko – znaczy niszczymy pieniądz i wywołujemy inflacje na maksa tym samym. Jest to dramatyczny wyścig giełd do dna w obliczu pierdylion-owo wzrastającego długu świata, bo która giełda i rynki wzrosną najmocniej i Panie Ignacy: Banki centralne świata I FED wprost krzyczą oficjalnie na całe gardło. Zadrukujemy wszystko – znaczy niszczymy pieniądz i wywołujemy inflacje na maksa tym samym. Jest to dramatyczny wyścig giełd do dna w obliczu pierdylion-owo wzrastającego długu świata, bo która giełda i rynki wzrosną najmocniej i najszybciej ta przyciągnie „inwestorów” najwięcej i pokona pozostałe giełdy. Aby to zrozumieć wystarczy znikoma wiedza o ekonomi. Tak świat jest w przededniu wręcz biblijnych wydarzeń. Pozdrawiam
loool
A może to jednak nie ceny akcji idą w górę tylko gwałtownie spada wartość drukowanego pieniądza.
somatico
Wytłumaczenie jest banalne. To nie realia rynkowe ale wielki kapitał wyznacza kierunek giełdy.
Indywidualni tylko podążają za trendem i większość albo jest powieszona na hakach albo sprzedają ze stratą. Bogaci się bogacą a biedni tracą widać to po rosnącym współczynniku Giniego.

Powiązane: Koronawirus na GPW i giełdach światowych

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki