REKLAMA

Potężna broń dla frankowców. Wszystko zależy od TSUE

2023-12-06 06:00
publikacja
2023-12-06 06:00

Jeżeli TSUE w grudniu wyda dwa korzystne wyroki w polskich sprawach frankowych, to kredytobiorcy zyskają potężną broń – oceniła mecenas Karolina Pilawska. Jak dodała, banki mogą mieć uzasadnione obawy, że roszczenia o zwrot kapitału w niektórych przypadkach mogą być uznane za przedawnione.

Potężna broń dla frankowców. Wszystko zależy od TSUE
Potężna broń dla frankowców. Wszystko zależy od TSUE
/ Europejski Trybunał Sprawiedliwości

Grudzień br. będzie "przełomowy dla całego środowiska frankowego i bankowego w Polsce" - wskazuje mecenas Karolina Pilawska z Kancelarii Pilawska Zorski Adwokaci. "TSUE wyda bowiem 2 wyroki w polskich sprawach frankowych, które odpowiedzą na kluczowe pytania dotyczące rozliczeń kredytobiorców z bankami" – zauważyła w przekazanej PAP informacji. TSUE ma wydać wyroki 7 i 14 grudnia br.

Zaznaczyła, że jeżeli TSUE w obu sprawach wyda korzystne dla frankowiczów wyroki, to spory w tzw. sprawach frankowych "wejdą na zupełnie inny poziom, a kredytobiorcy zyskają potężną broń".

Jej zdaniem "sektor bankowy może mieć uzasadnione obawy, że roszczenia o zwrot kapitału w niektórych przypadkach mogą zostać uznane za przedawnione, szczególnie w sprawach, gdzie pozwy zostały wniesione do sądów kilka lat temu". "Może nas czekać frankowe trzęsienie ziemi" - podkreśliła.

Pilawska oczekuje też na rozstrzygnięcie kwestii zasadności stosowania zarzutu zatrzymania oraz roszczeń odsetkowych. W jej opinii "z punktu widzenia kredytobiorców mają one równie istotne znaczenie, jak samo przedawnienie".

TSUE znów o frankach – procesy mogą przyspieszyć

Po raz kolejny Trybunał Sprawiedliwości UE zajął się kwestiami dotyczącymi kredytów „frankowych”. Tym razem rozstrzygnięto kwestie bardziej techniczne, ale istotne dla procesów trwających w Polsce. Odpowiedzi można uznać za prokonsumenckie.

Pierwszy wyrok ma być ogłoszony 7 grudnia br. w sprawie C-140/22, w której Sąd Rejonowy dla Warszawy – Śródmieścia w Warszawie zadał 4 pytania prejudycjalne.

Pilawska zaznaczyła, że pytanie pierwsze i trzecie odnoszą się do oświadczeń o skutkach nieważności umowy kredytu, które polscy frankowicze od dłuższe czasu są zobowiązani składać przed sądem, aby potwierdzić swoją wolę uznania umowy kredytu za nieważną.

"To praktyka polskich sądów powszechnych, która stanowi pokłosie uchwały Sądu Najwyższego z 7 maja 2021 roku, sygn. akt III CZP 6/21, w której to została stworzona koncepcja +bezskuteczności zawieszonej+. Oznacza to, że dopóki kredytobiorca nie potwierdzi przed sądem, że chce uznania jego umowy za nieważną, taka umowa jest niejako skuteczna do chwili złożenia oświadczenia" – podkreśliła ekspertka.

Wyjaśniła, iż oznacza to, że dopóki kredytobiorca nie potwierdzi przed sądem, że chce uznania umowy za nieważne, jest ona "niejako skuteczna do chwili złożenia oświadczenia". Zaznaczyła, że taka konstrukcja "nie ma nic wspólnego z przepisami postępowania i kodeksu cywilnego", ale jest "niejako +furtką+ do zasądzania kredytobiorcom odsetek" za opóźnienie za krótszy okres, czyli od takiego oświadczenia, a nie od doręczenia odpisu pozwu do banku.

W efekcie kredytobiorca może na tym stracić kilkadziesiąt, a czasami nawet kilkaset tysięcy złotych – podała Pilawska. Dodała jednak, że "na szczęście, nie wszystkie sądy stosują koncepcję +bezskuteczności zawieszonej+ i w mojej ocenie stanowisko TSUE mocno zrewiduje na korzyść kredytobiorców tę koncepcję, stworzoną na potrzeby tzw. spraw frankowych".

"Z kolei odpowiedź na pytanie 2 jest kluczowa dla sektora bankowego. TSUE zajmie bowiem stanowisko, od kiedy należy liczyć termin przedawnienia roszczenia o zwrot kapitału, a konkretnie czy termin te powinien być liczony od momentu złożenia przez kredytobiorcę oświadczenia o tym, że chce on, aby jego umowa kredytu została uznana przez sąd za nieważną" – przekazała ekspertka.

Jak wskazała, jeżeli TSUE uzna, że liczenie przedawnienia od tego terminu jest całkowicie błędne i powinien być on liczony chociażby od doręczenia odpisu pozwu do banku, to "sektor bankowy znajdzie się w ogromnych tarapatach". "Może się bowiem okazać, że w wielu przypadkach roszczenie banku o zwrot kapitału będzie przedawnione i bank nie będzie się mógł skutecznie domagać od kredytobiorcy jego zwrotu" – podkreśliła.

W odniesieniu do pytania 4, TSUE ma odpowiedzieć, czy w przypadku uznania umowy kredytu za nieważną kredytobiorca ma prawo żądać wzrostu wszystkich wpłaconych do banku kwot z tytułu rat kapitałowo (odsetkowych, prowizji, innych opłat i kosztów) czy też jego żądanie powinno być obniżone o wartości odsetek kapitałowych, które przysługiwałyby bankowi od kredytobiorcy, gdyby umowa kredytu hipotetycznie była ważna.

"Z mojego punktu widzenia TSUE nie dopuści takiej możliwości, ponieważ byłoby to w oczywisty sposób sprzeczne z przepisami Dyrektywy 93/13 i polskimi przepisami w zakresie roszczeń kondykcyjnych opartych o przepisy o bezpodstawnym wzbogacaniu" – oceniła Pilawska.

Drugi wyrok TSUE ma wydać 14 grudnia br. w kolejnej sprawie, zarejestrowanej pod sygn. C-28/22, w której Sąd Okręgowy w Warszawie zadał 5 pytań prejudycjalnych. Jak poinformowała mecenas w pytaniu 1, TSUE ponownie pochyli się nad roszczeniami banku o zwrot kapitału i terminem liczenia ich przedawnień.

Ekspertka wskazała, iż polski sąd zastanawia się, czy takie przedawnienie należy liczyć od momentu: zgłoszenia przez kredytobiorcę roszczeń lub zarzutów opartych o niedozwolony charakter postanowień umownych (czyli de facto od doręczenia wezwania lub odpisu pozwu do banku); złożenia przez kredytobiorcę oświadczenia o świadomości skutków nieważności jego umowy kredytu; pouczenia kredytobiorcy przez sąd o konsekwencjach nieważności umowy kredytu; czy też od momentu wydania przez sąd prawomocnego wyroku.

"Co do pytania 2, to TSUE ma zająć stanowisko czy bank – mając świadomość, że w proponowanych przez niego klientom umowach znajdują się klauzule niedozwolone – powinien czekać na oświadczenie kredytobiorcy o skutkach nieważności, czy może jednak wcześniej powinien podjąć jakieś działanie, chociażby poprzez wystosowanie do kredytobiorcy wezwania do zapłaty lub zapytania o to, czy chce, aby umowa była ważna" – przekazała ekspertka.

Oceniła, iż odpowiedź TSUE będzie miała "ogromne przełożenie na kwestię terminu przedawnienia roszczeń banków o zwrot kapitału". "Zgodnie bowiem z art. 120 § 1 k.c. dla początku biegu terminu przedawnienia roszczeń przedsiębiorcy istotne jest, kiedy mógł wezwać konsumenta do zwrotu świadczenia. W przypadku braku takich działań ze strony banku powinno mieć to przełożenie właśnie na początek biegu terminu przedawnienia i potencjalne ustalenie, że do przedawnienia roszczeń banku doszło. Tak samo zresztą, jak ma to miejsce w przypadku kredytobiorców, co do których zgodnie z orzecznictwem TSUE (wyrok TSUE z 8 września 2022 roku, sprawy połączone C-80/21 – C-82/21) termin przedawnienia jest liczony od momentu, w którym konsument powziął wiedzę o wadliwości zawartej z bankiem umowy kredytu" – poinformowała.

Pilawska zauważyła, iż zdaniem polskiego sądu przy takim rozwiązaniu obie strony umowy kredytu miałyby obowiązek podjęcia działań zmierzających do ochrony swoich praw wtedy, kiedy racjonalnie oceniane okoliczności sprawy wskazywałyby na istnienie takiej konieczności. "Wszelkie zaniechania skutkowałyby natomiast powstaniem możliwości przedawnienia roszczeń restytucyjnych" – podkreśliła.

Pytanie 3 – przekazała ekspertka – dotyczy kwestii przedawnienia, przy czym dotyczy wprost powiązania terminu przedawnienia kredytobiorcy i banku. Podała, że polski sąd pyta TSUE, czy termin przedawnienia roszczeń kredytobiorcy może rozpocząć swój bieg wcześniej niż termin przedawnienia roszczenia banku powołując się na przypadku, w których cześć roszczeń konsumenta przedawniła się zanim zdecydował się pozwać bank.

"Wydaje się, że TSUE w odpowiedzi wskaże, że względy skuteczności ochrony konsumenta przyznanej Dyrektywą 93/13 nakazują przyjęcie, że bieg terminu przedawnienia roszczeń kredytobiorcy nie może się rozpocząć przed wezwaniem banku do zapłaty, złożeniem pozwu przez kredytobiorcę, złożeniem oświadczenia o świadomości skutków nieważności, pouczeniem przez sąd czy wreszcie wydaniem prawomocnego wyroku w sprawie danego klienta, co wpisuje się w system ochrony konsumenckiej, gwarantowany przez przepisy i instytucje unijne" – przekazała Pilawska.

Dodała, że w pytaniach 4 i 5 "powinniśmy uzyskać odpowiedź na zasadność ponoszenia przez bank zarzutu zatrzymania i wpływ takiego zarzutu na naliczanie odsetek za opóźnienie należnych kredytobiorcom od banków". Wyjaśniła, że zarzut zatrzymania sprowadza się do tego, iż bank zabezpiecza się na wypadek wygrania przez kredytobiorcę sprawy sądowej i zastrzega sobie, że dokona rozliczenia z kredytobiorcą tylko wtedy, jeżeli ten kredytobiorca zaofiaruje mu lub zabezpieczy zwrot kwoty udostępnionego kapitału.

"W praktyce oznacza to nieuzasadnione przeniesienie na kredytobiorcę konsumenta ciężaru dokonywania rozliczenia mimo wygranego procesu sądowego z bankiem. Ponadto uwzględnienie zarzutu zatrzymania powoduje zatrzymanie naliczania odsetek za opóźnienie należnych frankowiczowi od banku, co jest powszechną praktyką chociażby w apelacji warszawskiej. TSUE ma odpowiedzieć, czy takie działanie jest zasadne" – oceniła ekspertka. 

autor: Adrian Reszczyński

ra/ amac/

Źródło:PAP
Tematy
Sprawdź kredyt hipoteczny w Citi Handlowy!

Sprawdź kredyt hipoteczny w Citi Handlowy!

Komentarze (6)

dodaj komentarz
bankiersantiago
Bicie piany dla naiwnych. Kapiszon, a nie potężna broń. Nie będzie darmowych kredytów, bez względu na orzeczenia TSUE w trzeciorzędnych kwestiach.
pagodzik
Nie znam sie, to sie wypowiem.
Skoro w przypadku konsumenta bieg przedawnienia rozpoczyna sie w momencie gdy konsument dowiedzial sie o bezprawnych zapisach, to wobec banku przeciez powinna obowiazywac ta sama zasada.

A bank dowiedzial sie o bezprawnych zapisach w momencie wyroku sadu lub na przyklad wyroku prezesa UOKiK
Nie znam sie, to sie wypowiem.
Skoro w przypadku konsumenta bieg przedawnienia rozpoczyna sie w momencie gdy konsument dowiedzial sie o bezprawnych zapisach, to wobec banku przeciez powinna obowiazywac ta sama zasada.

A bank dowiedzial sie o bezprawnych zapisach w momencie wyroku sadu lub na przyklad wyroku prezesa UOKiK wskazujacego bezprawnosc lub abuzywnosc niektorych punktow niektorych wzorcow umow kredytowych.

A zatem jesli wyrok UOKiK wskazujacy, ze moja umowa kredytowa zawiera bezprawne przepisy zostal wydany w 2010 czy 2016 roku, obecnie jakiekolwiek roszczenia ze strony banku sa juz przedawnione. Bank powinien swoj blad naprawic w ciagu 3 lat od wyroku UOKiK.

Ale bank zadzialal zgodnie z idea "a nie boi sie pan, ze ktos sie dowie? no, pan prezes sie wlasnie dowiedzial, no i co?". Na szczescie choc mamy w Polsce wolne sady, to jednak jakos one sobie radza. I mam nadzieje, ze "jednak cos".

PS. Tak, mam kredyt w CHF. Proponowalem bankowi ugode juz w 2018 i 2019 roku. Teraz to juz za pozno.
lukaszslask
Niech im banki jeszcze remont zrobia,bo kupowali nowe,a przez 15 lat sie te nieruchomosci postarzaly….
Nic tylko niech do wszystkich umow prawnicy pchaja jakies abuzywne klauzule i nie bede placil za tel,internet czynsze kasy 15 lat do tylu….;)
pagodzik
Masz racje. Znajdz wszystkie umowy, ktore zawarles, oplac prawnikow i sprawdz, czy mozesz domagac sie zwrotu. A potem otworz kancelarie prawna i zarabiaj kokosy!
Jak juz zarobisz milion, to mozesz mi wyslac 10% prowizji.
mba_tomy
W Australii w latach 80 tych banki dowiedziały się, że takie umowy są nielegalne. Taką wiedzę mieli bankowcy, a nie zwykli obywatele. A więc w Polsce od początku banki miały świadomość, że umowy są złe, ale kierowane zyskiem zaryzykowały. Niestety dla nich o nielegalności takich umów bardzo szybko dowiedzieli się kredytobiorcy. A W Australii w latach 80 tych banki dowiedziały się, że takie umowy są nielegalne. Taką wiedzę mieli bankowcy, a nie zwykli obywatele. A więc w Polsce od początku banki miały świadomość, że umowy są złe, ale kierowane zyskiem zaryzykowały. Niestety dla nich o nielegalności takich umów bardzo szybko dowiedzieli się kredytobiorcy. A więc banki miały prawie 15 lat na jakąkolwiek reakcję. Mogły zaproponować zmianę warunków umów, przeliczenie zadłużenia CHF na PLN, ugody, itp... dziesiątki możliwości. Co zrobiły banki? Zachłyśnięte nowymi zyskami i pazernością żądały ustanowienia nowych przepisów pod nie, zaczęły zastraszać społeczeństwo i kreować nowe kłamstwa. W tym czasie kredytobiorcy, aby zmienić mieszkanie musieliby do sprzedaży dużo dopłacić. A więc dalej przez kilkanaście lat płacili na sowite premie bankowców. A więc szczerze? Tak, w ramach odszkodowania powinny zrobić jeszcze remont i przeprosić.
momotaro
Najwyższa pora zabrać się za banki i ich zyski. Zostały jeszcze przecież kredyty w polskim złotym no i te na których można dużo ugrać konsumenckie. Pracy przed nami sporo:)

Powiązane: Frankowcy w sądach

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki